O nas

Nadejszła wiekopomna chwila. Po 2 latach na blogspocie przechodzimy na własną domenę. Ten blog zostanie wkrótce zamknięty. Nie będzie już aktualizacji. Koniec. Od teraz zapraszam na


środa, 14 września 2011

Klatka duża, ptaszek mały, czyli o hamburgerze w rozmiarze XXL

"Przeznaczenie dobrze jest akceptować, pod warunkiem, że jest ci przychylne. Jeśli nie jest, nie nazywaj tego przeznaczeniem nazywaj niesprawiedliwością, zdradą czy zwykłym pechem.." (Joseph Heller, Bóg wie)

Przeraźliwie zachciało mi się hamburgera. Mojego ulubionego cebulowego. Udałem się więc do budki pod szpitalem na Kościuszki serwującej tegoż. Jest to to samo miejsce, gdzie jadłem zapiekankę Diablo tudzież mistrzowskie hot dogi maxy. Niestety, hamburgerów nie było. Ale nie poddałem się. Uznałem, że przeznaczenie chce, bym spróbował hamburgera gdzie indziej. Dosłownie rzut beretem, na rogu ulic Bodzentyńskiej i Kościuszki stoi identyczna przyczepa przerobiona na budkę z jedzeniem. Sprawdzam menu, klasyka. Stoi też kolorowa tablica ze zdjęciami hamburgerów: 4 rodzaje, wg reklamy w każdym kotlecie 120 g mięsa na 100 g kotleta. Cena 7 zł. Już miałem brać, ale zobaczyłem, że za 8 zł są hamburgery XXL. No to... płacę i zamawiam. Po kilku minutach dostaję owego XXL-a. Teraz zastanawiam się, jak Wam to opisać. Hmmm... Bułka owszem - rozmiar XXL, ale zawartość... Naiwnie łudziłem się, że kotlet w onym będzie taki, jak z tej reklamy przed budką. Otóż nie. Kotlety są dwa, tyle, że to te mikro kotleciki z supermarketów czy Makro - małe i płaskie, jak męski biust. Sałatki... tych też było mało na taką bułkę. Sosy - standard. Krótko mówiąc wyglądało to tak, jakby Anję Rubik ubrać w płaszcz uszyty dla Mike'a Tysona. A do tego całość nierówno zagrzana, jedna połowa hamburgera była gorąca, druga ledwo ciepła. Za 8 zł mogłem zjeść naprawdę coś dobrego. Np. zapiekankę na BP.Mówiąc szczerze nie wrócę tam już przetestować tych reklamowanych hamburgerów za 7 zł. W ogóle już tam nie wrócę. No cóż, w końcu to był 13 dzień miesiąca, mogłem coś podejrzewać, ale nie, musiałem zaeksperymentować! No to mi się dostało. A przecież Klaus Mitffoch ostrzegał:
Ciemnych przejść
Późnych pór
Zakamarków, schodów, wind
Baru, park
Końca tras
Brudnych ulic gdzie jest mrok

Strzeż się tych miejsc
Strzeż się tych miejsc

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czytaj także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...