O nas

Nadejszła wiekopomna chwila. Po 2 latach na blogspocie przechodzimy na własną domenę. Ten blog zostanie wkrótce zamknięty. Nie będzie już aktualizacji. Koniec. Od teraz zapraszam na


środa, 11 kwietnia 2012

Magia VooDoo, czyli Po'Boy i gumbo w oparach bluesa

Zarzekałem się po ostatniej wizycie w VooDoo, że jeszcze tam przyjdę by zaznajomić się z klasyką nowoorleańskiego street fooda, czyli kanapką Po'Boy. Tak się złożyło, że miałem dziś bardzo "zalatany" dzień i około 15-ej zaczął mi doskwierać mały głód. A że dopadł mnie był akurat na Sienkiewicza, kilka metrów od wzmiankowanego lokalu... Wybór był oczywisty. Wszedłem więc do środka. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy, to wisząca przy barze ogromna szynka serrano.

Czyli pizzę z tą szynką można już zamawiać. To dobra wiadomość, ale miałem dziś chęć na nowoorleańską klasykę. Usiadłem i zamówiłem więc kanapkę, która spędzała mi sen z powiek przez ostatni tydzień, czyli
Po'Boy

Nazwa tej kanapki to zbitka słów "poor boy", czyli "biedny chłopiec". Podobnie jak pizza we Włoszech, Po'Boy było pierwotnie daniem biedoty - kawałek bułki, w którą wsadzało się to co akurat było w domu: pomidor, ścinki mięsa, resztki warzyw, dla dzieciaków z nowoorleańskich ulic był to często jedyny posiłek. Kreole doprowadzili to danie do rangi sztuki - w Nowym Orleanie najczęściej występuje wersja z wołowiną po kreolsku. To co wyróżnia Po'Boya od innych klasycznych amerykańskich kanapek to pieczywo - robi się go z francuskiej bagietki. W VooDoo Steak House & Pizza Po'Boy jednak nie jest z bagietki - nie jest to zarzut, bowiem okazuje się, że bułka pieczona jest na miejscu (wcześniej pieczywo zamawiane było z lokalnej piekarni, ale jak się dowiedziałem, piekarnia owa nie wywiązała się z umowy, stąd pomysł - bardzo dobry! - z własnym pieczywem).
A więc, wracając do meritum, czyli kanapki: Bułka, jak wspomniałem, pieczona na miejscu, puszysta, z chrupiącą skórką, mięciutka, podgrzana - idealna. W środku znajdziemy soczyste paski pieczonej wołowiny, świeżego ogórka, świeżą paprykę, cebulę białą i czerwoną oraz sos majonezowy(chyba nic nie przeoczyłem). W sumie jedna z najsmaczniejszych kanapek, jakie jadłem. W porównaniu do Luizjana Burgera nie jest tak sycąca, ale też Po'Boy sprzedawany jest jako przystawka, a LB jako danie główne. Po'Boy kosztuje 12,50 zł i moim zdaniem kanapka warta jest tej ceny - świetna alternatywa dla kebaba pod względem sytości, a miłośników kanapek na ciepło na pewno uwiedzie smakiem. Zasadniczo po dodaniu kilku kropli tabasco mamy doskonała zakąskę do piwa. Na koniec mam jedną uwagę - brak serwetek! W przypadku innych dań dostaje się sztućce zawinięte w serwetki, Po'Boya je się rękami i jest potem problem. A przecież wystarczy podać na stół serwetnik.


Miałem zjeść tylko Po'Boya i lecieć dalej, ale tak się rozochociłem, że postanowiłem iść za ciosem i poznać kolejne danie, z którego Nowy Orlean słynie, czyli zupę

Gumbo

Jak pisał Terry Pratchett w jednej ze swoich książek: Czarownice voodoo mogą się mylić, ale w dobrym gumbo znajdziesz odpowiedź na wszystko! 
Gumbo robi się ze wszystkiego, co akurat mamy pod ręką, jednak bazę stanowią: ryż, wędzona kiełbasa, seler naciowy, pomidory i papryka. W VooDoo gumbo ma następujący skład: ryż, wędzona kiełbasa, kawałki kurczaka, pomidory, seler naciowy, papryka, kiełki i esencjonalny rosół. Ryż miękki, lecz nierozgotowany, kurczak soczysty, wywar (rosół) dobrze przyprawiony - ja nie musiałem dodawać już żadnych przypraw, kiełbasa wędzona smaczna i nadająca ciekawego posmaku i aromatu. Mnie osobiście ta zupa zachwyciła: pierwsze łyżki sugerowały smak podobny do lecso, kolejne kierowały myśli w stronę minnestrone, by ostatecznie kiełbasa i kurczak nadały jej smak zupy gulaszowej. Po prostu bomba! Za 7,50 zł dostajemy miskę pysznej, nasycającej, a jednocześnie dość lekkiej zupy. Polecam gorąco!


VooDoo Steak House & Pizza po raz kolejny potwierdza swoja klasę. Blues w głośnikach, miła i sprawna obsługa, doskonałe dania w niewygórowanych cenach - tak trzymać! A mnie już zaczyna po głowie chodzić T-Bone Steak... Bo to, że będę tam często zaglądał, nie ulega wątpliwości!

2 komentarze:

  1. Przekonałeś mnie, już jakiś czas się tam wybieram i wybrać nie mogę, ale teraz już na bank tam zawitam na gumbo i LB

    OdpowiedzUsuń
  2. Warto, warto. Jedno i drugie dobre. Co prawda nie byłem tam jakis czas, ale mam nadzieję, że poziom utrzymują

    OdpowiedzUsuń

Czytaj także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...