O nas

Nadejszła wiekopomna chwila. Po 2 latach na blogspocie przechodzimy na własną domenę. Ten blog zostanie wkrótce zamknięty. Nie będzie już aktualizacji. Koniec. Od teraz zapraszam na


poniedziałek, 5 listopada 2012

Jak to się robi we Francji czyli pochwała prostoty

Pamiętacie artykuł Hrabicza z Bierhalle we Wrocławiu? Dziś ciąg dalszy jego eskapady, tym razem przystanek wypadł w Annecy we Francji, gdzie Hrabicz testował tamtejsze uliczne jedzenie i zdradza Wam gdzie nie zagląda francuski Sanepid. Zapraszam do lektury:


Jako państwo nie mamy chyba (podkreślam CHYBA i zachęcam do dyskusji w tym temacie) swojej sztandarowej potrawy ulicznej. Wszystkie potrawy, które spożywamy w biegu na ulicy są klonami potraw amerykańskich, tureckich, włoskich itd. Jeśli chodzi o uliczne żarcie jesteśmy przyzwyczajeni do polskiego systemu „im więcej tym lepiej, a jeśli tanio to już rewelacja”. Do burgerów, hot-dogów, kebabów czy innych zapiekanek większość naszych ulicznych budek dodaje wedle własnego uznania lub stanu lodówki to co im przyjdzie do głowy. Otrzymujemy potworki w postaci hot-doga ze słodkiej bułki (autentyk z Soliny) albo hamburgera z którego wysypuje się kukurydza i konserwowy zielony groszek. A da się inaczej…
Słoneczne popołudnie we francuskich Alpach. Annecy - godzina 14 powoli zaczynamy szukać miejsca gdzie można w sympatycznym miejscu gdzieś usiąść i coś zjeść. I tu spotyka nas spore zaskoczenie – kilku kolejnych kelnerów w kolejnych restauracjach z uśmiechem informuje nas, że chętnie poda nam piwko albo winko ale kuchnia ma przerwę do godziny 19! Kryzys w Unii Europejskiej, Grecja strajkuje, Hiszpanie demolują ulice a Francuzi?
Francuzi mają przerwę… niewiele ich obchodzi grupa turystów, którzy dorzucą kilkadziesiąt euro do kasy restauracji.
Restauratorzy poszli się zdrzemnąć a my uderzyliśmy w zaułki miasta w poszukiwaniu jedzenia. Znaleźliśmy coś takiego i powiem szczerze, że nie żałuję i na pohybel odpoczywającym restauratorom:


   Za około 4 euro (w zależności od wersji) otrzymujemy dwudziestokilkucentymetrową kanapkę podgrzaną na życzenie w elektrycznym opiekaczu. Skład kanapki…w mojej była szynka a`la parmeńska i grube kawałki francuskiego sera. Niby nic, ale po zgrzaniu w opiekaczu komponuje si ę świetnie i daje rewelacyjny smak, pychota. Chrupiąca bułka, ser rozpływający się w ustach i szyneczka – miód na podniebienie.
Każdy może znaleźć coś dla się siebie kanapki pikantne, serowe, mięsne i w każdej z kanapek nie więcej niż trzy dobrze skomponowane składniki. Francuska kuchnia uliczna w pełnej krasie. Bez kukurydzy i groszku.

Na koniec ciekawostka. Wywołana przez Pawła w komentarzach ”gdzie nie zagląda francuski SANEPID „ czyli toaleta na starówce w kraju serów”:


Do zobaczenia w Skopje!

Autorem recenzji i zdjęć jest Hrabicz.

PRZYPOMINAM O KONKURSACH:

PIRAMIDA STEAKHOUSE (dzień pierwszy - kończymy dziś o północy)

PIZZA POD TRÓJKĄ (kończymy dziś o północy)

VooDoo Steakhouse & Pizza

PROSIACZEK

Wyniki konkursu z Burgeratorem podam dziś około 15-ej na fan page SFP



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czytaj także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...