O nas

Nadejszła wiekopomna chwila. Po 2 latach na blogspocie przechodzimy na własną domenę. Ten blog zostanie wkrótce zamknięty. Nie będzie już aktualizacji. Koniec. Od teraz zapraszam na


piątek, 21 września 2012

Ostry Gringo, czyli znowu Chabo (co ja poradzę, że lubię)

Znowu tam polazłem. Miałem testować ofertę śniadaniową w Kielcach, ale plany te wzięły w łeb przez przeziębienie, które sprawiło, że wstawanie przed 10 rano okazało się ponad moje siły.

No więc znowu tam polazłem. Polazłem z dwóch powodów. Po pierwsze bardzo mi smakuje to, co w Chabo robią. Po drugie - Chabo jako jedyne chyba w Kielcach ma w menu kebab, który można porównać do kebaba w KFC  - oba oferują panierowane mięso z kurczaka w bułce kebabowej. Dlatego też zamiast kontynuować przygodę z rewelacyjnym Gyrosem Special w innej wersji, zdecydowałem się na Gringo.

Gringo figuruje w Chabo jako kebab, ale podobnie jak kebab w KFC chyba dlatego, że sprzedawany jest w kebabowej bułce. No bo kebab z panierowanym mięsem?

Dotarłem więc na miejsce i zamówiłem Wielkiego Gringo w bułce (11,90 zł - kolejne co łączy oba kebaby) w wersji na ostro. Bułka została zgrillowana w elektrycznym opiekaczu, następnie napełniona warstwowo (od dołu): sałata lodowa, kukurydza, pomidor, papryczki i mięso (panierowane polędwiczki z kurczaka) sosy, znowu warzywa, znowu mięso i znowu sosy. Odebrałem i wyszedłem jeść.


Bułka - klasyczna kebabowa. Zgrillowana na chrupko. Kiedyś takich bułek nie znosiłem, okazuje się, że dużo zależy od tego, jak ją podgrzewają i od wsadu. Tutaj zastrzeżeń nie miałem. Nie była kluchowata tylko, jak pisałem wcześniej, ujmująco chrupiąca.
Warzywa - sałata lodowa, kukurydza, czerwona ostra papryczka i pomidor. Sałaty nie jest dużo, co dla mnie stanowi zaletę, szczególnie od czasu zjedzenia kebaba w Fast. Kukurydza, jak kukurydza, pomidor świeży i jędrny, papryczka przyjemnie pikantna. Warzywom nie można nic zarzucić, nie przeważają i dobrze się komponują zarówno z sosami, jak i z mięsem.
Sosy - zabijcie mnie - po raz kolejny nie spytałem, jakie noszą nazwy. Ponieważ prosiłem o wersję ostrzejszą, zakładam, że mogły to być hiszpański i meksykański. Mniejsza o nazwy -  sosy są bardzo dobre, wyraziste i dobrze podbijające smak całej potrawy.
Mięso - panierowane polędwiczki z kurczaka. Pocięte w dość duże kawałki stanowią clou całej potrawy. Jak zwykle w Chabo - mięsa nie żałują, panierka ich autorstwa nieodmiennie mnie zachwyca, dobrze doprawiona zamyka w środku perfekcyjnie soczystego kurczaka.

Podsumowując: Gringo w Chabo to bardzo dobra... no właśnie, kanapka? Kebab? W każdym razie - bardzo dobre danie. Polecam spróbować na ostro. Ceny: mały 7,90 zł, standard 9,90 zł, wielki 11,90 zł.
Jeśli jesteście ciekawi, jak na tle Gringo wypada kebab w KFC - śledźcie bloga, recenzję wrzucę po niedzieli. Poniżej jeszcze kilka zdjęć - przepraszam za jakość, ale robiłem je nowym telefonem i jeszcze nie rozgryzłem aparatu.

p.s. Ukłony dla Obsługi - zawsze uśmiechniętej i pomocnej.






2 komentarze:

  1. jak lubisz kapuche i pare kawalkow kurczaka na krzyz to tak, zamawiaj tego 'kebaba' w kfc. porazka jakiej chyba nie mieli od dawna.

    i patrzac na fb duzo osob tez tak uwaza - bula kapusty i pare malych kawaleczkow kurczaka.

    OdpowiedzUsuń
  2. No cóż, słowo się rzekło - muszę przetestować :) Nie wycofam się teraz, skoro obiecałem publicznie, że skonfrontuję te dwa kebaby :)
    Dzięki za komentarz i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Czytaj także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...