O nas

Nadejszła wiekopomna chwila. Po 2 latach na blogspocie przechodzimy na własną domenę. Ten blog zostanie wkrótce zamknięty. Nie będzie już aktualizacji. Koniec. Od teraz zapraszam na


wtorek, 19 czerwca 2012

Yufka doner na Rogatce, czyli mielony w tortilli

Wybierałem się, wybierałem i wybrać nie mogłem. Wczoraj udało mi się w wreszcie dotrzeć na kebab na Rogatce.



Lokal jest malutki, znajdziemy tam tylko 5 miejsc siedzących, dwa przy stoliku, trzy przy parapecie. Pamiętam, że kiedy jeszcze mieścili się nad Silnicą kebab z kurczaka był tam rewelacyjny, a co najmniej bardzo dobry. I taki też miałem wziąć, ale spojrzawszy na menu zamówiłem coś innego. Zaintrygowała mnie pozycja pod nazwą Yufka doner. Zapytałem więc co to jest? Otóż jest to nic innego, jak tortilla, lub raczej lavas, bo miało to być cieniutkie ciasto. I zapomniałem o kurczaku, wziąłem z mięsem które opiekało się na ruszcie. Kosztuje to 9 zł, z kurczakiem 10,50 zł. Co ciekawe - poza yufką wszystkie rodzaje kebabów mają podaną ilośc mięsa w gramach (mały - 60 g, średni - 80 g, duży 120 g). Porównując ceny, zakładam, że do yufki, która ma tylko jeden rozmiar, trafiła ilość średnia, czyli 80 g mięsa.
Czekając na swoją yufkę, podglądałem sobie proces jej przygotowania. Na naleśnik (ciasto) trafiły: kapusta pekińska, pomidor, ogórek, kapusta biała, mięso w paskach, sosy i ponownie kapusta pekińska. Całość została zawinięta i trafiła na opiekacz. Odebrałem i wyszedłem. Wielkość: standardowa w wypadku tortilli, czyli raczej duża porcja (i gruba):


Ciasto było mocno ciepłe, ale kompletnie inne niż lavas w Troyu, mniej opieczone i mniej chrupkie. O smaku rzekłbym bardzo neutralnym. Ilość wsadu jest naprawdę imponująca - od pierwszego do ostatniego kęsa do żołądka trafia spora ilość jedzenia. Wybrałem sosy mieszane, które okazały się dość ostre (i bardzo dobrze), ale tu ciekawostka: tak naprawdę sos jest jeden - czosnkowy, tylko po jego wylaniu posypują go suszoną bardzo ostrą papryczką. Warzywa świeże i chrupiące, mimo dużej ilości kapusty - pomidora i ogórka czuć wyraźnie, nic dziwnego - do yufki trafiło 5 lub 6 plasterków każdego. I na koniec mięso.




Mięso, które tak naprawdę decyduje o smaku kebaba. Było go dużo, ale... Jego smak od początku budził moje wątpliwości. A właściwie brak wyrazistego smaku. Do samego końca zastanawiałem się, co jest nie tak i moje myśli uporczywie wracały do jednego: słabo doprawiony kotlet mielony. I smak i konsystencja tego mięsa nasuwały mi tylko takie skojarzenie. Tu jestem na nie. Zdecydowanie.
Reasumując: yufką można się najeść, poza mięsem wszystko było OK. Nie skreślam tego lokalu jednak, pójdę za jakiś czas jeszcze raz i wezmę yufkę z kurczakiem. To zadecyduje czy będę tam wracał, czy odpuszczę sobie to miejsce.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czytaj także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...