O nas

Nadejszła wiekopomna chwila. Po 2 latach na blogspocie przechodzimy na własną domenę. Ten blog zostanie wkrótce zamknięty. Nie będzie już aktualizacji. Koniec. Od teraz zapraszam na


czwartek, 16 lutego 2012

Wielkość to nie wszystko, czyli Szefowie się nie postarali

Wybierałem się, wybierałem i wybrać nie mogłem. W końcu, jako że dziś Tłusty Czwartek, zmobilizowałem się do odwiedzenia lokalu, który od dawna mnie ciekawił swoimi wielkimi (wg ulotki 70 cm) zapiekankami. Mowa o pizzerii Biesiadowo. Lokal ów mieści się na rogu ulic Koziej i Orlej, w tym samym budynku co Radio FaMa, tuż obok Urzędu Miasta, wejście od ulicy Koziej. Spojrzałem na menu, ale tak naprawdę poszedłem do Biesiadowa w jednym tylko celu: spróbować wreszcie czegoś, co w menu figuruje jako Zapiekanka Szefów. Jest to najdroższa zapiekanka w ofercie Biesiadowa i jak rozumiem flagowa, skoro nazwę firmują szefowie. Na starszych ulotkach, które do mnie docierały nie było podanego składu, więc wyobraźnia pracowała na zwiększonych obrotach. Dodam jeszcze, że wszystkie zapiekanki w Biesiadowie sprzedawane są w dwóch rozmiarach: mała (35 cm) i duża (70 cm). Ja zdecydowałem się na dużą. Zapłaciłem 10,50 zł, usiadłem i zacząłem rozglądać się po lokalu. Jest on nieduży, z zewnątrz szyby wyklejone menu i logiem, co sprawia, że jedzący widzą to co dzieje się za oknem, samemu nie wystawiając się na spojrzenia ciekawskich. Wystrój lokalu stylizowany jest na "wiejski", a może raczej "ludowy" (bo nie odważę się stwierdzić, że "rustykalny"), ale bez przesady. Ta ludowość przejawia się w szerokich, drewnianych stołach (których jest 6), dostawionych do nich ławach, abażurach i wzorach na ścianach.  No i przede wszystkim w menu, w którym nazwy odbiegają bardzo od tych spotykanych zwykle w pizzeriach (np. Lis w kurniku, Piejo kury piejo, Mincho z grzybem itp.). Acha, jest też kącik dla najmłodszych. Tyle o samym lokalu, pora na meritum, czyli zapiekankę. Po około pięciu minutach (nie jest to zarzut, w menu napisane jest, że zapiekanki są z pieca, więc rozumiem, że trzeba poczekać) dostałem na ogromnym (EDIT: dużym) talerzu ... dwie zapiekanki! Hmmm... W sumie to rzeczywiście było 70 cm, ale myślałem raczej, że będzie to długaśna JEDNA zapiekanka.


No nic, my tu gadu-gadu, a jedzenie stygnie. I to bardzo szybko stygnie! Naprawdę, pierwsza zapiekanka była zjedzona dopiero w połowie, a już była zimna. Normalnie jakby wyszła z mikrofali, a nie z pieca. Drugą jadłem oczywiście zimną zupełnie. No dobra, czas opisać składniki:

  • bagietka -  posmarowana sosem pomidorowym, z wierzchu chrupka w środku miękka. Gdyby nie stygła tak szybko byłbym bardzo zadowolony.
  • pieczarki - skrojone w grube plasterki, soczyste
  • kebab - mięso z kebaba z kurczaka, nie przesadnie dużo, ale kawałki dość spore, nie spalone, soczyste
  • ser - zapieczony odpowiednio, ilościowo dość mało
  • sos majonezowy - ilość jak widać na fotce
  • ananas - ten składnik sprawił, że ostatecznie nie ocenię tej zapiekanki dobrze. 
Dlaczego? Ano dlatego, że wyjęty był chyba przed samym podaniem z lodówki. Kawałki duże, ale zimne, jakby miały trafić do deseru lodowego, a nie do zapiekanki. Momentami zęby mi mroziło, od połowy pierwszej zapiekanki systematycznie ananas lądował już na boku. 


Reasumując: wielkość i fajne nazwy w menu nie wystarczą żeby było dobrze. Do takiego miejsca idę coś zjeść, a nie zachwycać się menu. Nie jadłem tam wcześniej, więc nie wiem, czy duże zapiekanki zawsze podawane są jako dwa kawałki czy nie. Ale jeśli w menu używa się liczby pojedynczej, to należałoby się tego trzymać. A jeśli z jakichś powodów jedna długa bułka się nie sprawdzała lub jej zabrakło - wypadałoby o tym poinformować klienta. 
Ale mój największy zarzut dotyczy zapiekanki, którą zamówiłem. Naprawdę, szedłem tam nastawiony bardzo pozytywnie. Naprawdę miałem ochotę na mega zapiekankę. Ale kompletnie nie miałem ochoty płacić za zimną bułkę i lodowatego ananasa, który zresztą pasował do tej kompozycji, jak pięść do nosa (moim zdaniem). Następnym razem, jak będę chciał wydać 10 zł na fast fooda to pójdę na kebab do NURa. Albo na pitę z karkówką kilka metrów dalej do Jaffy, dostanę smaczne i gorące. Pizzy już raczej też w Biesiadowie nie zamówię, bo jeśli zapiekanka stygła w pół minuty, a składniki były zimne, to nie wydam prawie 40 zł na eksperyment pod tytułem "uda się czy się nie uda". Szkoda, bo lokal przyjemny, obsługa takoż i widać potencjał w tej sieci. Ale potencjał łatwo roztrwonić niedbałością. Tak, drodzy Państwo, czasami nie ILOŚĆ, lecz JAKOŚĆ.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czytaj także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...