O nas

Nadejszła wiekopomna chwila. Po 2 latach na blogspocie przechodzimy na własną domenę. Ten blog zostanie wkrótce zamknięty. Nie będzie już aktualizacji. Koniec. Od teraz zapraszam na


piątek, 11 maja 2012

Duży francuz na Statoilu, czyli hot dog XXL

Wczoraj ewidentnie miałem dzień hot dogowy. Najpierw dwa razy w Centrum, a wieczorem nieoczekiwana poprawka. Jadąc na zakupy zatrzymałem się bowiem na Źródłowej, na stacji sieci Statoil by uzupełnić paliwo. Wyobraźcie sobie moje podniecenie, kiedy zobaczyłem bannery reklamujące nowego hot doga w ofercie. I to hot doga XXL! Przyznam, że takiego "francuza" jeszcze nie zdarzyło mi się próbować. Postanowiłem więc zbadać owe zjawisko organoleptycznie. Hot Dogi na Statoilu uważam za jedne z najlepszych. A odkąd mają dressing węgierski po prostu za nimi szaleję. Zwykły "francuz" kosztuje na tych stacjach (uśredniając) około 4,50 zł. Hot Dog XXL wyceniony został na 5,99 zł. Bardzo byłem ciekaw, jak wygląda. Po chwili miałem go już w łapkach. Więc to prawda: jest w rozmiarze XXL (oczywiście porównując do klasycznych "francuzów"). Bułka dwa razy większa niż standardowa, grubość i długość porównywalna do sprzedawanych tam rollerów. Wsad: nie wiem, czy poza parówką są/będą inne kiełbaski. Mam nadzieję, że tak. Parówka również dwa razy większa i grubsza niż zwykła. "Technologia" pozostała niezmieniona, czyli: bułka ląduje na elektrycznym grillu, parówka roluje się na opiekaczu. Do tego sosy. Niestety, nie było tego pysznego dressingu węgierskiego, był za to sos. Wziąłem więc sos węgierski, który jednak nie dorównuje dressingowi, który jest czerwony i bardzo mocno paprykowy, sos zaledwie ma w tle posmak papryki, smakuje raczej jak ketchup wymieszany z musztardą i czymś jeszcze. Drugi sos wziąłem czosnkowy. Bułka jak zwykle na Statoilu świetnie zgrillowana, nie mam jej nic do zarzucenia. Parówka natomiast... Mam mieszane uczucia. Z jednej strony nie ma się do czego przyczepić: gorąca, soczysta, duża i smaczna, ale ostatnio "francuzy" jadam z kabanosem lub białą kiełbasą i takie wydają mi się lepsze. Parówki smakują mi raczej w hot doga typu amerykańskiego. Tego hot doga można potraktować, jako alternatywę dla np. kiełbasy z grilla z bułką. "Wagowo" porcja praktycznie taka sama.
Reasumując:  Za 5,99 zł dostajemy solidną i smaczną przekąskę, ale przyznam szczerze - klasyczne hot dogi smakowały mi bardziej. Może gdyby był ten dressing węgierski? A może gdyby zamiast parówki była kiełbaska? Tak czy siak, zjadłem i było smaczne, ale w przypadku "francuzów" pozostanę jednak przy klasycznych rozmiarach. Jeśli chodzi o rozmiar XXL to wolę dołożyć 50 groszy i 5 metrów dalej nabyć w 4 Mobiles ichniego XXL-a, takiego jak jadłem w ich drugim lokalu na Paderewskiego. Nie skreślam jednak Statoilowych XXL-ów zupełnie, przynajmniej dopóki nie okaże się, że jedynym wsadem do nich pozostanie parówka. Jeśli bowiem wprowadzą duże kiełbaski, może się okazać, że Statoilowe duże hot dogi są dobrą i ciekawą odmianą. Póki co traktuję je jednak bardziej na zasadzie ciekawostki. Zachęcam jednak do spróbowania - ciekaw jestem Waszych reakcji.
A jutro Warszawa i Food Blogger Fest, po którym zamierzam z lubością oddać się testowaniu miejscowych fast foodów, z czego, o ile przeżyję, zdam Wam relację.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czytaj także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...