O nas

Nadejszła wiekopomna chwila. Po 2 latach na blogspocie przechodzimy na własną domenę. Ten blog zostanie wkrótce zamknięty. Nie będzie już aktualizacji. Koniec. Od teraz zapraszam na


wtorek, 10 kwietnia 2012

Lavas kebab, czyli Troy po raz drugi.

Po świątecznym obżarstwie, gdzie dominowały dania bardzo smaczne, acz do bólu klasyczne, ruszyłem w miasto celem sprawdzenia kilku nowych miejsc na fast foodowej mapie naszego miasta. Jak to zwykle bywa, misternie ułożony plan wziął w łeb z powodów ode mnie niezależnych. Gdzie nie poszedłem z chęcią spróbowania a to superburgera, a to mega hot doga, okazywało się, że nie zdążyli dowieźć składników. Nie chciało mi się czekać, więc postanowiłem zjeść w pierwszym miejscu, które nawinie mi się po drodze. I tak dotarłem do Troy Kebap. Poprzednia wizyta (dawno już temu) nie spełniła do końca moich oczekiwań, pomyślałem więc, że nawet dobrze się składa i jest okazja zrobić małe porównanie.
Troy Kebap mieści się na ulicy Paderewskiego 46, tuż przy rondzie, na wprost ZDZ-u. Lokal jest bardzo wąski, przy samym wejściu znajduje się "kuchnia", a klienci mogą spocząć przy stolikach ustawionych wzdłuż przeciwległej ściany. Stolików jest pięć - 3 dwuosobowe w głównej sali, jeden trzyosobowy i jeden w formie blatu naściennego w drugiej. Poprzednio nie spodobał mi się kebab w bułce, a właściwie sama bułka, tym razem postanowiłem więc zjeść coś innego. Mój wybór padł na lavas kebab. Gdyby ktoś potrzebował wyjaśnienia, lawasz to cieniutkie ciasto, w które zawija się mięso (tak jak tortillę). Kosztuje ta przyjemność 12 zł. Do wyboru mamy lavas barani lub z kurczaka, ja wybrałem barani z sosem mieszanym. Na cieniutkim placku ułożono długaśne paski baraniny oraz sałatki - jedna z czerwonej kapusty i dwie na bazie białej kapusty, do tego sosy. Całość została ciasno zwinięta, z "otwartą" górą - zwróciłem na to uwagę, bo np. w NUR kebab w cienkim cieście zamknięty jest trochę jak pieróg. Zwinięty lavas trafił jeszcze na grill, dzięki czemu nabrał chrupkości i dłużej trzymał ciepło. Zapłaciłem i wyszedłem, by spożyć owo danie jak klasycznego street fooda, tym bardziej, że pogoda wybitnie dziś wiosenna. Tak sobie więc szedłem niespiesznie, chłonąłem ciepełko z powietrza i zajadałem kebab i było mi dobrze. Jak wspomniałem, dzięki podgrilowaniu ciasto nabrało chrupkości, było jednocześnie miękkie, ale chrupkie. Wsad: mięso dobrze przyprawione, soczyste i miękkie, paski naprawdę długie, więc ciągnęły się przez całą długość - w lavas kebab sprawdza się to naprawdę dobrze! Jest go jednak niezbyt dużo. W NUR Kebab dają zdecydowanie więcej. Surówki - smaczne, nie dominowały w smaku i co najważniejsze - nie znalazłem kiszonego ogórka! Już samo to nastawiło mnie bardzo pozytywnie. Kiszoniaka nie było, był za to świeży ogórek, który doskonale się komponował. Sosy - jak pisałem wyżej, zamówiłem mieszany. Ostrość miał odpowiednią (miejscami piekł w język), jednak nie do końca mi pasował. Nie wiem, chyba przez to, że momentami miałem wrażenie, że wyczuwam ketchup.
Reasumując: zjadłem z apetytem i generalnie moje wrażenia w stosunku do poprzedniej wizyty były dużo korzystniejsze, ale... Moim zdaniem maksymalna cena, która byłaby adekwatna do ilości/jakości to 9 zł. Mimo wszystko polecam, bo było smaczne.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czytaj także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...