O nas

Nadejszła wiekopomna chwila. Po 2 latach na blogspocie przechodzimy na własną domenę. Ten blog zostanie wkrótce zamknięty. Nie będzie już aktualizacji. Koniec. Od teraz zapraszam na


czwartek, 26 kwietnia 2012

Stary czy nowy? Konfrontacja dwóch bliźniaków - Pinta Atak chmielu


Przed długim weekendem mam dla Was kolejny gościnny wpis Łukasza "Młodego" Małka ze sklepu AGA, który jest jednym z fundatorów nagród w naszym konkursie. Tym razem Łukasz specjalnie dla  Was przeprowadził "analizę porównawczą" piwa "Atak chmielu" z browaru Pinta. Zapraszam do lektury!
Dziś prezentujemy dwa identyczne piwa. Atak chmielu zarówno w nowej jak i starej oprawie. Najpierw może drogą wstępu co nieco informacji. "Pinta" jest to browar kontraktowy utworzony w 2011 roku. Piwo warzone jest w Browarze na Jurze w Zawierciu, a receptury opracowuje pan Ziemowit Fałat. Twórcami browaru są pan Grzegorz Zwierzyna oraz Marek Semla. To prawdziwi sympatycy którzy kierowani ideą krzewienia oraz propagowania w sercach piwoszy nieco innych niż piwa typowe stylów piwnych "nawarzyli nam piwa" które z chęcią pijemy. Pierwsza, nowatorska stylistyka butelki opracowana była przez Marka Semlę oraz mieszkającego w Polsce armeńskiego artystę Tigrana Vardikyana. I w taki oto sposób szczupła brunetka stała się ikoną piwa. W środowisku piwoszy na temat Pinty jest jednak nieco głośniej. Niektórzy twierdzą, że Browar wycofał się z niektórych pozycji, inni zaś, że to tylko przejściowe. Wszystkim znany Podymek, Jak w dym, Wesołych Świąt, Ale Szycha, A'la Grodziskie i kilka innych znikły z półek sklepowych. Co ciekawsze, Browar zmienił także stylizację na nieco bardziej nowoczesną i stylową, a także zaoferował kapselki dedykowane. W chwili obecnej, oferta prezentuje się następująco: Atak chmielu i Odsiecz Wiedeńska pozostają nietknięte (w sensie takim, że Browar nie wycofał tych oto piw z rynku). "Pinta Wesołych Świąt" prawdopodobnie w pewnym sensie zostanie wydana w wersji "Pinta Dobry Wieczór", natomiast kompletną nowością będzie "Imperium atakuje" czyli Imperial India Pale Ale 19,1°. Przejdźmy jednak do rzeczy. Dlaczego AIPA (czyli American India Pale Ale)? Przede wszystkim piwo w stylu IPA (czyli India Pale Ale) to typowo angielskie piwo, które warzono dla brytyjskich kolonii. Piwo mocno nachmielone, górnej fermentacji, było w stanie wytrzymać na statku przeprawę morską jak i warunki klimatyczne, które nie sprzyjały na tyle, by przetransportować grymaśne piwo. IPA to piwo o kwiecistym bukiecie, w którym boryka się nieco żywica oraz cytrusy. Dlaczego AIPA? To po prostu Amerykańska odpowiedź na Brytyjski podgatunek. Nie wynika to z niczego innego, jak po prostu ze zwykłej rywalizacji. Atak Chmielu to zwycięzca konkursu na najlepsze piwo roku. Nie powinien ten fakt zaskakiwać, bowiem trunek ten sam w sobie jest doskonały. Pianka sztywna, a kolor miedziany, co sprawia, że nie mamy ochoty pić, co po prostu napawać oko tym pięknym widokiem. Tworzona nuta tajemniczości oraz otoczka wokół całego projektu dodała tylko enigmatyczności, przez co chmielowa eksplozja w ustach po prostu zniewala, a także sprawia, że pomimo wysokiej ceny, chcemy sięgać po piwo jeszcze i jeszcze. Premiera Ataku Chmielu oraz dwóch innych miała miejsce w maju. Osobista uwaga, jeżeli komuś życie miłe, nie dolewać do tego piwa soku malinowego w obecności miłośnika piwa.

