O nas

Nadejszła wiekopomna chwila. Po 2 latach na blogspocie przechodzimy na własną domenę. Ten blog zostanie wkrótce zamknięty. Nie będzie już aktualizacji. Koniec. Od teraz zapraszam na


piątek, 2 listopada 2012

Fast foodowa noc, czyli hamburger za 5 zł i hot dog "meksykański"

Bardzo chciałem opisać Wam "Przystanek" na Bodzentyńskiej. Niestety, kiedy udałem się tam  w sobotę do zjedzenia były tylko bigos i żurek. Na moje pytanie czy na zimno coś dostanę usłyszałem coś w stylu "była galareta chyba, może jeszcze jest". Chęć miałem na śledzia akurat, jakąś kanapkę, więc tym razem nie skorzystałem z oferty. Rozumiem, że to początek, więc się nie czepiam. Wybiorę się tam za jakiś czas i wtedy sprawdzę.

Ponieważ wieczór dzieliłem między Skandal a Mehehe, wybór fast foodów w pobliżu miałem duży. Zdecydowałem się zajrzeć do Jaffy na Rynku (chyba zmienili nazwę?), bo raz, że dawno tam nie jadłem, dwa, że miałem chęć spróbować jak robią hamburgera. Kiedyś widziałem informację, że polecają własnej roboty hamburgera w cenie bodaj 8 zł. Okazało się, że dostępny jest hamburger za 5 zł, a więc na bazie kotleta "kupnego". Trochę mnie to rozczarowało, ale co tam. Zamawiam. Kotlet trafił do piecyka, a bułka na grill. Czary-mary i po kilku chwilach odebrałem swoja kanapkę.


Czego można spodziewać się za 5 złotych? W tym wypadku: bułki, klasycznej sezamowej, jednak nie puchatej, bo zgniecionej na grillu elektrycznym. Gorącej i chrupiącej, nie spieczonej, nie wysuszonej, dobrej. Kupnego kotleta, ale z piecyka, nie mikrofali, więc dość smacznego. Dodatków w stylu sałaty, pomidora, ogórka, nieco kapusty i sosów. Całość okazała się smaczna - taki klasyczny smak ulicznego fast fooda, jak sprzed paru lat, kiedy takie jedzenie dopiero na naszych ulicach startowało. Dla miłośników. A w tej cenie warte polecenia, bo smaczne i tanie. Nie najesz się tym, ale mały głód zaspokoisz.

A potem wracając uległem podszeptom demona i udałem się do miejsca, od którego zaczęło się moje pisanie recenzji. czyli budy z fast foodem na Rogatce, przy Wzgórzu Apaczy. Postanowiłem zaryzykować. Zamówiłem hot doga "meksykańskiego" za 4,50 zł. Po doświadczeniu z "hamburgerem" nie bardzo widziałem, czego się spodziewać. Niemal słyszałem obłąkańczy chichot mojej wątroby, która widząc, gdzie zamawiam znalazła się na skraju szaleństwa. No nic. Odbieram - wygląda normalnie.


Bułka okazała się dobra. Podpieczona na elektrycznym opiekaczu chrupała, ale nie kruszyła się, była gorąca. Parówka okazała się całkiem spoko - nie bardzo wiedziałem tylko czemu była przekrojona wzdłuż? Dodatki - tutaj polegli. Bo: kapusta, która znalazła się w hot dogu miała nieprzyjemny posmak, podobnie jak jeden z sosów. Reszta dodatków OK. Hot dog zwie się meksykański z powodu sosu - jest to ostry sos na bazie papryki, naprawdę ostry, ale z tych najtańszych, które smakują, jakby dodać do nich... bo ja wiem... octu? gdyby nie kapusta oceniłbym tego hot doga dobrze, bo dwa najważniejsze składniki, czyli bułka i parówka okazały się niezłe. A tak... Hmm... Nie było tragedii, ale jadałem dużo lepsze hot dogi w tej cenie.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czytaj także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...