O nas

Nadejszła wiekopomna chwila. Po 2 latach na blogspocie przechodzimy na własną domenę. Ten blog zostanie wkrótce zamknięty. Nie będzie już aktualizacji. Koniec. Od teraz zapraszam na


niedziela, 8 lipca 2012

Rybka smaczna, rybka zdrowa, czyli fishburger i tortilla z łososiem w North Fishu



Dzisiaj z dumą prezentuję Wam kolejną nadesłaną recenzję. Tym razem Dawid wraz ze swoją dziewczyną odwiedzili restaurację North Fish. O tym co zjedli i czy warto było przeczytacie poniżej. Ja tylko chciałem raz jeszcze podziękować za nadesłanie tekstu i zdjęć. A teraz zapraszam do lektury:

North Fish zawsze był dla mnie pierwszoligową marką jeżeli chodzi o fast-foody. Paradoksalnie, z tą należącą do kieleckiego koncernu North Food Polska S.A. knajpą zetknąłem się po raz pierwszy na krakowskim rynku, bodaj w 2005 roku. Warto też dodać, że nigdy nie byłem szczególnym fanem sieciówek, nie rozumiałem (i nadal nie rozumiem) fenomenu McDonald’s, KFC i tym podobnych miejsc. Zawsze przyjemniej mi się jadło zlokalizowane, napchane dodatkami wariacje nt. hamburgerów i hot-dogów serwowane przez smutne panie Grażynki w okolicznych budach niż zwiędłe buły pakowane w kolorowe pudełeczka z kretyńskim clownem.
North Fish był zawsze miejscem w którym płaciło się nieco więcej, ale w zamian można było się nacieszyć naprawdę niezłym zestawem obiadowym podanym w 5 minut, lub poprosić o jedną z kilku świetnych kanapek z soczystymi rybkami. Zresztą do dziś pamiętam, że kanapki nazywały się Snekkar, Drakkar oraz Dragon. Niestety, jakiś czas temu, ktoś mądry wpadł na pomysł, że trzeba zrobić małą rewolucję i zmodyfikować menu oraz sposób wydawania potraw. I tym sposobem z menu zniknęły zestawy obiadowe, zaś na ich miejsce wprowadzono system „koryta”. Ot, staje się w kolejce, wybiera się interesującą nas rybkę, którą miła pani kładzie na papierowym talerzyku i później dobieramy sobie dodatki obserwując przy okazji innych klientów, którzy ładują wszystkiego ile wlezie, bo za darmo. Moje ulubione kanapki też zniknęły (przynajmniej z NF w Galerii Echo i Pasażu Świętokrzyskim), a na ich miejsce wprowadzono malutkie i dosyć drogie tortille oraz – to chyba nastąpiło niedawno – fish burgery. I właśnie te dwie pozycje z menu postanowiliśmy wraz z tzw. lepszą połową przetestować i zrecenzować dla Street Food Polska.
W sobotnie południe odwiedziliśmy North Fish mieszczące się w Pasażu Świętokrzyskim. Ze względu na porę, nie musieliśmy stać w kolejce i względnie szybko dostaliśmy swoje zamówienia. Zastanawiałem się nad kanapkami na zimno, ale przyjrzałem się kilku egzemplarzom leżącym na ladzie, ale nie wyglądały zbyt zachęcająco. Zdecydowałem się więc na fish burgera.

Nie musiałem czekać długo, natomiast to co dostałem było – jak na mój gust – zadowalające. Buła kosztuje sporo, bo inwestycja w brzuch uszczupliła moje zasoby finansowe o jakieś 9,50. Co w środku? Dobrze wysmażone paluszki rybne w chrupiącej panierce, sałata, pomidor, ogórki konserwowe, czerwona cebula no i niewielka ilość sosu czosnkowo-majonezowego. Fish burger jest dosyć duży i można powiedzieć, że się nim najadłem. Chociaż i tak chętnie zjadłbym dwa pod rząd, a to dzięki temu, że jestem oddanym fanem ryb. Jeżeli chodzi o doznania smakowe to również czułem się ustatysfakcjonowany. Bułka była ciepła, wkładka hojna i oferująca szereg dobrze wyczuwalnych smaków. Jedyna wada to fakt, że poskąpiono sosu. Chociaż dzięki temu można było cieszyć się smakiem warzyw i paluszków rybnych.


