O nas

Nadejszła wiekopomna chwila. Po 2 latach na blogspocie przechodzimy na własną domenę. Ten blog zostanie wkrótce zamknięty. Nie będzie już aktualizacji. Koniec. Od teraz zapraszam na


czwartek, 18 października 2012

Włoska robota, czyli Harry testuje Panini na Statoil

Po Schaboburgerze Harry wybrał się na Statoil powtórnie. Tym razem postanowił zaprzyjaźnić się z kanapką w stylu włoskim.  Lejdis end dżentelmen - przed Wami Panini:


Miałem zamiar tą recenzję napisać zupełnie inaczej, ale właściwie to muszę przyznać, że popełniłbym wtedy błąd. Dlaczego? Gdyż w ferworze walki źle sklasyfikowałem to co zjadłem. Ale do rzeczy.

Od jakiegoś czasu sieć stacji Statoil ma w swoim menu kanapki w stylu włoskim czyli „panini”. Dla podkreślenia wspomnianego wcześniej włoskiego stylu, kanapki nazywają się „Mediolańska”, „Parmeńska” i „Toskańska”. Zakładam, że nazwy i wypełnienie kanapek związane jest z charakterystycznym dla danego regionu specjałem. Ja, ponieważ jestem skrajnie mięsożerny wybrałem „Panini Toskańska z bekonem”.

Już dawno nauczyłem się, że zdjęcia reklamowe nijak mają się do właściwego produktu, ale w tym przypadku muszę powiedzieć, że dużo gorzej nie jest. A właściwie dostajemy to samo, tylko że kanapka nie ma objawów ekshibicjonizmu i sama się nie otwiera. No więc co właściwie dostajemy? Po kilku chwilach oczekiwania, aż kanapka się podgrzeje, dostajemy podłużną bułkę z ciemnego pieczywa. Na bułce jest sporo ziaren, a z rozcięcia wychylają się rogi plastrów boczku (ładnie przyrumienione), trochę wypływającego sera i kawałki czerwonej papryki.


No to wcinamy! I… cholera ale dobre! Bułka jest ciepła i przyjemnie chrupiąca. Gdybym się miał czepiać powiedziałbym, że bułka jest nieco zbyt twarda, ale nie jest to efekt wysuszenia w piekarniku, ani czerstwości pieczywa. Jest to raczej spowodowane faktem, że ten rodzaj ciasta po prostu jest nieco twardszy od zwyczajnego białego. Lecimy dalej. Na spodzie znajduje się farsz pieczarkowy. Jest dokładnie taki sam jak w zapiekankach ze Statoil, czyli zwyczajnie smaczny i przyjemny. Wyżej mamy ser… I przysiągłbym, ze w kanapce są go dwa rodzaje. Pierwszy rodzaj to standardowy ser w tego typu przekąskach, smaczny i ciągnący się. Drugi to cos na kształt sera topionego lub środka sera camembert. Ten drugi ser przyjemnie zwilża całą kanapkę, z drugiej strony kapie trochę z kanapki. Dlatego dobrze jest jednak skorzystać z kartonika, na którym dostajemy panini, a później z serwetek. Na serze są położone plastry bekonu. Jest on naprawdę bardzo przyjemny w smaku. Nie jest za tłusty, ale też nie jest wysuszony. Ma wyraźny smak, nie ginie w aromatach i smakach reszty dodatków. No i na koniec papryka czerwona… No więc organoleptycznie stwierdzam, że jest. Widziałem ją na zdjęciach i w rozcięciu kanapki, ale jeśli chodzi o smak, jest absolutnie niewyczuwalny. Jednak można przymknąć na to oko bo przy tak wyraźnych smakach pozostałych składników nie trudno się zgubić. Muszę powiedzieć, że było pyszne. Jeszcze dodatkowo z kawą na śniadanie? Bomba.

Teraz chciałbym wyjaśnić moje słowa wstępu. Chciałem tą kanapkę ocenić jako średnią. Nie ze względu na walory smakowe, ale ze względu na cenę i jej wartość zapychającą. No więc jeśli miałbym oceniać to w tych kategoriach to napisałbym (po raz kolejny jeśli chodzi o szybkie jedzenie ze Statoil), że jest smacznie, ale za taką cenę (prawie 8zł) można zjeść coś większego i bardziej sycącego. I zaprawdę powiadam wam: tak właśnie jest! Ale po przeczytaniu kilku wpisów, na tym oto blogu stwierdzam, że byłoby to niepoprawne podejście do materii. Dlaczego? Gdyż zrozumiałem, że nie jest to przekąska jako taka, ale przekąska z segmentu śniadaniowych. A jako taka zasługuje zdecydowanie na wyższa notę szczególnie, że w sposób niezobowiązujący najadłem się (na ciepło) tak, że spokojnie wytrwałem aż do obiadu.

Podsumowując. Jeśli będzie to wasze śniadanie, polecam w 100%. Smacznie, na ciepło, cena nie powala, a spokojnie najecie się przynajmniej do obiadu. Jeśli jednak chcecie potraktować „Panini Toskańską” jako substytut obiadu czy po prostu poważniejszy punkt w waszym menu, lepiej zjedźcie dwa hot-dogi. Cena podobna, a bardziej się napchacie.

Autorem recenzji i zdjęcia jest Harry Angel

Recenzje kilku innych przekąsek ze Statoila znajdziecie też w Portalu MetroMSN

3 komentarze:

  1. No w porównaniu do panini z shella to niebo i ziemia, ale z Toskanią kojarzy mi się wino a nie bekon.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz - Shell! Ze 100 lat tam nic nie jadłem! To mamy Shella i Orlen z kanapkami do testowania :)

      Usuń
  2. Naprawdę mega ciekawe danie, przyznam że z czymś takim nie miałam nigdy do czynienia.

    Zapraszam na stronę www.

    OdpowiedzUsuń

Czytaj także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...