O nas

Nadejszła wiekopomna chwila. Po 2 latach na blogspocie przechodzimy na własną domenę. Ten blog zostanie wkrótce zamknięty. Nie będzie już aktualizacji. Koniec. Od teraz zapraszam na


poniedziałek, 19 września 2011

Dzień na wariackich papierach czyli śniadanie obiad i kolacja w jednym

Dziś gorąco.
Gorąco wrześniowo, przyjemnie, ale nie na załatwianie.
Zostałam niemal siłą zerwana z łóżka kilkoma telefonami, więc chcąc nie chcąc trzeba było wyruszyć z domu.
Oczywiście w pośpiechu, nie było zatem czasu nawet wypić kawy, nie mówiąc już o śniadaniu. Zatem po kilku godzinach, kiedy wreszcie mogłam już odpocząć, odezwał się znajomy głód.
A, że byłam umówiona z psiapsiółą, oczywiście do domu nie było sensu wracać.
Nasz wybór padł na lokal Sułtan, znajdujący sięna rogu Sienkiewicza i Leśnej, tuż obok Tabakiery.
Mają tam szeroki wybór menu, kiedyś jadłam tam jakieś frytki i pamiętam, że były smaczne, posypane jakąś mieszanką przypraw.
Te właśnie frytki zamówiła sobie Aga, a ja postawiłam na cheeseburgera max (7,5zł).
Pominę fakt, że pani blĄdi sprzedawczyni jakoś nie usłyszała co do niej mówiłam, dopiero wręczając frytki Adze przypomniała sobie o mnie.
Zrobiła go bardzo szybko i rzeczywiście był max.
Bułka standardowo hamburgerowa, mocno podgrzana, w środku dwa kotlety, również standardowe, te kupne, ale jakieś takie dobre.
Dodatków było tyle, że zjeść to bez widelca było wyczynem na miarę księgi Guinnessa.
Sosy - najpewniej robione, w metalowych kubełkach, nalewane chochlą, czosnkowy mnie urzekł niezmiernie.
Oprócz czosnkowego był jeszcze czerwony, również smakowity. A dodatki, mniam. Pomidor, ogórek świeży, konserwowy, sałatka z kapusty pekińskiej, papryka żółta i czerwona (obie marynowane) i to co kocham, czyli prażona cebulka na wierzchu.
Oprócz tego oczywiście gruby plaster sera, który ciągnął się i wylewał już pod koniec jedzenia, a jego smak delikatnie przebijał się w każdym kęsie.
Aga śmiała się ze mnie, że idę i robię zdjęcie mojemu jedzeniu na ulicy, ale warto naprawdę. Nie wiem jak reszta menu, kebab turecki na pewno jest polski, bo choć pracuje tam Turek, baraniny nie uświadczysz, a bułki są kupione w Makro.
Jeśli chodzi o frytki, cheese- i hamburgery, napewno mogę polecić.
Pycha.
Nowością dla mnie był fakt, że mają tam również chickenburgera i bekonburgera, w cenie 5 i 7zł od sztuki, pewnie spróbuję jeszcze kiedyś.
Zdjęcie wrzucę jak wrócę, bo znów mnie wzywa telefon... trzeba iść.

1 komentarz:

  1. No proszę - dobry dzień. Ja mega hamburgera w Strefie Chili i kebab w Istambule. Recki wrzucę jutro

    OdpowiedzUsuń

Czytaj także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...