O nas

Nadejszła wiekopomna chwila. Po 2 latach na blogspocie przechodzimy na własną domenę. Ten blog zostanie wkrótce zamknięty. Nie będzie już aktualizacji. Koniec. Od teraz zapraszam na


piątek, 10 sierpnia 2012

Aschette na tropie, czyli kolejne zmagania z zupą botwinkową

Dziś Aschette ponownie o botwinkowej. Czy tym razem udało jej się znaleźć smak doskonały lub choćby zadowalający? Tego dowiecie się z poniższej recenzji:


Poprzedniespotkanie z zupa botwinkową w jadłodajni Tempo na jakiś czas zniechęciło mnie do tej pysznej zupy, jednak ciekawość wzięła górę i postanowiłam sprawdzić jak mają się zupne sprawy u konkurencji w Sprincie.
A mają się średnio. Zupa kosztuje 3,60 zł. Wygląda przepysznie – jest bardzo gęsta, z mnóstwem ziemniaków pokrojonych w kosteczkę (u Polakowskiego są to duże połówki kartofli, które samemu rozdrabnia się na kawałki) i bardzo dużą ilością marchewki (dla mnie minus). Jak na prawdziwą botwinkową przystało w składnikach dominowała botwina i buraki.




Po pięciu łyżkach zupy czułam się maksymalnie najedzona a to za sprawa ogromnej ilości wspomnianych wcześniej ziemniaków, marchewki i buraczków. Jeśli chodzi o smak. Niestety – kolejne rozczarowanie – zupa przypomina w smaku bardziej skrzyżowanie barszczu czerwonego z zupą marchewkową. Da się ją zjeść, można się najeść, ale nie jest to zupa na która wybrałabym się po raz kolejny, albo którą z czystym sumieniem mogłabym polecieć. Pamiętając jednak botwinkowa jaką dostałam w Tempie, uroczyście oświadczam – że w porównaniu z tamtą - zupa ze Sprinta jest znacznie lepsza. Tylko średnia z niej botwinkowa.
Na marginesie dodam, że poprzednio miałam okazje jeść w Sprincie pomidorową i trochę grochówki (podkradałam koledze z talerza) i obie były bardzo dobre. A tutaj rozczarowanie. Jak na razie pojedynek 2:0 dla Krakowa jeśli chodzi o zupę botwinkową.
Odbiegając od tematu głównego – muszę o czymś jeszcze wspomnieć. O obsłudze w Sprincie. Tak miłych i uśmiechniętych Pań, pozytywnie nastawionych do życia dawno nie spotkałam. Jestem pewna, że gdyby do każdej zupy dawali w gratisie jako towarzyszkę na czas spożycia taką Panią to botwinkowa ze Sprinta była by najczęściej spożywaną zupą w Kielcach.
Mogę Wam obiecać – że nie skończyłam jeszcze z poszukiwaniem, ratującej honor naszego miasta, zupy botwinkowej. Jeśli macie jakiś cynk gdzie mogę ją odnaleźć – piszcie. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czytaj także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...