O nas

Nadejszła wiekopomna chwila. Po 2 latach na blogspocie przechodzimy na własną domenę. Ten blog zostanie wkrótce zamknięty. Nie będzie już aktualizacji. Koniec. Od teraz zapraszam na


wtorek, 11 września 2012

Zwracam honor, czyli Istambuł po raz trzeci

Z tym lokalem zetknąłem się dwa razy. Pierwszy raz mnie zachwycił, drugi rozczarował na tyle, że nawet nie myślałem, żeby tam wrócić. Ale recenzja Dawida, który ciepło opisał ichniejszy  wegetariański kebab sprawiła, że zacząłem coraz częściej zerkać w kierunku Istambuł Kebab na Paderewskiego. Zniesmaczeni meczem Polska - Czarnogóra (zarówno postawą naszej drużyny, jak i zachowaniem tego bydła na stadionie) doszliśmy z I. do wniosku, że tylko jedzenie poprawi nam nastrój. Wyszliśmy więc ze Skandalu by przed pójściem spać doznać jeszcze jakichś fast foodowych wzruszeń. Idąc powoli Sienkiewką zastanawiałem się, gdzie by tu wdepnąć. Wtedy I. stwierdziła, że nigdy jeszcze nie jadła w Istambule. No, jak tak - to tak.

Było około północy, ale w lokalu i przed nim sporo osób. Szybki rzut oka na menu i decyzja: ja duża "baranina" na ostro w tureckim pieczywie (13 zł), I. duża "baranina" z sosem mieszanym w lawaszu (13 zł). Bułka  trafiła najpierw do mikrofali, dopiero później na elektryczny grill. Następnie napełniona została surówkami (3 rodzaje) i mięsem. Na to jeszcze sos, dwa plasterki świeżego ogórka i dwa kawałki pomidora i gotowe. I. odebrała swój lawasz i wyszliśmy.

Najpierw kebab w bułce. Wyglądał i pachniał bosko:



Tureckie pieczywo uwielbiam, w Istambule mają je nieco inne niż np. Sarayu. Bułka była gorąca, ale niestety szybko stygła. Na szczęście mięso pozostało gorące do samego końca. Soczystych pasków "baraniny" jest dużo i nie są przekładane surówkami. Po prostu - 3/4 wsadu to czyste mięcho. I bardzo mi się to podobało. Surówki są smaczne i soczyste, ale natkniemy się na nie dopiero pod koniec - mnie to akurat absolutnie nie przeszkadza :D Sos - ostry i mocno paprykowy. Kapitalnie podkreślał i zaostrzał smak kebaba. Najadłem się i bardzo mi smakowało. Całość oceniam bardzo dobrze, choć muszę stwierdzić, że chlebek w Sarayu smakuje mi bardziej.

Lawasz: ta potrawa również okazała się nasycająca i smaczna. Cieniutkie ciasto miło chrupało na początku, w miarę upływu czasu zmiękło, ale nie zamieniło się w kluchę. Mięsa, podobnie jak u mnie, było dużo, dobrze doprawione i soczyste. Z uwagi na konstrukcję potrawy, surówki mieszają się tutaj z paskami mięsa, przez co potrawa zyskuje ciekawy smak. Sosy mieszane smaczne, choć ja wolałbym sam ostry. Ten kebab również godny jest polecenia.



Muszę powiedzieć na koniec, że po tej wizycie Istambuł Kebab zyskał w moich oczach i ... odbudował nadszarpnięte zaufanie. To dobrze, bo każdy turecki kebab w naszym mieście jest inny, dzięki czemu od czasu do czasu można sobie szybkie jedzenie urozmaicić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czytaj także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...