Podsumowując – z mojej strony ocena pozytywna. Jedyną wadą jest cena, gdyby była niższa o 2-3zł to na pewno jadłbym fish burgera częściej.

Opinię na temat tortilli wyda towarzyszka gastro-eskapady:

North Fish oprócz zestawów obiadowych z rybą i dodatkami oferuje trzy rodzaje tortilli: z grillowanym łososiem, z grillowanym tuńczykiem oraz wegetariańską, każdą za 8.99. Ja zdecydowałam się na wersję z łososiem. Tortillę otrzymujemy w kartonowym opakowaniu z pomysłowym suwaczkiem. Wygląda dość zgrabnie i jest praktyczne, jednak nieco przeszkadza, gdy w kartoniku zostaje mniej niż połowa tortilli – zwyczajnie wpada ona do środka. Kartonik ma chronić zarówno przed wystygnięciem, jak i chronić nasze dłonie przed ciepłem tortilli – a jest przed czym!  
Tortillę dostałam bardzo gorącą, jednak nie na tyle aby się poparzyć, nadawała się do jedzenia od razu i do samego końca była ciepła. Przejdźmy zatem do walorów smakowych potrawy. Na początku, sam placek – nic specjalnego, był dość gruby i mocno przypieczony, jednak smaczny i nie dominował w potrawie. Następnie spora ilość szpinaku, dobrze przyprawionego, oraz kawałki pysznie roztapiającego się sera pleśniowego. No i oczywiście bohater, czyli łosoś, jego ilość nie jest zatrważająca, jednak jest dobrze wyczuwalny , dostajemy go w postaci małych kawałków filetu. Był przyjemnie różowy i zdecydowanie pasował do reszty dania.
Na koniec, w tortilli znajdziemy także suszone pomidory, nie było ich zbyt wiele, właściwie przypomniałam sobie o nich będąc w połowie kanapki, stąd nie definiują one jej smaku, jednak są miłym dodatkiem. Tortilla nie jest zbyt duża, nie zaspokoi raczej dużego głodu, można ją potraktować jako przekąskę. Czy warta swojej ceny? Tak i nie. Składniki są dobrej jakości, propozycja inna niż w klasycznym fastfoodzie, dlatego dla odmiany polecam spróbować. Na większy głód jednak nie zda egzaminu. 

Autorami zdjęć i recenzji są: PD & DK

2 komentarze:

  1. Ja zawitałam 2 razy do North Fish, aby się posilić. W sumie skłoniła mnie do tego mega kolejka w sieciówkowej krakowskiej piekarni Buczek - sprzedają dość porządne kanapki w bułce z serem, szynką pomidorami, sałatą, kiełkami itd. Ponieważ nie miałam czasu i ochoty czekać, poszłam po raz pierwszy do North Fish i zdecydowałam się na Lugera z pastą z tuńczyka, ogórkiem kiszonym, szpinakiem, kiełkami rzodkiewki. Była dość późna godzina, to wyboru wielkiego nie było, a razowe pieczywo w Lugerze bardziej mnie przekonywało niż biała bagietka z serem i jajkiem (również w NF). Nie mam wielkiego zaufania do takich gotowych kanapek w Polsce, zazwyczaj są mdłe, mają mało składników, a chleb jest bez smaku. Luger wręcz przeciwnie, więc uważam, że było to dobrze wydane 5,90 zł. Ostatnio zakupiłam drugiego Lugera, tym razem z pastą z łososia - ale tuńczyk jest wg mnie smaczniejszy, poza tym brakowało mi tej kwasowatości kiszonego ogórka. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. O, ja jeszcze w NF nie jadłem, ale po recenzji i Twoim komentarzu zawitam niezawodni. Dzięki i pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Czytaj także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...