O nas

Nadejszła wiekopomna chwila. Po 2 latach na blogspocie przechodzimy na własną domenę. Ten blog zostanie wkrótce zamknięty. Nie będzie już aktualizacji. Koniec. Od teraz zapraszam na


czwartek, 15 września 2011

Zawiedzione nadzieje, czyli znowu po turecku po kielecku.

Po wielu entuzjastycznych opiniach znajomych (choćby tej) o smakowitych kebabach w Troyu, wreszcie udało mi się tam dotrzeć. Przy wejściu nic nie zapowiadało, że coś mi nie będzie pasowało: rodowity Turek czuwający nad baraniną, świetna obsługa (ledwo zamówiliśmy jedzenie, gratisowa herbatka już wylądowała na stoliku), zapachy, lokal pełen ludzi... Zamawiamy z żoną klasycznie: ona baraninę w tortilli, ja baraninę w bułce. Oczywiście porcje duże. Moja chyba 12 zł, jej 11 zł. Siedliśmy tak, że widać było wszystkie etapy produkcji. Po porażce z hamburgerem chciałem zjeść tzw. pewniaka, a na takiego mi troyowe kebaby pachniały. I... zonk !!!! Jak wiecie, dla mnie doner kebab MUSI być w tureckim przaśnym chlebku. I niczego innego się po Troyu nie spodziewałem, wszak porównywany bywa z Sarayem, gdzie takowe chlebki mają. A jednak! Zamiast tego dostałem trójkątną pszenną bułkę, jak gdzie indziej ... No naprawdę, tego nawet w najgorszych koszmarach nie przewidziałem. Kiedy już zoczyłem w co mi baraninę spakują, wiedziałem, że raczej nie będę tam częstym gościem, ale być może skuszę się kiedyś na tortillę lub baraninę z dodatkami, jako danie obiadowe. Dostałem swojego donera wsadzonego w garnuszek, żeby było go wygodnie jeść. To miłe, ale na starcie pokazuje, że wersja z Troya nie będzie klasycznym streetfoodem, bo nie da się go jeść  idąc. Bułka jest tak otwarta, że gdyby nie widelec i podstawka, połowa wylądowała by na ziemi, o zagryzieniu z bułką wsadu nie wspomnę. Fakt, porcja naprawdę duża, najeść się można. Ale wielkość to nie wszystko. Po kolei: baranina była jakaś taka żylasta i nie gorąca, ale ciepła - to znów wina bułki, której nie da się tak zgrillować z zawartością, jak przaśnego chlebka. Poza tym nie była tak dobrze przyprawiona, jak w Sarayu. Sałatek zdecydowanie więcej niż w Sarayu, co akurat nie jest zaletą, część z nich zbyt mokra i rozmiękczała bułkę. Sama bułka... no nie wiem, co mogę jeszcze o niej napisać, poza tym, że była? Zdecydowanie nie moja bajka . Zostawiłem nadgryzioną tylko. Jak wspomniałem żona wzięła dużą tortillę. Porcja fest, najeść się można, ale... jak nie jadam tortilli, tak za tę w Sarayu dałbym się pokroić. Ta z Troya... ledwie poprawna. Sosy.. były. I tyle.
Reasumując: nie podzielam entuzjazmu osób zachwalających kebab w Troyu. Idąc tam miałem nadzieję na drugą po Sarayu miejscówkę z pysznym tureckim jedzeniem. Okazało się po raz kolejny, że fakt iż kebab robi się z baraniny to nie wszystko. Na pewno było to o lata świetlne lepsze od tego co zjadłem w Łowiczu, lepsze od tego co zjadłem na Wesołej, ale spodziewałem się czegoś naprawdę innego. Osobiście porównałbym te kebaby do tych, które jedliśmy w Imbiss Istanbul Kebap. Powiem tak: jest baranina, jest świetna, miła obsługa, jest lokal czynny 24 h, ale mnie osobiście czegoś zabrakło. Na pewno gdybym miał wybierać między Troyem, a np. "kebabami" z budek, wybrałbym Troya. Ale póki co, mam ciągle alternatywę w postaci Saraya. Swoją drogą, trzeba tam niebawem pójść, żeby sprawdzić, czy trzymają poziom. Co daj Panie Boże.

4 komentarze:

  1. Tydzień temu wybraliśmy się po raz 2gi do Soraya, o niezdrowej porze-1rano. Ostry kebab barani w tortilli, doprowadził nas do ślinotoku podczas wizualnego oczekiwania na jego konsumcję. Dogryżliśmy się do połowy porcji i po konsultacji z szefem w celu poprawy jakości sosu, a racej sosów, których nie było, opuściliśmy zniesmakiem Soraya...niestety!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dlatego do niektórych lokali chodzę kilka razy. Wiadomo, że na początku każdy się stara. I dlatego znowu odwiedzę Saray celem sprawdzenia jakości. A czy poza brakiem sosów, mieliście jakieś zastrzeżenia do reszty wsadu?

    OdpowiedzUsuń
  3. Widzisz, ja w Troyu jadłam tylko tortillę i bez zastrzeżeń, dawno tam nie byłam, może coś się zmieniło. Nigdy nie jadłam w bułce więc nie wiedziałam nawet jak i co. :( A Saray też muszę odwiedzić, ostatnio jadłam tortillę tam pod koniec sierpnia, więc warto by zajrzeć.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiem, tak sobie po czasie myślę, może po prostu za bardzo byłem napalony, za dużo się pozytywów nasłuchałem i przez to spodziewałem się Bóg wie czego? Ale braku przaśnego chlebka nie wybaczę!

    OdpowiedzUsuń

Czytaj także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...