O nas

Nadejszła wiekopomna chwila. Po 2 latach na blogspocie przechodzimy na własną domenę. Ten blog zostanie wkrótce zamknięty. Nie będzie już aktualizacji. Koniec. Od teraz zapraszam na


środa, 1 sierpnia 2012

Kebab z fetą, czyli Prosiaczek inaczej

Od ostatniej mojej wizyty w należącym do sieci Imbiss Istabul Kebap PROSIACZKU upłynęło sporo czasu. Wybrałem się znowu, tym razem jednak na prośbę koleżanki, która nie mogła się pogodzić z faktem, że w Kielcach nie mogła zjeść kebaba z serem feta. Przypomniałem sobie, że przecież w Prosiaczku danie takie figuruje w menu. Udałem się więc na ulicę Świętego Leonarda 15. Kebab z serem feta zamówić można w dwóch wersjach: w bułce (doner) za 11 zł lub cieście (durum) za 12 zł. Jakoś ostatnio kebab lepiej mi wchodzi jako durum, taki też więc zamówiłem. Poprosiłem o duży, acz nie wiem, czy w wersji małej występuje. Po kilku chwilach odebrałem swoje zamówienie:


Znowu mogę potwierdzić: duży kebab w Prosiaczku jest naprawdę duży. Ciasto gorące, chrupiące, dobrze doprawione. A w środku? Mięso "baranie" w dużej ilości. Bardzo dobrze doprawione, gorące i soczyste. Od samej góry do samego dołu. Oraz warzywa. Tych jest mniej niż mięsa, co dla mnie jest zaletą. Nie żeby było ich mało, nie. Po prostu jedząc tego duruma przede wszystkim czujemy, że jemy mięso. Warzywa są w tle, czuć je, chrupią i nawilżają całość, ale nie wysuwają się na pierwszy plan.


A teraz najważniejsze, czyli feta. Nie wiem, w jakiej postaci jadła Kinga. W tym kebabie feta po zapieczeniu ciasta przed wydaniem pięknie się rozpuściła. Nie tylko nadawała smak, ale robiła też za sos. Do tego czarne oliwki, które doskonale ser uzupełniały.


Całość okazała się nadspodziewanie dobra i sycąca. Składniki wspaniale ze sobą współgrały, smak zupełnie inny od tradycyjnego kebaba. Jedna uwaga - feta jest słona. Po zapieczeniu nawet bardzo, więc jeśli niezwyczajni jesteście, wybierajcie tę wersję raczej tuż przed wyjściem do pubu lub od razu zamówcie sobie jakiś napój.  Ja sól lubię bardzo, ale na wszelki wypadek spłukiwałem ją w Mehehe do około 2 nad ranem ;) Co nie zmienia faktu, iż wracając do domu nie czułem głodu w ogóle, a stan nasycenia trwał do około 13-ej dnia następnego. Polecam!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czytaj także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...