Przechodząc jednak do meritum. Porównaliśmy bezpośrednio oba piwa. Przelewając do szklanki zarówno Atak Chmielu vol. 1 jak i Atak Chmielu vol. 2 nie natknąłem się na jakiekolwiek zróżnicowanie. Niemal ten sam kolor, śnieżnobiała pianka. Zapach jest zdecydowanie intensywniejszy w wersji starszej. Dawny Atak Chmielu ma dość ostrą woń, natomiast w przypadku *młodszego brata bliźniaka* jest nieco inaczej, zapach jest subtelny, delikatny, świeży, nie narzucający się. Zdecydowanie bardziej podobała mi się ta intensywna nutka. Pamiętam także, że początkowo Atak Chmielu był bardzo mocno grejpfrutowy (Piłem to piwo wówczas latem minionego roku). Zdecydowanie nigdy nie czułem się tak, jak gdybym pijąc Atak Chmielu kopał się z koniem, a w niektórych przypadkach, wypicie nawet małej porcji piwa było uciążliwe. Browar Pinta podchodzi do sprawy profesjonalnie, a pozycje przezeń oferowane są moim skromnym zdaniem obowiązkowe do wypróbowania. Pierwsze koty za płoty. Łyczek starej wersji - intensywna gorycz. Łyczek wersji nowej - delikatność, subtelność, jak zauważył słusznie Żorżyk, brak posmaków żywicy, zdecydowanie intensywniejsze cytrusy, poniekąd grejpfruty, lecz nie tak intensywne jak w pierwszych warkach piwa Atak Chmielu. Nie ukrywam, że . Wróciłem jednak do starszej wersji. Kolejny łyk wydawał mi się bardzo ostry oraz cięższy. Zdecydowanie bardziej wyraźny, jak gdyby gryzł się ze swoim bliźniaczym tworem. Na pewno receptury w niewielkim stopniu się od siebie różnią. Nie ukrywam także, że pan Marek, Grzegorz oraz Ziemek znów pozytywnie mnie zaskoczyli. Najnowsza odsłona Ataku Chmielu jest bardzo przyzwoita. Kosztując kolejnych łyków przypominało mi się londyńskie piwo Meantime w stylu IPA, które było nieco zbliżone w smaku. Jestem bardziej niż pewny, że piwo to tylko bardziej rozkocha w sobie serca piwoszy. Małymi kroczkami do perfekcji. Słuszna uwaga, to także fakt, że piwo to jest bardzo orzeźwiające. Doskonałe w swoim rodzaju, acz minusem jest fakt, że nie każdemu podpasuje. Co do samej wizualizacji, poza tym, że informacje są te same, na nowej Pincie zawarto także ciekawostkę: "Surowce dla PINTY dostarcza Browamator". Sądzę jednak, że dawna etykieta miała nieco lepszą stylistykę, a bynajmniej jeżeli chodzi o treść pisaną. Z drugiej jednak strony ta charakterystyczna "kiczowatość" odrzucała niektóre osoby, przez co piwo mogło nie trafiać do tak dużej ilości odbiorców, do jakiej być może trafi obecnie. Najwyraźniej nasi rodacy nie przywykli do różowych słoników, troli czy diabełków na butelkach. Nie doszukałem się także na nowej Pincie zalecanej temperatury, w jakiej należy piwo podawać. Na starej natomiast widnieje informacja, iż jest to 10-12°C.

Konkludując. Piwo to nieco się zmieniło, wciąż jest warte uwagi i myślę, że nie raz jeszcze powtórzę tę pozycję. Polecam z czystym sumieniem, bez obaw, że będę źle spał. Niemniej jednak, osobiste spostrzeżenie - Dla osób, które nie przepadają za goryczką, nie polecam. Sok malinowy na niewiele może się zdać, a czasem lepiej po prostu sięgnąć po piwa w stylu Śliwka w Piwie, które są bardziej profesjonalne. Zdecydowanie pozycja obowiązkowa. Poza kolorystyką oraz pianką, są to praktycznie dwa odmienne piwa. Jeżeli więc komuś zdarzyło się kosztować stary Atak Chmielu, zachęcam do próbowania tego nowego. Naprawdę warto! Piwo to sprzedawane jest w butelkach bezzwrotnych, co także ma swoje wady oraz zalety.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czytaj także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...