O nas

Nadejszła wiekopomna chwila. Po 2 latach na blogspocie przechodzimy na własną domenę. Ten blog zostanie wkrótce zamknięty. Nie będzie już aktualizacji. Koniec. Od teraz zapraszam na


poniedziałek, 10 września 2012

Odkrywanie Ameryki na nowo, czyli hamburger na Statoil

Były hot dogi w dwóch rozmiarach, były zapiekanki, przyszedł czas na hamburgery. Statoil poszerzył swoją ofertę fast foodów o tę klasykę. Mało tego - do wyboru mamy aż trzy opcje: klasyczny hamburger za 7,50 zł, cheeseburger za 8 zł i schaboburger również za 8 zł (swoją drogą ja poszedłbym na całość i skoro to Ameryka, to schaboburgera nazwałbym Czikago albo Greenpoint). Reklamowane te kanapki są hasłem "Odkrywamy Amerykę na nowo". Hasłu towarzyszy apetyczne zdjęcie hamburgera - duża bułka, wystający kotlet, pikle, sałata i sosy. Nie ukrywam, że mnie namówili. Przy pierwszej więc okazji zajechałem na stację i oprócz benzyny nabyłem owego hamburgera. Bułka wsadzona została do elektrycznego opiekacza, a kotlet powędrował do pieca. Po 2 minutach odebrałem swoje zamówienie. Mając przed oczami zdjęcie spodziewałem się czegoś w rodzaju McRoyala. Niestety - moim oczom ukazał się taki oto widok:


Hmmm.... Bułka sezamowa jest duża. Wrzucona na opiekacz była miękka, choć moim zdaniem nieco za sucha. Kotlet - jak widać. Taki jak w większości fast foodowni. Niby soczysty, niby smaczny, ale mimo wszystko liczyłem na coś... no nie wiem, bardziej "swojskiego"? Pikli było mało - ogórek konserwowy, śladowe ilości czerwonej cebuli (praktycznie w smaku niewykrywalnej), sałata - nie strzępiasta, jak na zdjęciu tylko raczej zwykła. Sosy - musztarda, ketchup i remulada. Nie było ich dużo, co dla mnie stanowi zaletę, bo nie zdominowały smaku i nie spływały też po placach.

Wbiłem zęby. Hmmmm po raz drugi - mam bardzo mieszane uczucia. Niby hamburger jest smaczny, ale tą smacznością znaną z klasycznych fast foodów. Czyli de facto nie zaskakuje nas niczym nowym, w przeciwieństwie do statoilowych hot dogów, gdzie po pierwszym kęsie wiemy, co jemy i gdzie kupione. Chodzi mi o to, że hot dogi na Statoil mają cojones, a hamburger ... to przy nich wałach.

Kanapka jest duża i za 7,50 zł w nocy, jeśli wszystkie fast foody w okolicy są zamknięte, może być dobrą alternatywą, jednak ja ciągle mam uczucie nawet nie tyle niedosytu, co rozczarowania. Aczkolwiek powtórzę - hamburger na Statoil jest duży i na średni głód zrobi nam dobrze. Jednak osobiście wolałbym dopłacić 50 groszy i zjeść cheeseburgera maxa w 4Mobiles lub Kebab. Serio.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czytaj także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...