O nas

Nadejszła wiekopomna chwila. Po 2 latach na blogspocie przechodzimy na własną domenę. Ten blog zostanie wkrótce zamknięty. Nie będzie już aktualizacji. Koniec. Od teraz zapraszam na


środa, 22 sierpnia 2012

Kraków na widelcu, czyli Sałatka Paryska z Mięta RestoBar

Po wpisie o jedzeniu w Rzymie, Kuchnia Bez Kitu zaprasza na wycieczkę po kulinarnym Krakowie. Mam nadzieję, że wyjdzie z tego kolejny cykl :) Na początek Mięta RestoBar i ich Sałatka Paryska. Zapraszam do lektury, a jeśli szukacie kulinarnych inspiracji, to koniecznie odwiedźcie bloga Agaty - Kuchnia Bez Kitu to prawdziwa kopalnia dobrych i smacznych pomysłów.


Jestem fanką idei street food, ale niekoniecznie samego fast foodu. Nie oznacza to jednak, że nie chwycę czasem w locie poczciwej zapiekanki, nie skubnę dobrej-na-wszystko frytki, a i na porządnego hamburgera miewam ochotę. Z pewnością trzeba będzie poświęcić specjalną uwagę kultowym kiełbaskom z Nyski i spod NCKu, czy też zapiekankom z okrąglaka (tu chyba urządzę nawet jakieś zawody, tyle jest możliwości…), bo nie wyobrażam sobie Street Food Polska bez artykułów na ten temat.
Jednakowoż kiedy już wyjdę z mojej Kuchni Bez Kitu, to raczej jestem bywalczynią lokali typu RestoBar niż budek z fosforyzującymi kanapkami Ceny w nich nadal są w moim zasięgu, byle doraźnie. Menu właściwe RestoBarom obok klasycznego to także sezonowe, co jest raczej cechą charakterystyczną już restauracji. Ale jeśli nie ma się ochoty na jakieś niecodzienne danie, można po prostu wypić niezobowiązujące piwo jak jeszcze w barze. I za to je lubię. RestoBarów coraz więcej w Krakowie, co osobiście mnie cieszy. W sezonie otwierają się ichniejsze ogrody, które wolę bardziej od wychuchanych wnętrz, ale jest to wyłącznie osobista preferencja, gdyż lokale te są naprawdę niczego sobie.
Długo zastanawiałam się od czego by zacząć cykl recenzji poświęconych krakowskiemu, a w przyszłości może nie tylko, jedzeniu. Moje i tylko moje, subiektywne oceny miejsc i serwowanego w nich jedzenia, rozpocznę od ulubionego w Krakowie RestoBaru Mięta, a ściślej od pozycji w ich letnim menu – Sałatki Paryskiej (na zdjęciu mała porcja):



Sałatka Paryska składa się ze świeżych, młodych liści szpinaku, wyrazistego sera roquefort, smażonego boczku i orzechów. Do sałatki oddzielnie podawany jest syrop klonowy (bądź coś bardzo doń podobnego) z orzechami. Zestaw ten brzmi szumniej niż smakuje, ale nie jest to zarzut, wręcz przeciwnie! Piszę o tym dla wszystkich tych, którym połączenie słonego, „orzeźwiającego” smakiem sera i korzennego syropu klonowego może wydać się nieodpowiednie, może np. zbyt wyszukane. Otóż.. Chrupiący boczek, którego jest zawsze wystarczającą ilość – nie za mało i nie za dużo, świeży szpinak i orzechy włoskie, polane odrobiną klejącego nektaru to połączenie, które zapada w pamięć chyba każdemu, kto paryskiej spróbuje.. Z kumplem wręcz czekamy, aż wejdzie ona w sezonie do sprzedaży, a nasze wypady do Mięty na paryską stały się już prawie rytuałem. Sałatka podawana jest z koszykiem pieczywa (4-5 kromek) i kokilką masła czosnkowego, co tylko uwieńcza to małe dziełko.
Przejdźmy do cen: mnie wystarcza mała porcja – nigdy nie udało mi się zjeść w całości tej dużej. Mała kosztuje 18zł, duża 24zł i jest ona na duży, nie tylko babski, głód. Z uwagi na lokalizację (centrum Krakowa), ceny jakie zaproponowała Mięta należą do kategorii znośnych, zwłaszcza patrząc na nie przez pryzmat dobrej kuchni, czyściutkich i wypieszczonych wnętrz oraz jakości obsługi.
W swojej ofercie Mięta ma także przystawki, w tym tapas, szlachetne mięsa, makarony, niezłą pizzę, domowe pierogi (z siekaną wołowiną i szynką parmeńską albo z gruszką i serem pleśniowym… albo z kiełbasą Chorizo… oj, ślinka cieknie…), wrapy i quesadilas, ryby i owoce morza oraz desery. Zestawienia czasem zaskakujące, ale zawsze przyjemnie łechtające wyobraźnię i żołądki. 

Tekst i zdjęcia - Kuchnia Bez Kitu.
Inne wpisy dotyczące Krakowa: TUTAJ, TUTAJ, TUTAJ i TUTAJ

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czytaj także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...