O nas

Nadejszła wiekopomna chwila. Po 2 latach na blogspocie przechodzimy na własną domenę. Ten blog zostanie wkrótce zamknięty. Nie będzie już aktualizacji. Koniec. Od teraz zapraszam na


poniedziałek, 18 czerwca 2012

Pyszna pizza, czyli magia VooDoo w opinii klienta

Dzisiaj z niekłamaną przyjemnością chciałem Wam przedstawić kolejny gościnny wpis. Tym razem będzie to recenzja Marcina. W jednym z naszych konkursów wygrał on voucher na 50 zł do zrealizowania w VooDoo Steak House & Pizza. Poniżej przeczytacie na co go przeznaczył, a ja chciałem tylko dodać, że cieszę się, iż coraz częściej decydujecie się wysyłać do mnie opinie lub recenzje i zachęcam byście nie ustawali. A teraz, żeby już nie przedłużać:


Dzięki szczęściu, a także uprzejmości portalu Street Food Polska miałem okazję wygrać voucher o wartości 50 PLN na pyszne jedzenie w restauracji VooDoo Steak House & Pizza. Gdy pewnego wieczoru przeczytałem maila informującego o wygranej, zacząłem zastanawiać się czym tym razem zaskoczy mnie kielecki Orlean nad Silnicą, poprzednie wizyty do dziś wspominam z uśmiechem na ustach. Od tej chwili narodziło się we mnie pytanie: co zamówić tym razem ? W kieszeni miałem już bagaż duży doświadczeń związany z wielkim apetytem i ciekawością spróbowania czegoś nowego na kieleckim rynku gastronomicznym.
Miałem mętlik w głowie, raz za razem przypominały mi się pyszne dania z poprzednich wizyt w VooDoo. Pyszna zupa cebulowa z idealna grzanką na wierzchu, pokrytą warstwą startego sera, całość wyglądająca jakby prosto została przeniesiona z jednego odcinku Kulinarnych Rewolucji Magdy Gessler, która swoją słodyczą i smakiem zachwyciła by na pewno nawet największych antyfanów cebuli. Gdy skończyłem rozmyślać o zupie, na pierwszy plan już wychodził Luizjana Hamburger przypominający klimaty Stanów Zjednoczonych, którego wielkość idealnie odnosi się do amerykańskiej manii wielkości. Podpieczona bułka, kotlet gigantycznych rozmiarów własnej produkcji, a na końcu warzywa fantastycznie uzupełniające całość. Mógłbym tak rozmyślać o reszcie smacznych dań serwowanych w VooDoo w nieskończoność, lecz moje bujanie w obłokach przerwała noc.
W końcu nadszedł wielki wizyty w restauracji przy kieleckim deptaku. O wystroju wnętrza nie będę się rozpisywał, bo już zostało to omówione wraz z fotografiami przy okazji poprzednich relacji Żorża Ponimirskiego
Jak na sobotnie majowe deszczowe popołudnie w lokalu zajęte 3 stoliki, nie jest źle - pomyślałem - długo na jedzenie nie będę czekał. Na moim stole ląduje menu, szybko i sprawnie przyniesione przez kelnerkę. Doznaję szoku, w końcu jest już ostateczna wersja menu drukowana po podwyżkach cen steków. Nie ma przesadnej ilości dań w ofercie, co moim zdaniem jest na plus, bo restauracja skupia się na tym co umie zrobić dobrze, a nie szuka cały czas swojego miejsca proponując 50 pozycji, na które po zamówieniu czeka się w nieskończoności, bo trzeba rozmrozić produkty leżące i psujące się w chłodziarce. Fajną sprawą, która mi się spodobała są zdjęcia umieszczone w katalogu dań - prezentują prawdziwe dania, które serwuje lokal.



I oto się zaczęła walka z samym sobą i osobą towarzysząca co dziś zjeść. Pierwsza wersja to Steak, lecz spotyka nas rozczarowanie, gdyż mięso się już skończyło. Jednak nie ma tego złego co na dobre by nie wyszło, brak mięsa świadczy dobitnie o tym, że dania są serwowane ze świeżych produktów dostarczanych na bieżąca. Po długich namysłach i negocjacjach pada najważniejsza decyzja tego dnia - PIZZA !!. Od razu po wyborze mieliśmy w kubkach smakowych smak naszej pierwszej wizyty w VooDoo, podczas której celebrowaliśmy pizzę z szynką serrano polaną smakowymi oliwami, jak to mówią „niebo w gębie” . Dziś wybór padł na pierwszą pizzę 4 sery, a drugą w połowie peperoni i jakąś której nazwy nie pamiętam, tak samo jak cen które oscylują w okolicy 20 zł za pizzę. Popijajliśmy zimnego Kasztelana i czas oczekiwania szybko minął.
W końcu nastąpiła ta chwila, na stole zameldowały się dwie pizze na pierwszy rzut oka wspaniałe wypieczone i uginające się od ilości składników. Rozmiar pizzy odbiega od miejscowych standardów, w VooDoo pizza jest wielkości 35 centymetrów. Lecz nie płaci się tutaj za wielkość, tylko za jakość produktów i smak.

Pizza pieczona w piecu opalanym drewnem ma to do siebie, że sos pomidorowy nie wysycha w trakcie pieczenia więc w lokalu nie podaję się sosów tylko smakowe oliwy. Jedna jest pikantna w środku z papryczkami chilli, a druga czosnkowo-ziołowa, nie ma nic lepszego jak po zjedzeniu centralnej części kawałka pizzy, rozlać oliwę na talerzu i wytrzeć w nią jak to się mówi „krawężniki” aka „skóry pizzy”



Wracając do samej pizzy 4 sery jest pomysłowo zrobiona, na każdych 2 kawałkach jest jeden rodzaj sera, ementaler, niebieski lazur, camembert oraz mozarella albo parmezan. Ciasto na całej szerokości i długości równomiernie rozłożone, obłożone naprawdę duża ilością składników, których smak utwierdza w trakcie jedzenia, że na jakości tutaj się nie oszczędza.



Druga pizza obłożona była w jednej połowie salami i pikantnymi papryczkami, a w drugiej papryka czerwoną, pieczarkami i pomidorami była to chyba wersja wegetariańska. Salami smakowało jak prawdziwe salami, nie jak tania imitacja produktu pochodzącego pierwotnie z Włoch. Warzywa świeże, nie konserwowe jak to bywa z papryką czy pieczarkami.



 Na koniec wizyty kelnerka zaproponowała deser w postaci maleńkiego kawałka ciasta własnego wypieku na bazie miodu. Porcja deseru kosztuje tylko 3 zł, słodki koniec wizyty w VooDoo.





Wszystko było przepyszne. Pizza z pieca opalanego drewnem przypomniała mi smak pizzy serwowanej w małej mieścince na wschodnim wybrzeżu Włoch. Każdy koneser jedzenia znajdzie tutaj coś dobrego dla siebie, nie ważne czy będzie to zupa, pizza czy steak , liczy się smak i jakość serwowanego dania. Jeśli restauracja zachowa swój wysoki poziom to na pewno zdobędzie grono zadowolonych klientów ze średnią zasobnością portfela - nie licząc steków średnia cena dania to 20 zł więc nie odbiega od kieleckich standardów Kojota, El Paso czy Roy Bena.
Na koniec chciałbym jeszcze raz podziękować Street Food Polska za możliwość wygrania vouchera i pogratulować za kawał dobre roboty robionej dla kieleckiego rynku gastronomicznego, mam nadzieje, że plan z portalem wejdzie w życie. Karm dobrze albo giń. Pozdrawiam Marcin.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czytaj także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...