O nas

Nadejszła wiekopomna chwila. Po 2 latach na blogspocie przechodzimy na własną domenę. Ten blog zostanie wkrótce zamknięty. Nie będzie już aktualizacji. Koniec. Od teraz zapraszam na


poniedziałek, 29 sierpnia 2011

Na dwoje babka wróżyła, czyli dla każdego coś innego

Jakiś czas temu, kiedy spacerowałam z bratem naszą cudną ulicą Sienkiewicza, w okolicy dworca PKP, w oczy rzucił mi się szyld nowo otwartego lokalu z fast foodem, o jakże ujmującej nazwie CITY KEBAB.
Postanowiliśmy kiedyś tam zjeść, jednak owo kiedyś było terminem bliżej nieokreślonym.
Dziś, kiedy w szaleństwie załatwiania wszystkich najważniejszych spraw znów trafiłam w tamtą okolicę Sienkiewki, uaktywnił się głód, któremu od rana kazałam milczeć i nie wchodzić mi w drogę.
Zatem kierunek prosty - Saray, jednak podobnie jak u Żorża odezwała się we mnie dusza streedfoodowca, a Saray jakby nie było przetestowany, więc idę te paręnaście metrów dalej, do City Kebab.
Dzielnie towarzyszy mi koleżanka, pytając tylko czy to opiszę. A jakże!
Stanęłyśmy przy okienku, bo w sumie przy takiej pogodzie jak dziś w tego typu miejscach zazwyczaj jest duchota nie do wytrzymania. Rzut oka na menu, standard: kebab w bułce, tortilla, durum, hamburgery, hot dogi, frytki, plus lody włoskie.
Zatem tortilla. I kolejne zaskoczenie, albo owa praktyka robi się coraz bardziej popularna. Tortilla dzielona na dużą i małą, podobnie jak w Dallas. Zatem na początek mała.
Aż tak głodna nie jestem, a diabeł jeden wie, co mi podadzą. I tu zaczynają się schody. Wielki minus dla Pana Pracownika, który nie zapytał mnie jakie mięso sobie życzę.
Zawsze, w każdym lokalu, jeśli mają do wyboru więcej niż jeden rodzaj mięsa, pytają klienta, jakie chce. Tu nie. Ale ok, niech będzie kurczak.
Tortilla, to oczywiście naleśnik, mięso przygotowane wcześniej, odgrzane w mikrofali, obsypane mnóstwem przypraw, czyli zupełnie nie tak jak lubię. Do tego surówki: pekińska, kapusta czerwona, pomidor i ogórek. Całość tuż przed podaniem polana od góry odrobiną sosu czosnkowego.
Cóż, zjadłam, bo w smaku nie było tragiczne, głód zaspokoiło, ale raczej nie tego się spodziewałam. Żorż, gdybyś chciał się tam wybrać, powiem tylko, że klient przede mną brał kebab w bułce. Właśnie: dokładnie w bułce, którą można spotkać w większości lokali w Kielcach, do kupienia w Tesco.
Zainteresowanym nie odradzam wizyty w City Kebab, dlatego, że smaki mogą być różne. Mnie tortilla rozczarowała, bo spodziewałam się czegoś lepszego, ale jak podkreślam, gorzej już jadałam, więc to też mi nie straszne.
Lokal znajduję się przy ul. Sienkiewicza, obok kantoru, naprzeciwko Rossmanna.
Mała tortilla kosztuje 9 zł, duża 11. W sumie chyba pójdę do Saray, tak na poprawę humoru. Ale już nie dziś.

4 komentarze:

  1. Heh... chyba mnie zniechęciłaś jednak :) Szczególnie po moim ostatnim doświadczeniu... chyba się na zapiekanki przerzucę

    OdpowiedzUsuń
  2. W sumie też dobry pomysł... Ale póki jeszcze jest kilka lokali do przetestowania, nie poddam się. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie, nie... ja z kebabów nie rezygnuję, ja się zastanawiam nad delikatną zmianą menu w najbliższym czasie :) Aczkolwiek, w temacie kababów to chyba poczekam, aż Ty trafisz na coś dobrego i dopiero sprawdzę :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Hehe... to Saray póki co odpuszczam, szukam pyszności gdzie indziej :) spróbuj Troya, warto!

    OdpowiedzUsuń

Czytaj także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...