O nas

Nadejszła wiekopomna chwila. Po 2 latach na blogspocie przechodzimy na własną domenę. Ten blog zostanie wkrótce zamknięty. Nie będzie już aktualizacji. Koniec. Od teraz zapraszam na


wtorek, 24 lipca 2012

No i coś się stało, czyli zapiekanki pod Szpitalem

Zła passa tego miejsca trwa. Ostatnio ja narzekałem na fatalnego hot doga maxa, dzisiaj Harry Angel opowie Wam o swoich spotkaniu z zapiekankami. A tak dobrze tam kiedyś karmili....


W ostatni piątek, zawitali do mnie znajomi spoza miasta. Tacy nasi, kieleccy emigranci. Ponieważ chwilkę ich nie było w naszym pięknym mieście wojewódzkim, zwrócili się do mojej skromnej osoby, o zorganizowanie im wieczoru. No i tak się zaczęła noc. Po kilku głębszych i mocniejszych, padła idea by gdzieś się posilić, a że pora była już prawie poranna, to moje myśli pobiegły w stronę Budy „Kebab”, tej koło szpitala na Kościuszki.



Pamięć mnie nie zawiodła i faktycznie, miejsce było otwarte. Pozostał jeszcze wybór dania do zapchania żołądka. Mój wybór padł na zapiekankę z pieczarkami, serem, salami, boczkiem i szynką (?), w cenie 8,50 PLN. Dlaczego zapiekankę, a nie bardziej standardowy kebab? To dość proste. Jako bywalec kieleckich klubów i kawiarni, nie raz zdarzało mi się ratować posiłkami z tego miejsca, a pieczywo na zapiekanki zawsze było wyborne w tym miejscu.
Po chwili oczekiwania (zbyt długiej jak na mój gust, ale w końcu była okolica szóstej rano, wiec zgoniłem to na karb zaspania Pani ekspedientki), w moich rękach pojawiła się, w końcu upragniona zapiekanka. Popatrzyłem na nią i byłem zachwycony. Długa, dość ciężka, z odpowiednią ilością keczupu, a ciepło było odczuwalne nawet przez kartonik.



Zachwycony tym widokiem, czym prędzej przystąpiłem do pożerania mojej ofiary… I w tym miejscu właściwie wszystko co mogło poszło źle. Szczerze mówiąc użyłbym innego frazeologizmu korzystającego z połączenia słowa „poszło” z innym słowem zaczynającym się na „p….”, ale jest jeszcze przed 22-gą, a na blogu mogą być osoby niepełnoletnie, muszę więc korzystać z innego słownictwa.
Ale po kolei, a dokładniej idąc od dołu. Pieczywo było nawet całkiem niezłe i to chyba najmocniejszy element omawianej zapiekanki. Chrupkie i całkiem smaczne, jednak z początkowego ciepła jakim na początku emanowała zapiekanka, po czwartym gryzie pozostało tylko wspomnienie. Bułka do samego końca pozostała chrupiąca i nie zrobiła się gumowata co można w sumie zaliczyć na plus, jednak jakbym chciał zjeść tylko dobrą bułkę to bym poszedł do piekarni. Na pieczywie znalazły się pieczarki, a właściwie farsz pieczarkowy. Znośny w smaku, ale nawet nie złapał ciepła podczas podgrzewania zapiekanki, więc w efekcie przypominał bardziej maź pieczarkową niż pieczarki. Ser również ucierpiał na procesie podgrzewania, ponieważ nie zdążył się praktycznie stopić. W związku z tym pieczarki i ser raczej przypominały plastelinową masę niż podstawę smakową zapiekanki. No i dochodzimy do tak zwanych „dodatków”. Salami… No jak to salami na zapiekankach. Tanie, proste, tłuste. Również ten element był zimny, a przez co nie cało się go normalnie odgryźć z zapiekanki, tylko zsuwało się z zapiekanki razem z innymi dodatkami i keczupem. Szynka… zgodnie z opisem była. To tyle co mogę na jej temat powiedzieć, bo w smaku w ogóle jej nie zauważyłem. No i boczek, gwóźdź do trumny tej zapiekanki. Również zimny, z chrząstkami (nie… to że chrzęściło pomiędzy zębami nie dodawało smaczku) i równie nieprzegryzalny co salami. Oczywiście efektem tego było upstrzenie otaczającego mnie chodnika kawałkami zapiekanki i dużymi plamami keczupu. Aha… no i jeszcze keczup. W sumie w smaku niezły i nie przypominał tych tanich keczupów w formie zabarwionego na czerwono żelu, ale był zimny jakby go właśnie wyciągnięto z lodówki nastawionej na +3C.
Podsumowując. Za 8,5 PLN dostajemy zapychacz, którego najlepszym elementem jest pieczywo, a cała reszta smakuje jak plastelina polana zimnym keczupem. Nie jest to zapiekanka, która należy omijać szerokim łukiem, ale są w Kielcach miejsca gdzie zjemy smaczniej, szybciej i taniej. Osobiście zawiodłem się bardzo na tej zapiekance.                                                                                    
Autorem tekstu i zdjęć jest Harry Angel.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czytaj także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...