O nas

Nadejszła wiekopomna chwila. Po 2 latach na blogspocie przechodzimy na własną domenę. Ten blog zostanie wkrótce zamknięty. Nie będzie już aktualizacji. Koniec. Od teraz zapraszam na


środa, 5 września 2012

McRoyal, czyli solidny ćwierćfunciak z serem



Nadejszła wiekopomna chwila, jak mawiał znany polski rolnik z Krużewników. Opisałem tutaj Big Maca, McDouble i Pikantnego Kurczakburgera. Co łączy te trzy kanapki? Są z McDonalda? Tak. Ale coś jeszcze. Są MAŁE. Smaczne, ale małe. Nie tego oczekujemy idąc do najsłynniejszego fast foodu świata. Przynajmniej ja. Oczekuję solidnego kawału mięcha. Niezdrowego, pełnego cholesterolu, soczystego kotleta. Takiego, jak na amerykańskim filmie. 

Dlatego obiecałem sobie, że przy najbliższej wizycie w u wujka Ronalda zamówię sobie taką właśnie konkretną kanapkę. Jak postanowiłem, tak i zrobiłem. Zamówiłem McRoyala. Właściwie zawsze chciałem to zrobić. A przynajmniej od czasu, kiedy pierwszy raz zobaczyłem Pulp Fiction. Nieważne. Zrobiłem to. Zapłaciłem 8,90 zł (wow! 20 groszy taniej od Big Maca!) odebrałem pudełko i poszedłem do samochodu. Jakoś nie miałem tym razem ochoty jeść przy wszystkich, to miała być męska rozmowa - ja i ćwierćfunciak, sam na sam. Pudełko jest, jak to w Macu, dopracowane graficznie w każdym calu:


No dobra. Pudełko pudełkiem, ale ważna jest zawartość. Otworzyłem więc.


Bułka jest większa niż w Bigu czy Double'u. Kotlet też. No to jest dobrze, myślę. Podwójny ser - miło. Dodatki - szlachetny minimalizm: surowa cebula, ogórek konserwowy i sosy (musztarda + ketchup). Coraz bardziej mi się podoba ta kanapka. No to jeszcze spojrzałem na nią z boku 


i ciach. Ugryzłem. Bułka - rozkosznie miękka, sezamowa klasyka. A środek? Kotlet soczysty, dobrze przyprawiony i gra tutaj pierwsze skrzypce. To jego smak dominuje - i tak ma być. Ser - dobrze roztopiony, dość szczelnie otulał kotleta z obu stron. Warzywa i sosy nawilżały lekko kanapkę, ale nie wpychały się na pierwszy plan. Ta kanapka jest jak oddział wojska - każdy zna swoje miejsce, a dowódca jest jeden. Jednym słowem - dobry hamburger, a właściwie cheeseburger. Zjadłem z apetytem, tym bardziej, że zaskoczył mnie czymś jeszcze - jest... słony. No, może słonawy. W każdym razie słoność jest wyczuwalna, a ja lubię zdecydowane smaki. 

Mimo wszystko na koniec łyżka dziegciu do miodu: mimo iż kanapka jest dość duża i smaczna, to jednak pozostawia niedosyt. Osobiście chętnie zamieniłbym podwójny ser na podwójnego kotleta i dopłacił. U kolegów z  Wygrywam z Anoreksją czytałem, że kiedyś był podwójny. Wujku Ronie, czy jest szansa, że to se wrati?

A więc: czy warto zapłacić 8,90 zł za McRoyala? Tak. Kanapka jest naprawdę smaczna i po jej zjedzeniu nie żałowałem wydanych pieniędzy. Nie jest to jednak kanapka na duży głód. Raczej na średni. Ale z drugiej strony - ten smak! Za 8-9 zł "na mieście" dostaniemy może większe hamburgery maxy, ale w tej cenie kotlety będą z Makro, a większość wsadu stanowić będą surówki. Więc... Jeśli macie chęć na klasycznego ćwierćfunciaka to McRoyal jest dobrym wyborem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czytaj także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...