O nas

Nadejszła wiekopomna chwila. Po 2 latach na blogspocie przechodzimy na własną domenę. Ten blog zostanie wkrótce zamknięty. Nie będzie już aktualizacji. Koniec. Od teraz zapraszam na


czwartek, 25 sierpnia 2011

Zaprawdę powiadam Wam, że orgazm w środku miasta to nie grzech

Dziś jest bardzo piękny dzień.
Pomijając upał i nieobecność mojej drugiej połówki, wszystko ułożyło się wspaniale.
Obiad zrobiony, na wypadek gdyby Małż po powrocie zgłodniał, ja jednak nie lubię jadać sama, więc po stwierdzeniu teraz albo nigdy, przy okazji załatwiania kilku rzeczy na mieście, udałam się do Troy Kebap.
Jadłam tam już kilka razy, jednak ciągle nie składało się, aby napisać słów kilka... Do dziś.
Jak wiadomo, najczęściej zamawiam tortillę; która zazwyczaj, w takich przybytkach jak te tutaj, jest podawana w zwykłym cieście naleśnikowym, nieco grubszym.
Jednak ciasto w Troyu nijak mi nie pasowało do tych znanych.
Zagadkę, w innym co prawda lokalu rozwikłał Żorż, specjalnie zwróciłam szczególną uwagę na ciasto.
Troy Kebap ma szeroki wybór menu. Począwszy od standardowych kanapek, w bułce, bądź w cieście (do wyboru baranina i kurczak), przez dania obiadowe, dania z grilla, kanapki i dania wegetariańskie na sałatkach kończąc. Wszystko w bardzo przystępnych cenach.
Ja w Troyu testowałam na razie tylko kurczaka i baraninę w cieście, ale na wszystko przyjdzie pora.
Za baraninę liczą sobie 10zł, za kurczaka złocisza mniej, jednak porcja jest bardzo sycąca, głód nie pojawi się przez kilka-kilkanaście godzin.
Baranina jest krojona w cienkie paski, tak jak lubi Żorż, uzupełniana surówkami, które są wprost przepyszne.
Dopełnieniem całości był sos. Ja w takich przybytkach zawsze biorę mieszany, gdyż łagodny jest zbyt łagodny, a ostry - nawet dla mnie, fanki wszystkiego co max pikantne - za ostry. Mieszany natomiast w sam raz.
Wszystko przygotowuje młody, roześmiany Turek, który samą swoją osobą wywołuje uśmiech na twarzy klientów. I podczas ostatniej wizyty z bratem, oczekując na nasze jedzenie zostaliśmy poczęstowani turecką herbatką w małych, niewiele większych niż kieliszek szklaneczkach.
Herbatka również była przepyszna.
Tym samym dogodziłam sobie, po moich ostatnich przejściach musiałam odbić sobie krzywdy. Nie tylko Żorż będzie pysznie jadł, podczas, gdy ja cierpię katusze.
Lokal znajduje się przy ul. Paderewskiego, tuż obok Ronda do IX wieków.
Polecam każdemu, a sama będę tam wracać niewątpliwie.
Choć w najbliższym czasie mam zamiar przetestować ów Saray i Creperię.


EDIT:

Zapomniałam dodać, że klient dokładnie widzi jak przygotowywane jest jego jedzenie, krok po kroku; na co również zwracam uwagę w tego typu miejscach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czytaj także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...