O nas

Nadejszła wiekopomna chwila. Po 2 latach na blogspocie przechodzimy na własną domenę. Ten blog zostanie wkrótce zamknięty. Nie będzie już aktualizacji. Koniec. Od teraz zapraszam na


czwartek, 20 września 2012

Gdzie na wesele, czyli menu weselne w Stangrecie

Opisałem kiedyś imprezę w Zajeździe Dyminy.  Dostałem potem kilka mejli, w których piszecie, że takie recenzje to dobry pomysł, szczególnie dla osób, które w najbliższym czasie będą szukać sali na dużą imprezę. Korzystając więc z okazji, że byłem na przyjęciu weselnym w ośrodku Stangret, zamieszczam kolejny tego typu wpis. Mam nadzieję, że i tym razem okaże się pomocny.

Stangret mieści się na ul. Kusocińskiego 51 w Kielcach. Położony w lesie kompleks kilku budynków - hotel, restauracja, ośrodek jazdy konnej i bungalowy na mniejszą ilość imprezowiczów. Przyjęcie na które byłem zaproszony obliczone było na około 30 osób, usadowieni więc zostaliśmy w domku o wystroju w klimatach westernowych.

Zaczęliśmy od obiadu, na który składały się zupa i drugie danie.
Rosół z makaronem - bardzo dobry, nie musiałem doprawiać, a zwykle to robię.
Drugie danie - nie wiem, jak nazywa się to w karcie - były to "koszyczki" ze schabu z opiekanymi ziemniakami, surówkami, sosem grzybowym, położone na zasmażanej kapuście. Nieco przekombinowane danie. Czemu? Otóż: schab bardzo dobry, miękki, dobrze doprawiony, nadzienie również. Ziemniaczki świetnie opieczone i przyprawione. Sos grzybowy był doskonały i moim zdaniem niczego więcej to danie nie potrzebowało. Zasmażana kapusta świetnie sprawdziłaby się pod klasycznym schabowym, tutaj zaś, w otoczeniu dwóch surówek z kapusty, wydawała się po prostu zbędna. Po odsunięciu jej na bok spałaszowałem drugie danie z apetytem.


Po objedzie zajęliśmy się zimnymi przekąskami. Do pierwszych toastów idealnym rozwiązaniem wydała mi się galareta z kurczaka. Klasyka zakąskowa, mięsa sporo, jajko było, przyprawiona odpowiednio. Mówiąc krótko - dobra zakąska.


Potem przyszła pora na śledzie. Tutaj również nie ma się do czego przyczepić. Odpowiednio wymoczone, lekko kwaskowe, cebulka idealna. W opcji drugiej również smaczne, a warzywa z sosem podobne, jak w rybie po grecku. Po śledziach próbowałem mięs na zimno: schab. schab faszerowany morelą (?) i karkówka. Żelazny zestaw zimnych zakąsek po prostu, do tego dobrze upieczonych - mięso nie było twarde, suche ani żylaste. Zarówno śledzie, jak i mięsa - na plus.


Jeśli ktoś od wódki wolał wino nie musiał narzekać - na stołach pojawiły się deski serów. Ładnie podane - ser żółty i wędzony w plastrach, zaś pleśniowe w kawałkach. Do tego oliwki. Sery wybrano łagodne, mnie zabrakło prawdziwego "śmierdziucha" w stylu np. Coeur de Lion czy Roquefort, ale rozumiem ten dobór - wszak to wesele, a nie spotkanie seromaniaków.


Do ryb wróciłem dość szybko za sprawą świetnej ryby po grecku. Soczysty kawałek ryby schowany pod panierką (dobrze doprawioną, nie nasiąkniętą tłuszczem) i warzywami. Zjadłem z przyjemnością.



Nie byłbym sobą, gdybym nie skosztował sałatki gyros. Zwykle sałatka ta w każdym lokalu przyrządzana jest inaczej. Tutaj, poza drobną różnicą, była jak domowa. Warstwy ułożone zgodnie z zasadami sztuki, sosy świetne - czuć, że zarówno majonez, jak i ketchup były markowe - żadnej kwaskowatości w smaku. Tą drobną różnicą było mięso. Świetnie doprawione, ale  nie krojone w małe kawałeczki, lecz duże, soczyste kawałki. Bardzo, bardzo smaczna!



Przed północą na stoły wjechały placki ziemniaczane z sosem. Gorące, doskonale wysmażone - ciasto jędrne, nie wchłonęło ani tłuszczu ze smażenia, ani nie wpuściło sosu. Sam sos również bardzo dobry - gęsty, z wyraźnie wyczuwalną papryką, kawałki mięsa soczyste, dość duże. Kleks z kwaśnej śmietany jak najbardziej na miejscu, jednak sałatkę z ogórków podałbym osobno - marynata w pewnym momencie zmieszała się z sosem, co mi akurat niekoniecznie pasuje.


Po północy wróciliśmy do domu, więc jeśli jeszcze jakieś jedzenie wjechało na stoły, to niestety ja go już nie spróbowałem.

Reasumując: kuchnia okolicznościowa w Stangrecie nie zawodzi, szczególnie dla ceniących klasykę. Obsługa była świetna i zjawiała się dokładnie wtedy, kiedy była potrzebna, dania gorące wychodziły niemal równocześnie do wszystkich gości.
Co jednak muszę szczególnie podkreślić - Stangret to idealne miejsce na imprezę, na której są małe dzieci. Mają one swój stolik, przy którym zajmują się nimi odpowiednio wykwalifikowane osoby. Nie tylko przy jedzeniu - przez cały czas trwania imprezy dzieci są zajmowane różnymi zabawami, dzięki czemu dorośli zupełnie swobodnie mogą bawić się we własnym gronie.

EDIT: po opublikowaniu recenzji dostałem informację, że opiekunka do dzieci była "zorganizowana" przez Młodą Parę. Za wprowadzenie w błąd przepraszam.

Jednym słowem - polecam.

Aha - koszt imprezy wyniósł 120 zł/os, bez alkoholu.

Jeśli chcecie obejrzeć zdjęcia całego obiektu to odsyłam do strony internetowej Stangreta TUTAJ.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czytaj także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...