O nas

Nadejszła wiekopomna chwila. Po 2 latach na blogspocie przechodzimy na własną domenę. Ten blog zostanie wkrótce zamknięty. Nie będzie już aktualizacji. Koniec. Od teraz zapraszam na


wtorek, 13 września 2011

O tym, jak mnie Diablo dobra zapiekanka uwiodła

Przewleczony wczoraj przez dwie galerie handlowe potrzebowałem czegoś, co ukoi moje roztrzęsione nerwy. Miałem skoczyć do Troya, bo już kilka osób bardzo mi to miejsce polecało, ale ponieważ nie samym kebabem człowiek żyje, to postanowiłem jednak spróbować czegoś innego. Rozważając różne dania i lokalizacje, przypomniałem sobie, że pod szpitalem na Kościuszki stoi sobie buda, z szyldem KEBAB 24 h, gdzie robią najlepsze maxi hot-dogi. A oprócz hot-dogów mają też kebab, hamburgery i... zapiekanki. Tak... zdecydowanie zapiekanka to było to, na co miałem ochotę. Zapiekanek mają kilka rodzajów w dwóch rozmiarach: 28 cm mała i 38 cm duża. Ponieważ naprawdę miałem ochotę na zapiekankę, zdecydowałem się na dużą pod nazwą Diablo. Kosztuje ona 9,50 zł, więc wcale nie mało - w zbliżonej cenie można zjeść wszak kebab. Ale do rzeczy. Diablo to kompozycja pieczarek, boczku, ogórka kiszonego i sosu chili. Czyli dość zbliżona do zapiekanki z Wild Bean Cafe, ale bardziej swojska. Już wyjaśniam: zapiekanki z BP wydają się bardziej europejskie. Robione na ciabacie kojarzą się z włoską pizzerią. Zapiekanki z Kościuszki to z kolei klasyka polskiego fast fooda. Ale ta polska klasyka nie ma tutaj wydźwięku pejoratywnego! To tak, jakby porównać pierogi z łososiem i szpinakiem do domowych pierogów ruskich. Można zajadać się tymi ekskluzywnymi, ale od czasu do czasu wraca się do domowych smaków i wzdycha, że nia ma to jak swojska kuchnia. Tak sobie filozofując doczekałem się wreszcie zapiekanki. Robiona staropolskim sposobem na bagietce w piecu okazała się tym, czego potrzebowałem. Bułka gorąca, chrupiąca z wierzchu, soczysta w środku, pokryta bogato pieczarkami, plastrami bekonu i ogórka kiszonego i polana obficie sosem chili rozczuliła mnie i wywołała przypływ nostalgicznych wspomnień, kiedy to zapiekanki z grzybami były właściwie jedynym fast foodem na polskich ulicach. Początkowo nie wydawała mi się duża, ale ... uwierzcie mi, te 38 cm naprawdę robi swoje. Sos początkowo również nie wydawał mi się przesadznie ostry, ale w połowie jedzenia wiedziałem już, że i najem się tym, jak kebabem w bułce i spocę jak w saunie. W sumie świetna sprawa na lekkie przetrzeźwienie. Reasumując: za 9,5 złotego dostajemy klasykę polskiego fast fooda wzbogaconą o boczek i chili. Porcja jest naprawdę duża, sycąca i smaczna. Jeżeli nie macie ochoty na kebab, a jesteście głodni, to te zapiekanki są naprawdę dobrą alternatywą. Nie jest to może szczyt wykwintności, ale naprawdę smakują i nie wywołują nazajutrz sensacji żołądkowych. Ja osobiście mając do wyboru pseudo-kebaby, jakich w Kielcach nie brakuje (patrz poprzednie recki), lub zapiekanki, zdecydowanie wybieram te pod szpitalem. Miałem chęć przypomnieć sobie smak cebulowego hamburgera tamże, ale nie dałem rady. Byłem tak najedzony Diablo dobrą zapiekanką, że muszę to odłożyć na inną okoliczność.

2 komentarze:

  1. Hamburgera przyprawiają sałatkami wyjętymi prosto z zamrażarki, podobnie zapiekanki.I nadal nie wiem czym różni się hamburger chilli od zwykłego...ostrością na pewno nie.Chyba dodatkowym chlupnięciem czymś keczupopodobnym. Dziękuję idę gdzie indziej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zeszli na psy strasznie. Ja przestałem tam jeść w lipcu od tej sytuacji: http://streetfoodpolska.blogspot.com/2012/07/nie-zawsze-moze-byc-kawior-czyli-hot.html. Nie wiem czemu tak się stało, kiedyś najlepsze fast foody w mieście, potem nie do zjedzenia. Chyba duży wpływ miała zmiana obsady. http://streetfoodpolska.blogspot.com/2012/07/no-i-cos-sie-stao-czyli-zapiekanki-pod.html

      Usuń

Czytaj także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...