O nas

Nadejszła wiekopomna chwila. Po 2 latach na blogspocie przechodzimy na własną domenę. Ten blog zostanie wkrótce zamknięty. Nie będzie już aktualizacji. Koniec. Od teraz zapraszam na


sobota, 27 sierpnia 2011

Smutek na Wesołej, czyli baranina to nie wszystko

No i stało się. Pech opuścił Marikę, a przyplątał się do mnie. No cóż, takie życie street foodowca, że trafia w różne miejsca. Wracając późnym wieczorem z wódeczki, jak zwykle poczułem głód i jak zwykle pomyślałem, że jest okazja przetestować jakieś nowe miejsce. Na ulicy Wesołej, w bramie między fryzjerem a pubem Atmosfera, jakiś czas temu otwarto kebabownię. Zapachy szły piękne, więc wstąpiłem. Jest baranina! Ale jako, że ostrożny jestem pytam w czym. Oczywiście wiecie, że mam jobla na punkcie tureckich przaśnych chlebków. Niestety, człowiek za kontuarem uczciwie mówi, że ma tylko te klasyczne pół-połówki pszenne. Rezygnuję i wychodzę. Kierunek Saray. Ale... nie, myślę sobie, co z ciebie za street foodowiec! Jest okazja przetestować nowe miejsce, a z ciebie wyłazi konformista! No to wróciłem. Zamawiam dużego, płacę 10 zł, czyli raczej standardowo, otrzymuję puszkę darmowej pepsi i patrzę. No i tu się zaczęły schody. Bułka, owszem trafiła na elektryczny grill, ale mięso... Po kolei. Opieczona bułka została odłożona na bok, nie przykryta niczym szybko sobie stygła. W tym czasie baranina trafiła na grill. Tak, tak. Mięso już było wcześniej skrojone i zimne. Do tego sałatki i sosy. I znowu nasuwa mi się myśl, że w kieleckich kebabach celowo umieszcza się sosy w butelkach "no name", żeby uchodziły za własnej roboty. Te nie były. Całośc do tego zimna i o ile w większości kebabowni taka buła jest podawana z tzw. górką, to tu nie była. To znaczy duża była bułka, wsad nie. Mięso też jakoś inaczej doprawiane niż w Sarayu. Ujmę to tak: prawdopodobnie bardzo dobrze zakomponowałoby się z frytkami, ale w bułce ... No po prostu nie smakowało mi to jako całość. Dobrze, że kieleckie kebabownie idą w kierunku baraniny, ale baranina to nie wszystko. Być może, gdybym dostał to naprawdę gorące, a nie letnie, efekt byłby lepszy. A tak... mały, fajny lokalik w dobrym punkcie, ale tak jak pisałem wcześniej, zamawianie tam kebaba w bułce to porażka, raczej spróbujcie tego mięsa na frytkach, myślę, że będzie to lepszy wybór.

2 komentarze:

  1. Kiedyś z Izą chciałyśmy tam zjeść, ale odłożyłyśmy "do następnego razu"... czyli w sumie nic straconego.

    OdpowiedzUsuń
  2. No najgorzej nie jest (pod względem mięsa). Ale jak pisałem - tam tylko z frytkami, do ręki już nie ;)

    OdpowiedzUsuń

Czytaj także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...