O nas

Nadejszła wiekopomna chwila. Po 2 latach na blogspocie przechodzimy na własną domenę. Ten blog zostanie wkrótce zamknięty. Nie będzie już aktualizacji. Koniec. Od teraz zapraszam na


poniedziałek, 26 listopada 2012

Warszawa po wietnamsku cz. 1, czyli pho i sajgonki w Toan Pho.

Kilka dni nic nie wrzucałem, ale jak wiecie z naszego fan page'a związane to było z bardzo wyczerpującym wyjazdem do stolicy :) Przez 3 dni (właściwie to 2,5) specjalnie dla Was poddawaliśmy nasze żołądki i wątroby  szczególnemu obciążeniu.

Od dziś więc nadrabiamy braki i przez najbliższy tydzień będziecie mogli przeczytać nasze wrażenia na temat: belgijskich frytek, niemieckich currywurst, burgerów, zapiekanek, sushi, wietnamskich zup, sajgonek i kanapek... Byliśmy na Urban Market w 1500m2 Do Wynajęcia, wypiliśmy litry świetnej kawy, poznaliśmy wspaniałych ludzi i przede wszystkim jedliśmy, jedliśmy, jedliśmy... A więc posłuchajcie. Nasz wyjazd zaczęliśmy i zakończyliśmy w wietnamskich restauracjach - Toan Pho i Du-Za Mi-Ha. Od wietnamskiej kuchni więc zaczniemy nasze relacje. Jako pierwszy odwiedziliśmy

Toan Pho

Lokal mieści się na ulicy Chmielnej 5/7. Nie jest duży, dwie salki i kilka stolików. I wszystkie miejsca zajęte! Udało nam się jednak złapać dwa miejsca, zasiedliśmy więc i spojrzeliśmy na menu: 



Ja od początku szedłem tam nastawiony na zupę pho, I. jest maniaczką sajgonek, więc nasze zamówienie wyglądało tak:
Ja: zupa pho z wołowiną 
I.: zupa pho z karpiem na chrupko i sajgonki. 

Doszło jednak do nieporozumienia - zupę z karpiem na chrupko należy zamawiać jako zupę rybną. Nasze zamówienie zostało źle zrozumiane i zamiast z karpiem dostaliśmy z ... kaczką :) Nie zmienialiśmy już, w końcu kaczka też pływa, prawda? 

Zupa mogłaby wystarczyć za cały obiad - jest jej bowiem... 800 ml ! Pho to esencjonalny rosół z makaronem i mnóstwem ziół, można dodawać do niego mięso, owoce morza, ryby...

Moja pho z wołowiną wyglądała tak:


Micha takiej zupy to nieliche wyzwanie. Mięsa jest dużo, pocięte w płatki stanowi istotny i bardzo smaczny dodatek. Soczysta wołowina ugotowana do miękkości nadaje smak i aromat, nie na tyle jednak silny by przytłumić zioła - kolendrę, miętę i cebulę dymkę. To zioła sprawiają, że nie jemy polskiego rosołu, tylko przepyszną, azjatycką zupę. Makaron - w moim pho były to dłuuugaśne wstążki. Dłuższe chyba niż spaghetti. W pierwszej chwili sprawia to niejaką trudność, ale podpatrując innych szybko łapiemy metodę jedzenia: można pomagać sobie widelcem lub pałeczkami. 
W kilku słowach - najlepsza azjatycka zupa, jaką zdarzyło mi się jeść.

I. walczyła w tym czasie z pho z kaczką, w połowie wymieniliśmy się talerzami by porównać smaki.


Pho z kaczką okazała się łagodniejsza od wołowej. Sam wywar był jakby delikatniejszy. Ta zupa również była pyszna, ale moim zdaniem wołowina wymiata. I znowu powtórzę - zioła! To one sprawiają, że zupa mimo iż jest esencjonalna i nasycająca sprawia wrażenie orzeźwiającej. Tutaj znajdziemy dodatkowo bambus i bazylię cynamonową. Płatki soczystego, mięciutkiego mięsa z kaczki oraz makaron (tym razem nitki) - taki domowy, swojski sprawiają, że ciężko się oderwać od talerza. Nie ma co się rozpisywać - po prostu trzeba spróbować.

Na deser zostały nam sajgonki. Troszkę się zdziwiłem, bo w Kielcach sajgonki podawano nam zawsze trzy, duże i grube. Tutaj zaś było to 15 cienkich i krótkich kawałków:



Do sajgonek dostaliśmy sosik. Nieco nieufnie nabiłem sajgonkę na widelec, zamoczyłem w sosie i uniosłem do ust... I odjechałem. Gorące, chrupiące, soczyste, kapitalnie doprawione. Kwaskowy sos rewelacyjnie podkreślał ich smak. Nadzienie z mięsa, grzybów i warzyw - cudowne. Najlepsze sajgonki jakie jadłem. I. nie mówiła nic, tylko mruczała z ukontentowania. A ona jest wybredna, jeśli o sajgonki chodzi. Za 3 dania zapłaciliśmy 52 zł i ani przez chwile nie wydawało nam się dużo. To co zjedliśmy zdecydowanie było warte swojej ceny. 

Nie dziwi mnie absolutnie popularność tego lokalu i bardzo dobre opinie pojawiające się w internecie. Lokal odwiedzany przez studentów, freaków, hipsterów, biznesmenów i wszystkich, którzy lubią dobrą, wietnamską kuchnię. Toan Pho wpisujemy na listę miejsc, do których koniecznie trzeba wrócić, a jeśli jeszcze tam nie byliście - koniecznie to nadróbcie! Polecamy gorąco!

4 komentarze:

  1. Właśnie takie sajgonki podaje się w wietnamie - wielkości kciuka. Te ogromne to już amerykańsko-europejska hybryda, przecież u nas wszystko musi byc większe ;))
    52 jak za taki obiad to na prawdę przyzwoita cena. Zazdroszcze!

    Ps.
    "Karb" smażony to na pewno karp czy może krab?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cena bardzo przyzwoita, tym bardziej, że jakość potraw rewelacyjna :)
      Co do karba - nie zwróciłem uwagi :) Ale chyba karp, to popularna ryba w kuchniach azjatyckich.

      pozdrawiam

      Usuń
  2. A próbowałeś u nich sosu do zupy z misek tego ostrego, mega dodatek, super ostry. Będziesz następnym razem to zamów sobie bun cha!

    OdpowiedzUsuń

Czytaj także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...