O nas

Nadejszła wiekopomna chwila. Po 2 latach na blogspocie przechodzimy na własną domenę. Ten blog zostanie wkrótce zamknięty. Nie będzie już aktualizacji. Koniec. Od teraz zapraszam na


niedziela, 23 września 2012

Niezły, ale..., czyli kebab z KFC

A więc przyszła pora na przetestowanie nowości w KFC. Test nie tylko pod kątem opłacalności, ale i porównawczy. Bo obiecałem, że skonfrontuję ze sobą wielkiego Gringo z Chabo i naszego dzisiejszego bohatera. Oba "kebaby" łączy cena i fakt, że jako głównego składnika używają kurczaka w panierce. A więc do dzieła:

Kebab KFC ląduje w naszych rękach w estetycznym pudełku, które na początku ma uchronić nas od wypadania składników i sosów na ubranie:


Jak widać po pudełku, nie jest zbyt duży. Ale co tam, otwieramy i co widzimy?




Jest mięso - jest dobrze. Ale straszono mnie, że w "jedynym takim" znajdę 5 - 6 kawałeczków mięsa, a resztę stanowi kapusta. No to do dzieła - sprawdźmy! Pierwsza warstwa to panierowany kurczak z dwoma sosami: koperkowo - czosnkowym i ostrym tureckim (wg informacji na stronie KFC). Wbijam widelec i próbuję. Mięso jest soczyste, ale panierka zupełnie zgubiła chrupkość. Sosy niezłe, ale nie powalające. Turecki faktycznie ostry, co zapisuję na plus. Kurczaka naliczyłem 6 kawałków. Koniec pierwszej warstwy.

Warstwa druga. Wbrew obawom nie okazała się całkowicie wegetariańska :) Faktycznie - warzywa dominują - kapusta, dwa plasterki pomidora i ze cztery plasterki ogórka, ale... TADAM !!! Znalazłem mięso :))) 5 kawałków dokładnie. Mniejszych niż w warstwie pierwszej co prawda, ale jednak.

Pora opisać bułkę. Nie jest to tureckie pieczywo, ale na szczęście nie jest to też najtańsza "masówka". Całkiem niezła. Naprawdę. Do momentu, kiedy jeszcze trzyma ciepło. Po wystygnięciu traci 80% smaku. Nie dojadłem.



Reasumując: kebab w KFC to przekąska na jeden raz. W sensie, że spróbować i zapomnieć. W tej cenie Gringo z Chabo rządzi. Zarówno smakowo, jak i objętościowo. No i Gringo był pierwszy. Od dawna jest w ofercie Chabo. Więc i hasło "jedyny taki" nie ma pokrycia w rzeczywistości. Poza tym: o ile za Grandera zapłaciłem 11,90 zł bez szemrania, o tyle "jedyny taki kebab" moim zdaniem nie jest wart tych pieniędzy. Po prostu - za 12 zł oczekuję od kebaba dużej ilości mięsa. Kebab w KFC kupowałbym od czasu do czasu pod jednym warunkiem - jego cena nie mogłaby przekroczyć 8 zł. No, może 9 zł. Za 12 zł jego zakup jest kompletnie nie opłacalny.
Tym razem lokalny punkt rozkłada międzynarodowego giganta na łopatki.

Ciekaw jestem teraz opinii Waszej, jak i Koleżanek i Kolegów z bloga Wygrywam z Anoreksją, gdzie są miłośnicy Pułkownika ;)




8 komentarzy:

  1. "Tym razem lokalny punkt rozkłada międzynarodowego giganta na łopatki."

    Nie pierwszy chyba raz ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Faktycznie, powinienem napisać "I znowu..." :) albo "Po raz kolejny"

    OdpowiedzUsuń
  3. czyli u ciebie potrafia o wiele lepiej go zrobic. zobaczymy na jakims wyjezdzie jak bedzie.

    OdpowiedzUsuń
  4. A nie powinno tak być - przecież to sieć, więc WSZĘDZIE powinien ten kebab smakować/wyglądać tak samo. Hmmm...

    OdpowiedzUsuń
  5. Tomku - jak uda Ci się zjeść go "na wyjeździe" to podziel się wrażeniami, może recenzję napiszesz? ;)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. ok. a mozesz polecic cos nie drogiego a sycacego (np kebab wlasnie) w ostrowcu swietokrzyskim? bede tam 2 dni pelne roboty i cos na duzego gloda by sie przydalo

    OdpowiedzUsuń
  7. No niestety - mieliśmy wpaść wracając z Radomia, ale bylismy tak pełni, że odpuściliśmy. Mam Ostrowiec w planach na razie. O - i tu się nadarza okazja :D Możesz przesłać relację z Ostrowca ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja nie zdążyłem spróbować tego kebaba.. Ech.. Życie jest okrutne..

    http://www.ranchotexas.pl

    OdpowiedzUsuń

Czytaj także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...