O nas

Nadejszła wiekopomna chwila. Po 2 latach na blogspocie przechodzimy na własną domenę. Ten blog zostanie wkrótce zamknięty. Nie będzie już aktualizacji. Koniec. Od teraz zapraszam na


piątek, 7 września 2012

Ziemniaki w paski, czyli Wielki Test Frytek część 1

Frytki... Frytki są dobre i nasycające. To jeden z najprostszych i najsmaczniejszych fast foodów. Tacy Belgowie to uczynili z frytek niemal świętość i danie narodowe, całe pokolenia prowadzą frytkarnie, gdzie skład tłuszczu do smażenia jest otoczony większą tajemnicą niż plany lądowania w Normandii.

Ciekawostka pierwsza: Do połowy lat 90-ych ubiegłego wieku skład tłuszczu do smażenia frytek w McDonald's był następujący: 7% olej bawełniany i 93% łój wołowy. Dzięki tej mieszance frytki w Macu miały wyjątkowy, niespotykany nigdzie indziej smak. Niestety - organizacje walczące o zdrowie uznały, że to cholesterolowa bomba i zabroniły McDonald's stosowania takiego tłuszczu. A Belgowie mają gdzieś takie myślenie i smażą frytki na mieszance tłuszczy zwierzęcych. (źródło: Kraina Fast Foodu..., Eric Schlosser)

Ciekawostka druga: Amerykanie w latach 90-ych zjedli więcej frytek niż hamburgerów! (źródło: jw.)

Co takiego jest w tych pokrojonych w kawałki ziemniakach, że tak je lubimy? Odpowiedzi na to pytanie postanowiłem poszukać organoleptycznie. Zaczynamy więc Wielki Test Frytek. W pierwszej kolejności zacząłem od miejsc polecanych mi na fan page Street Food Polska i moim profilu na Facebooku. I jeszcze na koniec: do frytek nie brałem sosów. Jedynie sól i, w jednym wypadku, pieprz.
A teraz ad rem:

McDonald's (średnie - 103 g - 5,40 zł). Klasyka szybkiego jedzenia, firma sprzedająca najwięcej frytek na świecie. A same frytki? Kto jadł ten wie. Klasyczne julienne, cieniutkie, chrupiące z wierzchu, soczyste w środku, bardzo smaczne. I stosunkowo drogie - mała porcja (zaledwie 72 g) to koszt 5,10 zł, a średnich (103 g) - 5,40 zł. To drogo. Ale mają one swoich wiernych wyznawców, którzy gotowi są takie kwoty płacić. Ja w Macu frytki biorę tylko w zestawie, wtedy wychodzą taniej. Smakowo - mistrzostwo. Na zdjęciach porcja średnia.



Kentucky Fried Chicken, czyli KFC (mała porcja - 70 g - 5,20 zł). Kolejny klasyk i kolejne drogie frytki. Muszę powiedzieć, że ze wszystkiego co w KFC jadłem właśnie frytki smakowały mi najbardziej. Podobnie jak w Macu, cieniutkie i chrupkie, soczyste w środku. Bardzo smaczne, jednak jako samodzielne danie mała porcja jest zbyt droga. Tutaj jednak KFC idzie konsumentom na rękę - za 6,50 zł można nabyć kubełek frytek - 240 g. No i to rozumiem. Na zdjęciu porcja mała.


Chabo Minirestaurant (mała porcja 2,90 zł, waga - ? na oko 100 g). Kolejne pyszne frytki i w cenie dużo przystępniejszej. 2,90 zł za małą porcję to cena akceptowalna, tym bardziej, że frytkom nic nie można zarzucić, no może poza tym, że za szybko się kończą ;) Długaśne, cieniutkie, dobrze wysmażone. Chrupkie z wierzchu, soczyste w środku. Co ważne - w Chabo frytek nie smaży się na zapas, tylko na zamówienie (przynajmniej ile razy byłem, taka właśnie była procedura), więc macie pewność, że fryteczki otrzymacie świeżo smażone. Bardzo dobre i godne polecenia.



Frytki na Staszica (kino Moskwa). Mała porcja 100 g - 2,60 zł. Kiedyś sami cięli ziemniaki. Tutaj właśnie były najlepsze frytki w Kielcach, w latach 90-ych zawsze stała po nie kolejka. Niskie ceny i smaczne fast foody sprawiają, że mimo upływu lat punkt się trzyma. I dobrze! Za 2,60 zł nabyłem małe frytki. Nie wyglądają na takie, co robione są na miejscu, ale mimo wszystko odbiegają nieco od standardu - frytki są nierówne, jedne krótsze, drugie dłuższe, są kawałki "z brzegu" ziemniaka, są i ze środka. Tutaj smaży się frytki na zapas, ja akurat trafiłem na końcówkę. Mimo to frytki okazały się tak samo smaczne, jak kiedyś. Nie nasiąkły tłuszczem, były chrupiące i nawet po wystygnięciu - ciągle mi smakowały. Dobre, warte polecenia, taka kielecka klasyka.



Na koniec dzisiejszego odcinka frytki nabyte (za podszeptem Kingi M.) na bazarze na ul. Seminaryjskiej. Buda z nimi mieści się między wejściem od Seminaryjskiej i wejściem od Wróblewskiego. Łatwo trafić, bo w budzie obok non stop leci disco polo. Najtańsze w zestawieniu - mała porcja 100 g - równe 2 zł. Mrożone, marki TIP, czyli z Makro  Reala. Ale ... dobrze usmażone. Jakościowo odstają od reszty stawki, ale za te pieniądze? Chrupiące, soczyste, naprawdę smaczne. Te akurat najwygodniej jeść widelczykiem - są krótkie i grube. Posypane pieprzem i solą bardzo mi smakowały.



Nie wybieram zwycięzcy - tym razem wszystkie frytki mi smakowały, żadne nie nasiąkły tłuszczem, żadne nie śmierdziały starą fryturą, wszystkie też były idealnie wysmażone. W każdym z opisanych miejsc frytki były inne i każde znajdą swego zwolennika. Może gdyby wszystkie frytki leżały przede mną i mógłbym spróbować wszystkich jednocześnie, wtedy mógłbym wybrać lidera, jadłem je jednak w ciągu kilku dni. Popróbujcie sami i oceńcie, gdzie Wam najlepiej smakują.

Wkrótce kolejna część testu. Jeśli macie jakieś sugestie, gdzie najlepiej iść na frytki to piszcie w komentarzach lub na fejsie.

5 komentarzy:

  1. frytki makdonaldowe nie podpasowuja sie pod wegetarianski tag;D co prawda nie sa juz smazone na tluszczu zwierzecym, ale makdonaldowie poradzili sobie z tym zakazem dodajac do oleju roslinnego "naturalny aromat".

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale reszta frytek pasuje :)
    Dzięki za komentarz i pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Tip to marka Reala, nie Makro jak mnie pamięć nie myli ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Witam
    Po filtracji:
    http://www.youtube.com/watch?v=EcbbFovfKb8

    frytki smakuja znacznie lepiej:)

    Pozdrawiam,
    V50

    OdpowiedzUsuń

Czytaj także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...