O nas

Nadejszła wiekopomna chwila. Po 2 latach na blogspocie przechodzimy na własną domenę. Ten blog zostanie wkrótce zamknięty. Nie będzie już aktualizacji. Koniec. Od teraz zapraszam na


niedziela, 29 kwietnia 2012

Gastrofariada, czyli jak zostałem Kardynałem

Wczoraj, zgodnie z zapowiedzią, spotkaliśmy się w ogródku klubu Tapas, by wspólnie oddać cześć Garowi, najsmaczniejszemu spośród wszystkich bóstw. Choć przybyło nas dużo mniej niż deklarowało, impreza udała się nad wyraz. Na początku może parę słów o lokalizacji. Klub Tapas mieści się w kamienicy na ulicy Wesołej 10, kiedyś nosił nazwę Gaudi. Wystrój klubu to materiał na osobny post, opiszę go przy okazji recenzji zakąsek w późniejszym czasie. Dziś skupię się  na naszym ucztowaniu w ogródku. Do ogródka wchodzi się przez klub, jego największą zaletą jest to, że główna jego część jest kompletnie odcięta od ulicy, więc siedzi się nad wyraz spokojnie i sympatycznie, nie narażając się na ciekawskie spojrzenia. A więc zebraliśmy się w gronie 15 osób (mniej więcej, bo cześć gości była "dochodząca"). Tę edycję Gastrofariady, dzięki uprzejmości właścicieli Tapas, zrobiliśmy przy własnym jedzeniu (I odbyła się w restauracji Gildia, zimą zeszłego roku). Alkohole mieliśmy w cenie bardzo promocyjnej, bo np. duży Lech kosztował nas jedynie 4 zł. Co jedliśmy? Kiełbasy z grilla z sosami własnej produkcji, karkówkę marynowaną - pierwsza,  niesamowicie pachnąca, uczyniona przez Kardynała naszego Kościoła nieco nam się spaliła, ponieważ zagadaliśmy się przy stolikach. Mimo to okazała się być bardzo smaczna. Druga karkówka podana została jako ostatnie danie, i tej już dopilnowaliśmy :) Okazała się rewelacyjna! jedliśmy również kaszankę grillowana z kapustą a la bigos. Niespodzianką wieczoru był podany przez właścicieli Tapas consomme z prosciutto z kawiorem sferycznym. Kawior zrobiony był z melona! Połączenie zimnego, esencjonalnego rosołu z szynki prosciutto ze słodkimi kuleczkami z melona okazał się niesamowicie pobudzająca zmysły kompozycją. Kawiorek przed wrzuceniem do consomme wyglądał tak:


Bawiliśmy się do późnej nocy (skończyliśmy przed północą). Atmosfera była niesamowicie przyjacielska, jedzenie bardzo smaczne, a uczestnicy bardzo zadowoleni. W pewnym momencie biały dym z grilla oznajmił światu, iż w wieku 39 lat zostałem wyświęcony na Kardynała Wielkiego Wspaniałego Kościoła Gastrofariańskiego :)


Przy okazji ustaliliśmy, że w Tapas co półtora miesiąca będziemy urządzać imprezy bliskie sercu każdego smakosza. Czuwajcie więc, bo na pewno Was powiadomię o następnym spotkaniu! Kto nie był - niech żałuje! Na koniec jeszcze kilka fotek:






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czytaj także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...