O nas

Nadejszła wiekopomna chwila. Po 2 latach na blogspocie przechodzimy na własną domenę. Ten blog zostanie wkrótce zamknięty. Nie będzie już aktualizacji. Koniec. Od teraz zapraszam na


sobota, 30 lipca 2011

Hamburger a sprawa polska powraca w dwóch nowych odsłonach



Po przeczytaniu posta Żorża dotyczącego hamburgera na Rogatce, pomyślałam, że coś takiego nie miało prawa się zdarzyć. Absolutnie nie podważając wiarygodności Żorża, nie mogłam wyjść z szoku i podziwu, jakim cudem coś takiego istnieje?
Do czasu. Kiedy jakiś czas temu załatwiałam różne sprawy na mieście, w pewnym momencie dał o sobie znać głód. Do domu daleko, do załatwienia mnóstwo.Szybka decyzja - akurat natrafiłam na budkę z fast-foodem. Niczego nieświadoma zamawiam hamburgera, kiedy pani bierze do ręki bułkę kebabową, przed oczami widzę recenzję Żorża i włos mi się zaczyna jeżyć...
Dokładnie ten sam koszmar spotkał mnie. Zimna, gumowa bułka do kebabu, cieniutki, maleńki, również zimny i żylasty kotlet, który miał za zadanie udawać mięso. Dalej już tylko gorzej, dosłownie kilka pasków kapusty pekińskiej, dwa plasterki ogórka kiszonego i sosy. One w tym wszystkim były najlepsze. Za całą przyjemność zapłaciłam 5 zł, a nie wiedziałam, co z tym zrobić. Gdybym nie była tak strasznie głodna, może i kazałabym pani wypchać się tym pseudo hamburgerem, a, że naprawdę mnie zassało, zaczęłam to jeść. Jedynym pozytywem, tego jakże egzotycznego doznania było to, że nie spotkały mnie z tego tytułu żadne sensacje żołądkowe, a wspomnienie o tamtym zdarzeniu pielęgnuję w sobie tylko i wyłącznie dla potrzeb niniejszego tekstu. Przybytek ów, który zdrowy rozsądek nakazuje omijać szerokim łukiem, znajduje się na tyłach hotelu Łysogóry, w trójkącie Sienkiewicza-Panoramiczna-Czarnowska, oznaczony szyldem na ciemnym tle Hot Dog XXl.Zdecydowanie nie polecam. Fuj.

Tak zniechęcona do hamburgerów żyłam sobie jakieś kilka tygodni, mniej więcej do początku zeszłego tygodnia. Po wizycie i przeczekiwaniu burzy w Cukrze, kiedy Małż zaproponował jeszcze lane w Ckmie, stwierdziłam, że głodna to jednak jestem. I znów fast-food. Obok Ckmu znajduje się Kebab Majkel. Małż poszedł z misją przynieś mi cokolwiek i wrócił z hamburgerem. Cóż, da się przeżyć. Hamburger Majkelowy, w odróżnieniu od poprzedniego koszmaru posiadał bułkę do hamburgerów, z sezamem, dobrze ciepłą, chrupiącą, wielką. w środku gruby kotlet, dobrze zgrillowany, kruchy jak trzeba, no cud malina. Czerwona kapusta, pekińska, pomidor, ogórek świeży, konserwowy, kukurydza, papryka i prażona cebulka. Standardowe sosy i widelec, gdyż w przeciwieństwie do poprzednika, hamburger majkelowy był tak napakowany warzywami, że nie dało się go po prostu ścisnąć i zjeść, tylko trzeba było sobie pomóc widelcem. Cena - 5zł. Naprawdę polecam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czytaj także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...