O nas

Nadejszła wiekopomna chwila. Po 2 latach na blogspocie przechodzimy na własną domenę. Ten blog zostanie wkrótce zamknięty. Nie będzie już aktualizacji. Koniec. Od teraz zapraszam na


wtorek, 28 czerwca 2011

Tostomania, czyli Cukier na ostro.

Skuszona szlachetnością idei Żorża, postanowiłam mu pomóc w tym podniosłym przedsięwzięciu, jakim jest polecanie (i odradzanie) Street-foodowych miejsc w mieście.
Na pierwszy ogień pójdzie opis nie do końca zgodny z ideą Street Food, jednak w pewnym sensie pasuje (spacer, miasto, spożycie, itp.)
Każdemu, kto znajduje się w okolicy ul. Wesołej, a ma ochotę coś przegryźć - polecam zajrzeć do Cukru na tosty. Dwie podwójne kromki chleba tostowego, przekrojone w zgrabny trójkąt, z zewnątrz są nasmarowane masłem z mieszanką ziół prowansalskich.
Między pieczywem wędlina i ser żółty oraz pieczarki, wszystko podane z keczupem i ogórkiem kiszonym. Świeże, gorące... niebo, naprawdę niebo w gębie.
Idealne na przekąskę do piwa, jak i zaspokojenie uporczywego głodu. Gorące i chrupiące. Naprawdę żadne inne tosty (a sporo ich w życiu zjadłam) nie smakowały mi tak, jak te Cukrowe.
W wersji bezmięsnej wędlina zamieniana jest na tuńczyka, a ogórek i pieczarki na oliwki.
Któregoś razu zostałam też uraczona tostami w wersji "mieszanka serów", bez wędliny, za to bogato wypełnione serami (żółtym i pleśniowym), jednak nie mam pewności czy ta wersja jest dostępna na codzień.

