O nas

Nadejszła wiekopomna chwila. Po 2 latach na blogspocie przechodzimy na własną domenę. Ten blog zostanie wkrótce zamknięty. Nie będzie już aktualizacji. Koniec. Od teraz zapraszam na


wtorek, 22 maja 2012

Tortilla Szefa, czyli mała rzecz, a cieszy

Upał jak w Meksyku niemalże. Termometr w cieniu wskazywał 26 stopni Celsjusza. Pomyślałem, że  pogoda idealna, by zaprzyjaźnić się z nowo otwartym punktem "Tortilla Mini Bar", sugerującym nazwą gorące i pikantne doznania fast foodowe. Otwarto ten przybytek zaledwie kilka dni temu. Mieści się w bardzo niedogodnym moim zdaniem punkcie,  mianowicie w przejściu między ulicami Zgoda i Ściegiennego (kiedyś przez lata był tam punkt fotograficzny). Idąc od Rogatki w stronę Stadionu Korony, jeśli nie zatrzymamy się na przystanku MPK (na wprost WDK), mamy marne szanse by bar ten dojrzeć. A szkoda!



Zanim przejdę do opisu tego, co zjadłem słów kilka o wystroju i menu. Wystroju właściwie nie ma. Bo też miejsce jest nader oszczędne w wolną przestrzeń. 75% powierzchni zajmuje lada chłodnicza, kontuar i kuchnia. Dla chcących zjeść w środku pozostaje mała wnęka, pomieści 2 osoby. Miejsc siedzących brak. Lokalizacja jednak sugeruje, że lokal nastawiony jest na ludzi lubiących street food, czyli jedzących "w biegu" :) W końcu obok jest przystanek MPK, a także szkoły i biblioteka. Jeśli tak na to spojrzeć, brak możliwości zjedzenia na miejscu nie jest przeszkodą. Menu: oszczędne, około 12 pozycji. Ale... Ceny robią wrażenie! One również sugerują, że bar chce trafić do uczniów i studentów, którzy jak wiadomo groszem nie śmierdzą. W karcie znajdziemy sałatki, 3 rodzaje kanapek na ciepło (3,00 do 3,50 zł !!!), w tym także wegetariańską - kanapki podawane są w bułkach typu ciabatta, hot dogi (francuski i klasyczny) w cenie 3,50 zł, hamburger (6 zł) i cheeseburger (6,50 zł) oraz tortille. Ja wybrałem najdroższe danie z menu, czyli Tortillę Szefa za 8,50 zł. Skład: naleśnik, kurczak w ostrej panierce, warzywa: sałata lodowa, cebula, świeży ogórek, świeży pomidor, sosy. Tortilla i kurczak zostały wyjęte z lodówki i trafiły najpierw do mikrofalówki. Już miałem się zjeżyć, kiedy pani uruchomiła jednocześnie piecyk elektryczny. Zrozumiałem, że mikrofalówka użyta została jedynie do wstępnego zagrzania tych składników. Byłem jednak czujny, bo nie ma nic gorszego niż jedzenie z tej szatańskiej, robiącej "ding!" maszyny. Podgrzana tortilla trafiła jednak na blat roboczy gdzie z jednej strony ułożono warzywa, z drugiej zaś kawałki kurczaka w panierce. Padło pytanie o sosy. Jest ich kilka do wyboru, niestety nie robione na miejscu, tylko standardowe, spotykane w większości tego typu przybytków. Poprosiłem o ostre, pani zasugerował jeszcze czosnkowy. Zgodziłem się i powiem szczerze, że nie żałowałem później tej decyzji. Po zawinięciu składników, tortilla trafiła na około 3 minuty do elektrycznego piecyka, gdzie została zagrzana na tyle, że parzyła nawet przez papier i pozostała ciepła do końca. Wziąłem, podziękowałem i wyszedłem, by wgryźć się w gorący naleśnik.
Uwaga: porcja wydaje się nieduża na pierwszy rzut oka. Jest długości mniej więcej hot doga francuskiego:


Jednak ilość składników sprawia, że mimo optycznie niewielkich wymiarów Tortilla Szefa potrafi nasycić. Dzieje się tak głównie za sprawą kurczaka. W środku znajdziemy bowiem kilka kawałków panierowanej piersi, kawałków dość sporych moim zdaniem. Obstawiam, że jedna kurza pierś w takim naleśniku znajduje się na pewno. Kurczak jest dość soczysty, nie przesuszony, smaczny. W połączeniu z sosami i świeżymi, chrupiącymi warzywami stanowi bardzo smaczną kompozycję. Ostre sosy są naprawdę ostre, w połączeniu z sosem czosnkowym danie nabiera nowego wymiaru, staje się wyraziste i ciekawe, słodkie warzywa świetnie równoważą się z ostrymi sosami.



W sumie te 8,50 zł, które zapłaciłem za Tortillę Szefa uważam za dobrze wydane. Nie jest to może porcja na bardzo duży głód, ale nasyca, jest smaczna, ze świeżymi składnikami. Nie jest idealnie, ale jest dobrze i z szansą na progres. Czemu nie idealnie? Z dwóch powodów: naleśnik mógłby być bardziej przypieczony (na chrupko), choć nie wiem, czy taka ilość świeżych warzyw na to pozwoli. Po drugie - sosy. Przy świeżych składnikach i przy kurczaku, jak mniemam, "domowej roboty", aż się prosi o sosy własnej produkcji. Sos czosnkowy a la tzatziki plus sos z ostrych papryczek i byłoby niebo w gębie.  Jak pisałem, lokal czynny jest dopiero kilka dni, więc moich uwag nie traktujcie jako ataku, a jednie rad udzielonych przez potencjalnie stałego klienta. Następnym razem spróbuję tych bajecznie tanich kanapek w ciabacie. And last but not least - obsługa. Duży plus, można przyjemnie pogawędzić w oczekiwaniu na jedzenie, poza tym kompetentna i pomocna.
Reasumując: lokal polecam na przetestowanie, myślę, że jeśli utrzymają poziom będzie to miejsce, do którego warto wracać. Tanio i świeżo - czego chcieć więcej?

2 komentarze:

  1. Chętnie przeczytam powtórną recenzje, czy dalej mają taki poziom :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obawiam się, że nie będzie następnej recenzji - chyba zamknęli lokal. Ostatnio kilka razy tamtędy szedłem i było zamknięte.

      Usuń

Czytaj także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...