O nas

Nadejszła wiekopomna chwila. Po 2 latach na blogspocie przechodzimy na własną domenę. Ten blog zostanie wkrótce zamknięty. Nie będzie już aktualizacji. Koniec. Od teraz zapraszam na


środa, 4 stycznia 2012

Hamburger w Sarayu, czyli 3 rozmiary inności

Do tej pory w Saray Kebab jadłem ... kebaby. Różne - w chlebie i cieście. Smakowały mi. Jakiś czas temu Saray wzbogacił ofertę o hamburgery. Podczas mojej ostatniej wizyty był tylko jeden rozmiar i kosztował 10 zł. Wyglądał na tyle dobrze, że obiecałem sobie następnym razem sprawdzić, jak smakuje. Jak postanowiłem, tak i uczyniłem. Okazało sie jednak, że Saray wprowadził na fast foody, w myśl powiedzenia "i Boh trojcu lubit'"podział na trzy wielkości: mały, średni i duży. W wypadku hamburgerów wygląda to tak: mały ma wsad z jednego kotleta, średni z dwóch, a duży (XXL) z 3 kotletów. Małego nie widziałem, więc nie opiszę. Skupię się na dużym, bo jako że głodny byłem takiego właśnie zamówiłem. Kosztuje on 12 zł. Co dostałem: ogromną bułkę, jak do kebaba, ale nie tą z Makro (typu "półpita"), tylko typu tureckiego, zgrillowaną na płasko. W środku zaś znalazły miejsce trzy grillowane duże kotlety przekładane surówkami. Pierwsza uwaga: kotlety raczej kupowane gotowe, więc płaskie. Do tego sosy. Tu popełniłem błąd. Ilość surówek nie jest przesadna, ale wystarczająco spora by nawilżyć owego XXL-a. Być może w małym sosy byłyby niezbędnym dodatkiem, ale w wypadku największego było ich za dużo. Nie na tyle by zdominowały smak, ale szczerze mówiąc okazały się zbędne. Cóż, mój wybór. Następnym razem wezmę tylko ostry w małej ilości. Karmelizowanej cebulki w tym hamburgerze nie znajdziecie, ale nie znajdziecie też bułki wypakowanej po brzegi kapustą pekińską. Surówki dają takie same, jak do kebabów, do tego świeży pomidor. Całość jest naprawdę ogromna i za 12 zł najecie się tym, jak dużym kebabem. Jeśli więc dręczy Was głód, a na kebab ochoty nie macie to ten hamburger jest dobrą alternatywą.
P.S. Uczciwie mówię: do tej pory nie znalazłem hamburgera tak dobrego, jak w Weź Mnie robili. EDIT: Znalazłem w Voo Doo.Stąd moje dwie uwagi do Saraya:
1. Robicie tego burgera w tureckiej bułce, właściwie poza mięsem nie różni się od kebaba. Nie przypomina typowych hamburgerów, więc moim zdaniem powinniście nazwać go np. Sarayburger.
2. Macie grilla - wiem, że to wymaga nakładu pracy, ale gdybyście robili kotlety na miejscu, smażyli je tak, żeby zapach szedł aż na ulicę, ręczę, że nie mielibyście w Kielcach konkurencji.

2 komentarze:

  1. W Saray kebaby w chlebku i cieście mniam...polecam każdemu :) Hamburgera nie jadłam... ale kiedyś się tam bardzo rozczarowałam biorąc danie obiadowe - doner kebab z baraniny z frytkami. Za 18zł wieeelka porcja, ale niesmaczne :( Mięso ok, ale frytki i reszta dodatków jakieś takie "plastikowe" :/ Nie dałam rady tego zjeść, było obrzydliwe... Nie wiem czy to tak jednorazowo coś nie wyszło, czy w ogóle coś jest nie tak z tymi daniami... boję się zaryzykować próbowaniem tego raz jeszcze...

    OdpowiedzUsuń
  2. Dań obiadowych nie jadłem. Frytki... Hmmm... 90% moich znajomych narzeka na frytki w tureckich kebabach, niezależnie od miejsca :) Aż się chyba znowu do Saraya wybiorę, bo dawno nie byłem. Dzięki za komentarz i pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Czytaj także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...