piątek, 17 czerwca 2011

Kanapkożercy Biblia Podręczna



Dziś dla odmiany recenzja książki. Ale ksiązki idealnie wpisującej się w tematykę bloga. Rzecz bowiem traktuje o kanapkach. Mowa o książce "Kanapki i Przekąski" autorstwa Dwayna Ridgawaya, wydanej przez MUZA SA w 2006 roku. Nie ukrywam, że tytuł oryginału ("Sandwiches, Panini and Wraps") dużo lepiej oddaje treść niż polskie tłumaczenie. W Polsce bowiem kanapką zwykło się nazywać złożoną lub nie porcję pieczywa z dodatkami (sandwicze), książka natomiast traktuje również o innych odmianach kanapek, takich jak panini czy wrapy właśnie. Jak   Autor  pisze we wstępie : Różnorodność kanapek jest tak duża, jak dużo jest miejsc, w których można je dostać - od naleśników, pit, panini itd. Nie ma co ukrywać, że USA są kanapkowym i fast foodowym rajem (lub piekłem, jak kto woli) na ziemi. Tradycje jedzenia w marszu, na ulicy są tam silnie zakorzenione i można powiedzieć, że wykształciła się tam swoista "kultura street food". Tytułem krótkiego wstępu wyjaśnię tym, którzy nie wiedzą czym różnią się od siebie poszczególne rodzaje przekąsek zawartych w oryginalnym tytule książki:
  1. Sandwicz, czyli kanapka klasyczna. Kanapka narodziła się 1762 roku, kiedy to John Mantagu, czwarty lord Sandwich, grał z przyjaciółmi w karty. Czując głód, a nie chcąc przerywać gorącej rozgrywki, kazał służacemu ugotować mięso i włożyć je między dwie kromki chleba, w ten sposób mógł zaspokić głód nie brudząc jednocześnie kart.
  2. Panini, czyli włoska odpowiedź. Panino to kanapka zrobiona z kromek chleba, najczęściej "ciabatty". Bochenek najczęściej krojony poziomo. Do kanapki dodaje się salami, szynkę, mięso, ser, itp. Niekiedy podawane na ciepło. Słowo to (po włosku dokładnie "mały kawałek chleba") może oznaczać bułkę lub kanapkę. Liczba mnoga to panini, ale często liczby mnogiej używają rozmówcy innych języków, zapożyczając słowo.(źródło: WIKIPEDIA)
  3. Wrap, czyli egzotycznie.  Wrap (ang. zawinąć) jest swego rodzaju kanapką wykonaną z okrągłego płaskiego chlebka (np. meksykańska tortilla, arabska pita lub ormiański lawasz) z zawiniętym w środku nadzieniem. Wrap różni się od kanapki tym, że całkowicie spowija nadzienie. Natomiast kanapka składa się z wyraźnie widocznych dwóch warstw - górnej i dolnej. We wrapie nadzienie z reguły składa się z pokrojonego w plastry mięsa, drobiu lub ryby na zimno wraz z rozdrobnioną sałatą, pomidorami pokrojonymi w kostkę, smażonymi pieczarkami, boczkiem, cebulą, serem i sosem. Wrap stał się popularny w latach '90 i prawdopodobnie pochodzi z Kalifornii jako uogólnienie teksańsko-meksykańskiego burrito.  (źródło: WIKIPEDIA)
Wszystko jasne? No to wracamy do książki. Podzielona jest ona na 6 części:
  1. Wstęp,  w którym zawarta jest krótka historia kanapki.
  2. Rozdział 1 - Kanapka na każdą porę. Tutaj, oprócz budowy kanapki i sposobu przygotowania, znajdziemy również przepisy na różne gatunki pieczywa (np. pitę, bagietkę w stylu francuskim czy ciabattę), informację, jakich mięs i warzyw do jakich rodzajów kanapek użyć,  przepis na zapiekany czosnek itp.
  3. Rozdział 2 - Kanapki gorące i zapiekane. Mój ulubiony :D Znajdziemy tu przepisy na wszelkiego rodzaju gorące kanapki, od panini warzywnego zapiekanego z ziołową pastą z sera feta poprzez kubańską kanapkę z kurczakiem po panini z kiszoną kapustą, wołowiną i serem (MNIAM!!!).
  4. Rozdział 3 - Kanapki na zimno, naleśniki, pity i inne pieczywo do zawijania. Ten rozdział to również kopalnia przepisów na pyszne kanapki, np. azjatycki naleśnik z polędwicą wieprzową czy foccacię rozmarynową  faszerowaną kurczakiem.
  5. Rozdział 4 - Pasty i przyprawy. Tutaj opisane są różne, niezbędne do przygotowania pysznej kanapki, dodatki, takie jak pesto z czarnej fasoli czy majonez cytrynowo - koperkowy. 
  6. Rozdział 5 - Desery - perfekcyjne połączenie słodkich saków ze wspaniałym aromatem. Jako, że za ciastkami nie przepadam, ten rozdział osobiście pomijam, ale jeśli ktoś słodycze lubi, znajdzie tu np.  przepisy na ciasto czekoladowe z orzechami pekan w polewie czy ciastko o smaku toffi.
"Kanapki i Przekąski" to obowiązkowa pozycja na półce każdego street foodowca i sandwiczożercy. Napisana ze swadą, pieknie zilustrowana, powinna stanowić świetne źródło inspiracji dla każdego miłośnika kanapek. Gorąco polecam, jeśli się zdecydujecie na zakup, będzie to mądrze wydane 30 zł.

Książkę można nabyć np. w Merlinie Kanapki-i-przekaski-50-przepisow-ma-wysmienite-danie_Dwayne-Ridgaway

czwartek, 9 czerwca 2011

Korrupcja?

