O nas

Nadejszła wiekopomna chwila. Po 2 latach na blogspocie przechodzimy na własną domenę. Ten blog zostanie wkrótce zamknięty. Nie będzie już aktualizacji. Koniec. Od teraz zapraszam na


wtorek, 24 stycznia 2012

Było pikantnie, czyli azjatycka miłość w centrum miasta

Z mocnym postanowieniem zjedzenia w końcu zapiekanki udałem się w tzw. miasto. Po wyjściu z biura przypomniało mi się jednak chińskie przysłowie, które mówi: Mając jedzenia do syta i fajkę pełną tytoniu, jest się równym bogom nieśmiertelnym. Przysłowia mądrością narodu, więc mając zapas tytoniu, a chcąc dorównać bogom wyruszyłem zdobyć jedzenie. Ponieważ przysłowie chińskie, to stwierdziłem, że wypadałoby również kuchni chińskiej zaznać. A że upłynęły prawie trzy tygodnie od mojej poprzedniej wizyty w barze azjatyckim XEN,  kiedy to obiecałem sobie zawrzeć bliższą znajomość z zupą krewetkową, wybór miejsca na obiad był "oczywistą oczywistością".  Z zupą krewetkową jednak nie dane mi było dziś obcować, bo po przestudiowaniu menu zachciało mi sie "na ostro". Na pierwszy ogień poszła więc zupa pekińska (7 zł).

Gorąca, aromatyczna i ostra za sprawą pikantnych papryczek i imbiru. Na bazie kapusty pekińskiej, pędów bambusa i miksowanego kurczaka, o konsystencji średnio-rzadkiego kiślu, okazała się strzałem w dziesiątkę. Rozgrzała mnie i przygotowała moje kubki smakowe na spotkanie dania nr dwa, czyli czegoś, co w menu figuruje jako "Rozmaitości mórz na ostro"(13.50 zł).

Wszem i wobec oznajmiam: poprzednio byłem zachwycony, tym co w XEN-ie zjadłem. Dziś natomiast po wielu perturbacjach wróciła moja miłość do kuchni azjatyckiej! Jak mogę opisać to co zjawiło się na moim talerzu? Ryż i surówka - standard. Natomiast owe rozmaitości... Wymieszane z chrupkimi warzywami, w niewielkiej ilości esencjonalnego sosu, pieściły moje podniebienie małże, krewetki, kalmary, ośmiorniczki i kawałki panierowanej ryby. Warzywa stanowiły jakieś 20% tej pikantnej i aromatycznej mieszanki, reszta to owoce morza. Byłem w totalnym szoku, bo nie dość, że smaczne, to ilość ich była taka, że starczyłaby na obdzielenie dwóch dużych pizz w większości kieleckich lokali. Powiem szczerze - spodziewałem się odwrotnej proporcji, czyli 80% warzyw - 20% owoców morza, bo czego się spodziewać za 13,50? Okazuje się, że można sprzedawać w Kielcach pyszne owoce morza w cenie poniżej 50 zł i to w dużej ilości. Gorąco Wam polecam ten lokal, bo za 20 zł zjecie nie dość, że dużo to i bardzo smacznie! Co prawda Konfucjusz mówił: Kto lubi dobrze zjeść, ten może z głodu umrzeć, ale ręczę Wam - nie w XEN-ie!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czytaj także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...