O nas

Nadejszła wiekopomna chwila. Po 2 latach na blogspocie przechodzimy na własną domenę. Ten blog zostanie wkrótce zamknięty. Nie będzie już aktualizacji. Koniec. Od teraz zapraszam na


poniedziałek, 8 października 2012

Falafel i Standard Kebab w Yassinie, czyli PD i DK na tropie smakowitości

To trzecia recenzja Yassina na blogu - muszę przyznać, że rzadko który lokal w Kielcach doczekał się w tak krótkim czasie tak wielu pozytywnych recenzji. Tym razem recenzję nadesłali nasi stali korespondenci, czyli PD i DK, którzy oprócz kebaba standardowego opisali również falafel w tortilli, więc i wegetarianie będą wiedzieć, czy warto do tego lokalu zaglądać. A jutro dla kontrastu recenzja oddalonego o około 5-10 m od Yassina kebaba Aslan, czyli znowu będzie "strzeż się tych miejsc".


PD:
Zachęceni pozytywną recenzją postanowiliśmy udać się do nowo otwartego punktu Yassin Egyptian Grill Bar. Wnętrze lokalu niewiele się różni od poprzedniego wystroju, dodano jednak wygodniejsze krzesła, przez co lokal wygląda przytulniej i jest nieco bardziej komfortowy.
Postanowiłam zamówić standard kebab w cenie 8zł. Ponieważ cieszę się statusem studentki, ochoczo skorzystałam z dwuzłotowej zniżki, i tak oto zamówiłam kebab z kurczakiem, mieszanymi sosami i surówką w cenie 6zł. Byłam ciekawa, czy za tak niską cenę otrzymam smaczną tortillę, gdyż dotychczas prym u mnie wiodą Saray oraz Shahrazada.

Przyjmujący zamówienie Egipcjanin był bardzo uprzejmy, i chwileczkę po przyjęciu zamówienia podał nam herbatkę, którą otrzymaliśmy w plastikowych filiżankach. Jest to według mnie bardzo miły gest, herbatka była słodka i aromatyczna, choć lepiej smakowałaby podana w prawdziwej szklaneczce. Po kilku minach otrzymaliśmy jednocześnie swoje tortille (tu kolejny pozytyw, gdyż mogliśmy rozpocząć konsumpcję w tym samym czasie). Moja była standardowej wielkości, dobrze przypieczona i zwyczajnie smaczna. Po pierwszym kęsie pojawiło się mięso, które równomiernie było rozłożone na całej długości kebabu, jednak odniosłam wrażenie, że mogłoby być nieco cieplejsze. Nieco rozczarowały mnie surówki oraz ogromna ilość białej cebuli pokrojonej w grube kawałki. Nie przepadam za tym dodatkiem w takiej ilości, dodatkowo cebula sprawiła, że długo pamiętałam o moim posiłku. Na koniec sosy: ich było niestety zbyt mało, co sprawiło, że nie wyróżniały się smakiem, a całość była nieco zbyt sucha. Dokończywszy swoją porcję poczułam się najedzona, może nie aż tak, jak tortillą z Saraya, ale głód został zaspokojony. Podsumowując, kebab był właśnie standardowy, ani wyróżniający się, ani niesmaczny, jednak zostałam zachęcona niską ceną i myślę, że jeszcze odwiedzę to miejsce. Nie przebił moich dotychczasowych ulubieńców, jednak cena po zniżce jest atrakcyjna, co czyni go tańszą alternatywą dla Saraya i Shahrazady.


DK:
Moje wrażenia z falaflem w tortilli były zbliżone. Całość była ciepła (to ważne, w końcu nierzadko można trafić na fastfood serwowany praktycznie na zimno) i smakowała całkiem nieźle. Niestety, moje podniebienie przyzwyczajone do topowych fast-foodów z ul. Sienkiewicza nie było do końca usatysfakcjonowane. Przeszkadzała mi przede wszystkim niewielka ilość sosów. Widziałem na własne oczy, że były nalewane do wnętrza kebaba, ale ich smak w trakcie gdzieś zginął a wypełnienie było suchawe. Smak falafli (sztuk 3) był całkiem w porządku, ale łudząco podobny do smaku tych, które są serwowane w Saray, Istambule i Shahrazadzie. I właśnie dlatego po tym kebabie miałem przez moment stan depresyjny – dotychczas miałem naiwną nadzieję że falafle w tych miejscach są przygotowywane samodzielnie przez obsługę, teraz natomiast podejrzewam ingerencję trzeciego podmiotu w postaci hurtowni rozprowadzającej składniki do kebabów po lokalnym rynku gastronomicznym. Tak czy inaczej, źle nie było – kebab mi smakował, słodka herbatka również okej. Trochę zniwelowano klimat dawnego Majkela, który mieścił się w tym samym lokalu, ale to wciąż malutka knajpka z której najlepiej brać coś na wynos.
Warto wspomnieć o wyjątkowo konkurencyjnych cenach – jeżeli w innych miejscach cena wegetariańskich kebabów kształtuje się na poziomie 9-12 złotych, to falafel z Yassin w cenie 8zł (bądź 6zł jeżeli uwzględnimy zniżkę studencką, która mnie już niestety od dłuższego czasu nie obowiązuje) jest poważnym konkurentem. Dodatkowo, póki co nie oszukują na ilości składników ani na rozmiarze placków.
Podsumowując – myślę, że można polecić tę knajpkę osobom, które zgłodnieją po piwie w pobliskim CKMie bądź Komitecie oraz studentom z pobliskiego instytutu filologii UJK. A ja być może podejmę się w najbliższym czasie próby sił z kebabem XXL w wersji wegetariańskiej (o ile będzie można takie cudo zamówić, gdyż oficjalnie nie figuruje w menu).


Autorami zdjęć i recenzji są PD i DK.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czytaj także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...