Z uwagi na to, iż pojawiły się zarzuty, jakoby mój ostatni post i wzięcie patronatu na Weź Mnie! to działania sponsorowane przez w/w konsorcjum kulinarne, oświadczam: Street Food Polska nie osiąga żadnych korzyści materialnych ze współpracy z Boogie Bistro Weź Mnie, moja fascynacja Onymi bierze się jedynie z jakości serwowanych tam dań. 
Jednocześnie chciałem wyrazić głęboki żal, że  Boogie Bistro Weź Mnie! nie próbowało mnie korumpować gdyż albowiem ponieważ chętnie bym skorzystał.

wtorek, 7 czerwca 2011

Weź mnie! na ostro, czyli najlepsze burrito w Kielcach

Zbierałem się dość długo do napisania tej recenzji, ale w końcu jest. Po kolei: na ulicy Wesołej 39 w Kielcach, tuż obok Komendy Policji, a na wprost dawnego Urzędu Skarbowego, mieściły się wcześniej: świetna pizzeria i najlepszy kebab w Kielcach. Teraz otworzono tam bar kanapkowy, właściwie to fast casual restaurant, Weź Mnie! Miejsce zupełnie niezwykłe, jak  na Kielce, z kilku powodów. Po pierwsze można tam nie tylko zjeść ale i  poczytać książki. Po drugie właściwie wszystkie produkty pochodzą od świętokrzyskich wytwórców (np. kapitalne pieczywo od Paci). Po trzecie, pomimo iż kanapki już w Kielcach sprzedawano, ręczę głową, że tak dobrych jeszcze nie jedliście. Miałem okazję spróbować tam: grzanek czosnkowych aromatyzowanych oliwą z pieczonym czosnkiem podanych z jakimś zielonym sosem typu pesto (re-we-la-cja!!!), piłem niesamowite koktajle: truskawkowy i jabłko-mięta, oczywiście ze świeżych owoców, doprawiane korzeniami i ziołami, gęste jak sosy i nieludzko smaczne, oraz na dużego głoda - najlepsze burrito w Kielcach. Zanim napiszę o burrito, powiem Wam jeszcze co tam można zjeść, więc: dwa rodzaje zup-kremów, sałatki, słodkie wypieki do kawy, kapitalne czekadełka i przede wszystkim kanapki. Kanapki dzielą się na dwa rodzaje: duże (7,50 zł) i małe (5,50 zł). Można skomponować sobie własną kanapkę lub wybrać spośród okołóo 10 gotowych (jak byłem w sobotę, to menu było dopiero w druku), przy czym duża może być w bułce lub tortilli.  Można zamawiać zestawy za 10 zł typu kanapka + kawa/herbata + owocek ;) Widziałem kanapkę zamówioną przez kogoś, małą, wyglądała bosko, bułka grillowana z serem pleśniowym, napakowana pomidorem, kiełkami i czymś jeszcze, widziałem sałatki, po które ktoś przyjechał po północy!!!
A teraz do rzeczy, czyli burrito: jest ono droższe niż kanapka, jako danie dnia kosztowało 8 zł, ale:
  1. zewnętrzna warstwa to rewelacyjny chrupki podpłomyk
  2. środek napełniony przesmacznym kapitalnie doprawionym chili con carne, dodatkowo wzbogaconym o świeżą paprykę i kiełki
  3. całość gorąca, arcysmaczna i bardzo, bardzo sycąca.
Ja sam robię chili con carne w domu, więc mam skalę porównawczą i z cała odpowiedzialnością stwierdzam, że burrito z Weź Mnie! jest na chwilę obecną moim number 1 street fooda w Kielcach. Zdjęcie wyszło bardzo słabo, więc teraz nie wrzucę. Na koniec powiem krótko - Weź Mnie! to najlepszy fast casual restaurant w Kielcach, świetny wystrój, obsługa i rewelacyjne jedzenie. Polecam gorąco, bo warto.
Tak mi się tam spodobało, że Street Food Polska obiera patronat nad lokalem :)
Czekam teraz na Wasze wrażenia i recenzje, idźcie bo warto!
Acha, mają też catering, więc można zamawiać np. do biura, a wiem, że będą spore promocje dla zamówień grupowych.

Tutaj kilka zdjęć z lokalu na fan page'u Weź Mnie na Facebooku: Weź Mnie! na facebooku

Czytaj także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...