O nas

Nadejszła wiekopomna chwila. Po 2 latach na blogspocie przechodzimy na własną domenę. Ten blog zostanie wkrótce zamknięty. Nie będzie już aktualizacji. Koniec. Od teraz zapraszam na


czwartek, 21 kwietnia 2011

Polacy nie gęsi, czyli krótki szkic na temat polskiego street food. Część 2 – warszawskich (?) smaków czar.

Pytajnik w tytule wziął się stąd, że piszę dziś o dwóch smakołykach, jednym stricte warszawskim, drugim ogólnopolskim, ale przez warszawską ulicę rozsławionym. Zacznijmy od tego drugiego, czyli od pyz.
Ktoś może lubić befsztyki,
Ktoś inny de volaj
Kaczki, kurczaki, indyki
Drób dla jednych to raj,
Jak kto mi fondnie to proszę
Nie płacę, ale owszem zjem.
Choć ja tych łakoci, no nie znoszę
Co lubię odpowiem, bo wiem!
Dla mnie nie ma jak pyzy z bazaru
Pyzy ala Różycki to cud
A, że zna się na kuchni nasz naród
Wszyscy mówią te pyzy sam miód
Dla mnie bomba te pyzy z bazaru
Na stojaka je wtrajać nie wstyd
Do nich piwko z warszawskiego browaru
I już w dechę i dobra i git!
Ileż par butów i spodni!
Różności tysiąc sto!
Łapciuch stąd wyjdzie jak modniś,
Ale nie bawi mnie to.
Nie patrzę w te kramy jak gapa
I nikt nie mówi mi nic
Aż w pobliżu nagle ten zapach
Co nawet po nocach się śni!
I już czuję te pyzy z bazaru
Więc kupuję a w gębie sam miód
Już kolejka i młodzik i staruch
Bo na kuchni to zna się nasz lud
Na te pyzy nie szkoda gotówki
Jak cudownie parują no spójrz
Do nich dodaj dwa łyki z piersiówki
I cała Praga jest twoja i już!
Więc spróbujcie te pyzy z bazaru
Niech handlarka w słoiku wam da
A na deser walczyka z gitarą
I jest gites, jest wszystko jak trza!
Pyzy... Proste i smaczne danie sprzedawane na polskich ulicach od średniowiecza. Powyższa piosenka śpiewana przez Jaremę Stępowskiego i Kapelę Warszawską Stanisława Wielanka, wychwala pyzy z Bazaru Różyckiego, bazary bowiem są ostatnim miejscem, gdzie pyzy można nabyć i zjeść na świeżym powietrzu. Podaje się pyzy w restauracjach i jadłodajniach, ale tylko na bazarach można je zjeść idąc. Cóż w nich takiego jest, że nawet piosenki o nich śpiewają? Co to jest pyza właściwie, co ma takiego w sobie, że stała się bohaterką popularnej kiedyś bajki dla dzieci „Pyza na polskich dróżkach”? Zacznijmy od defnicji. Jak podaje Wikipedia: Pyzy – słowo używane najczęściej w liczbie mnogiej oznacza jeden z elementów potrawy, zwykle obiadowej. Sporządzane są w sposób charakterystyczny dla rejonu Polski. Według słowników i przepisów kuchni polskiej, składają się z tartych ziemniaków z dodatkiem mąki. Pyzy są nadziewane najczęściej farszem mięsnym lub grzybowym, ale można podawać je także bez farszu, kraszone smażoną słoniną, ewentualnie z dodatkiem cebuli.
W Wielkopolsce pyzami są nazywane pampuchy – kule z ciasta drożdżowego gotowane na parze.
Smaczna ta potrawa znana jest w Polsce od dawna, ale prawdziwą sławę zdobyła właśnie na bazarach. Łatwo było ją podać na gorąco, prosto z kotła, do jedzenia nie trzeba było używać dwóch sztućców, więc idealnie sprawdzała się jako danie jedzone „w biegu”. Znane w całej Polsce, rozsławione zostały przez w/w piosenkę i magiczne miejsce, jakim jest popularny Różyc, czyli Bazar Różyckiego. Można tu ciągle spotkać panie zawodzące „Pyyyyzy, gorące pyyyyzyyyyyy...”. Jeżeli spotkacie się z taką panią i skosztujecie pyz, zachęcam do podzielenia się wrażeniami, jeżeli to możliwe, również fotografią. Poniżej zamieszczam link do artykułu w Kurierze Lubelskim, gdzie podany jest też przepis na pyzy polskowolskie ;)
P.S. A podobno pyzami to Poznań słynie?

Acha, miało być jeszcze o „pańskiej skórce”. Pańska skórka − tradycyjny biało-różowy cukierek domowej roboty, zawijany w papierek i sprzedawany głównie w Warszawie m.in. przy cmentarzach podczas święta Wszystkich Świętych albo odpustów. W Krakowie podobną rolę spełnia miodek turecki.
Pańska skórka w tzw. Słowniku warszawskim z początku XX wieku figuruje jako panieńska skórka. Nazwa ta być może wywodzi się ze skojarzenia gładkości tego wyrobu z delikatnością skóry młodych kobiet.
Pańska skórka zbliżona jest formą do tureckich słodyczy rachatłukum i prawdopodobnie jest z nimi spokrewniona. W latach trzydziestych XX w. była jednym z najpopularniejszych dziecięcych przysmaków, sprzedawana wprost z koszy wszędzie - na rogach większych ulic, w parkach, na bazarach, przed kinami. Jak czytamy na portalu miastodzieci.pl, „dziś znajdziemy ten przysmak jedynie przy cmentarnych bramach lub na okolicznościowych jarmarkach - czasem, z rzadka, mignie na bazarze przy hali Mirowskiej lub na Starówce. Dawniej sprzedawcy przywozili smakołyk w dużych blokach i zależnie od życzenia klienta, odrąbywali odpowiedni kawałek siekierką. Niektórzy twierdzą, że pańska skórka wywodzi się z Pragi.”
Przyznam szczerze, że nigdy nie miałem okazji popróbować tego smakołyku, ale przy najbliższej bytności w stolicy na pewno poszukam i zrecenzuję. A może ktoś z Was miał okazję to jeść? Jakie są Wasze wrażenia? Czekam na Wasze maile z opiniami, zdjęciami, recenzjami i przepisami: misza67@gmail.com.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czytaj także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...