O nas

Nadejszła wiekopomna chwila. Po 2 latach na blogspocie przechodzimy na własną domenę. Ten blog zostanie wkrótce zamknięty. Nie będzie już aktualizacji. Koniec. Od teraz zapraszam na


czwartek, 26 stycznia 2012

Azjatyckich ekscesów ciąg dalszy, czyli kurczak i cielęcina w Hanoi

Pisałem ostatnio, że wróciła moja miłość do kuchni azjatyckiej, mocno kiedyś osłabioną przez przypadkowe miejsca serwujące "chińszczyznę", która opierała się na proporcjach: 80% ryż, 10% surówka, 10% "coś", co smak miało vegety albo chińszczyzny z Radomia. Tym razem udaliśmy się na spotkanie kuchni wietnamskiej w Barze Orientalnym Hanoi na ulicy Żelaznej. Inkryminowany bar mieści się w wolno stojącym na skarpie pawilonie, między Dworcem PKP a skrzyżowaniem z ul. Żytnią i Grunwaldzką. Wychodząc z ulicy Złotej widzimy ten pawilon przed sobą, pomalowany na czerwono, z dużym szyldem. Sam lokal dość przestronny, 8 stolików czteroosobowych.
A teraz do rzeczy:
Karta dań jest obszerna, aczkolwiek np. zupy są tylko trzy. Nie próbowaliśmy tym razem zup, nie wybieraliśmy dań sami, tylko zdaliśmy się na kelnerkę. Poleciła nam kurczaka po wietnamsku (15,90 zł) i cielęcinę na ostro (również 15,90 zł). W zestawie ryż i surówka. 15,90 zł to cena za porcję większą (300 g), porcje 250 g są tańsze średnio o złotówkę.

Kurczak po wietnamsku. W tym daniu ryż i surówkę dostajemy na osobnym talerzu, ryż dodatkowo polany wietnamskim sosem (łagodnym), gotowym. Natomiast kurczak podany jest na skwierczącym żeliwnym półmisku. Są to kapitalnie smażone kawałki polędwiczek z kurczaka ze smażoną cebulką. Cebulka jest smażona, ale i lekko chyba podduszana, bo jest soczysta. Kurczak również - kawałki są idealnie wręcz soczyste, nie surowe, doprawione bardzo delikatnie, obstawiam, że tylko pieprz i sól. Całość naprawdę smaczna i sycąca. Polecam.


Cielęcina na ostro.  Tutaj do powiedzenia mam mniej, bo tylko popróbowałem. Surówka z białej kapusty i ryż w zestawie to standard. Sama cielęcina zesmażona z warzywami, w sosie, który określiłbym jako ostro-kwaśny, wyraźnie doprawiony imbirem. Mięso soczyste. Całość smaczna, ale dla mnie trochę za mało  pikantna. Ale generalnie danie polecam, choćby dla odmiany od mocno doprawianych dań.


Podsumowując: Muszę tam pójść jeszcze raz żeby wyrobić sobie jakąś miarodajną opinię,  bo kuchnia w Hanoi bardzo się różni od tej oferowanej w Xen-ie, gdzie wszystko wydaje mi się mocniej doprawione. Również ceny nieco wyższe niż w Xen-ie. Jakość i wielkość dań nie budzi moich zastrzeżeń, obsługa również, wystrój jest na tyle neutralny, że człowiek się nad nim nie zastanawia i nie rozprasza przy jedzeniu. Moim zdaniem Hanoi to miejsce, gdzie bezpiecznie można zapoznać się z kuchnią azjatycką, szczególnie zaczynając od tych dań, które my jedliśmy, bo są nienachalne smakowo i smaczne.

1 komentarz:

Czytaj także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...