O nas

Nadejszła wiekopomna chwila. Po 2 latach na blogspocie przechodzimy na własną domenę. Ten blog zostanie wkrótce zamknięty. Nie będzie już aktualizacji. Koniec. Od teraz zapraszam na


wtorek, 9 października 2012

Jak głupio stracić 12 zł, czyli zimny kebab w Aslanie

Minął rok od czasu, kiedy kupiłem tam paskudną tortillę. Wtedy lokal ten nazywał się Osama vs Obama. Teraz nazywa się Aslan. W sobotę w nocy miałem chęć na kebab, a bawiłem się akurat na ulicy Bodzentyńskiej. Oczywisty wybór - Yassin. No ale z drugiej strony... Minął rok, zmiana nazwy więc może i zmiana złych zwyczajów? A więc Aslan. Coś Wam powiem - jeśli w odległości 10 - 15  m od siebie jest 5 punktów sprzedających kebab, a tylko w jednym nie ma ludzi, to coś z tym jednym jest nie tak. Przekraczając prób pustego Aslana czułem dreszczyk emocji - jak będzie tym razem?

Wybrałem kebab "barani" duży w bułce. 12 zł. Pani informuje mnie, że mięso jest niedawno założone i muszę poczekać 20 minut - zapamiętajcie to: 20 minut, to ważne.
Zgadzam się. W sumie chyba do tej pory nie miałem okazji kosztować mięsa z beli jako pierwszy ;)
Pani woła koleżankę, żeby pomogła jej przy mięsie. Upłynęło około 2 minut od złożenia zamówienia. Z zaplecza wychodzi druga pani. Rzut oka na mnie i chyba dochodzi do wniosku, że jestem w stanie agonalnym (bo nie umiem inaczej wytłumaczyć tego, co stało się za chwilę).
Myk, myk - minęło może 3 minuty i... tadam! Mój kebab jest gotów! 17 minut przed czasem !!! Rekord świata! Odbieram i wychodzę. Na pierwszy rzut oka wygląda dobrze - tureckie pieczywo, dużo mięsa:



I tyle dobrego można o kebabie można powiedzieć. Bo: mięso zimne, prawdopodobnie wyjęte z lodówki (mam nadzieję, że nie leżało sobie gdzieś luzem). Bułka - zimna. Nawet na sekundę nie trafiła na opiekacz. Sos i surówki - a jakże, zimne. Nie dało się tego jeść...  Zjadłem kilka kawałków zimnego mięsa i mój żołądek powiedział: pas! Totalny absmak zaatakował moje kubki smakowe. Doniosłem toto do miejsca, gdzie były krzaki i zostawiłem ptakom (mam nadzieję, że przeżyły):


Nie pojmuję tego. Przy takiej konkurencji klienta powinno się dopieszczać, a nie traktować jak świnię, co wszystko zeżre. Nie dziwi mnie, że lokal w sobotnią noc świeci pustkami. 5 metrów dalej jest Yassin, gdzie na kebab czeka się w kolejce. Taniej, smaczniej, cieplej, więcej. Taki syf jak w Aslanie ostatni raz dostałem w Realu.

Podsumowując: Aslan nieodwołalnie trafia na listę Strzeż się tych miejsc. Jeśli chcecie wyrzucić pieniądze w błoto to lepiej zróbcie to dosłownie - ktoś znajdzie i się ucieszy, a Wy nie będziecie mieli pretensji do samych siebie. Odradzam wizytę w tym lokalu, chyba, że macie ciągoty masochistyczne.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czytaj także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...