O nas

Nadejszła wiekopomna chwila. Po 2 latach na blogspocie przechodzimy na własną domenę. Ten blog zostanie wkrótce zamknięty. Nie będzie już aktualizacji. Koniec. Od teraz zapraszam na


wtorek, 6 listopada 2012

Zapiekanki ze Skawiny, czyli Ania testuje specjalnie dla nas!

Dzisiaj kolejny wpis od zaprzyjaźnionej blogerki. Tym razem Ania, autorka  blogów Dania Kontra Ania, gdzie poczytać możecie o jej potyczkach z restauracjami (głównie krakowskimi) oraz Ania Kontra Dania, gdzie z kolei zamieszcza wspaniałe przepisy, postanowiła podzielić się z Wami swoimi wrażeniami ze Skawiny, gdzie jadła miejscowy fast food w postaci zapiekanek. Ciesząc się, że piszą dla nas najlepsi zapraszam do lektury:

Początkowo nie byłam pewna, czy dobrze trafiłam, bo przecież napis „Najlepsze zapiekanki w mieście” wcale nie jest jeszcze gwarancją, że odnalazłam właściwe miejsce. Kiedyś obiło mi się o uszy, że to w Skawinie, 17 km od centrum Krakowa, znajdę najlepsze zapiekanki, które nie mogą się równać z tymi ze sławetnego „okrąglaka” na Placu Nowym (które mają już 24 239 fanów na Facebooku). Przeszukałam cały opustoszały skawiński rynek, ale po zapiekankach nie było śladu, aż dotarłam do dworca, a tam do wyżej wspomnianego napisu.


Już po kilku minutach wszelkie wątpliwości zostały rozwiane. Do niepozornej budki podchodziły nowe osoby w średnio dwuminutowych odstępach, całymi rodzinami, parami i samotnie; podjeżdżały samochodami, motocyklami i rowerami. Mało tego – prosiły o pięć, dziesięć, a nawet dwadzieścia zapiekanek. I odjeżdżały z wielkimi kartonami, albo posilały się na miejscu siedząc na swoich motocyklach lub na ławkach obok budki.

Skawińska zapiekanka z ketchupem i cebulką kosztowała mnie 6zł. Wydana została błyskawicznie, bo cały czas oczekiwania ograniczył się do wyciągnięcia z pieca jednej sztuki przez sprzedającą, posmarowania sosem i obsypania cebulką. Najwyraźniej skawińskie zapiekanki nie narzekają na brak amatorów i ciągle są w stanie gotowości (niestety dowód na ich popularność można też zauważyć we wszystkich koszach na śmieci w promieniu 200 metrów, a także obok nich – jak widać na zdjęciu).


Zapiekanka była dość spora i bardzo sycąca, sowicie polana ketchupem i obsypana cebulką. Pieczarek nie było dużo, ale za to ich smak był bardzo wyrazisty. Ser miło przypieczony i ciągnący się. Podłużna bułka mało chrupiąca, za to miękka i cieplutka. Całość smaczna, ale… brakowało mi dodatków. Na Kazimierzu zjemy zapiekankę ze szczypiorkiem, polędwicą wołową, salami, szynką, cebulką, tuńczykiem, kurczakiem, a nawet szpinakiem, w Skawinie jednak możemy liczyć tylko na tradycyjny zestaw z serem i pieczarkami, a jedynymi dodatkami mogą być właśnie prażona cebulka (dopłata 0,50zł), majonez, ketchup lub sos czosnkowy. I tyle!

Moim zdaniem porównywanie zapiekanek jest trochę jak porównywanie pizzy – aby zrobić to porządnie i sprawiedliwie, należy porównywać ten sam zestaw składników, bo to przecież od ich kombinacji wiele zależy. O ile jednak w przypadku pizzy możemy mieć do czynienia z bardzo różnymi rodzajami ciast, o tyle w przypadku zapiekanek sprawa wydaje się znacznie prostsza. Ja nie miałam możliwości zjeść skawińskiej zapiekanki w mojej ulubionej odsłonie, dlatego oszczędzę sobie porównań. Powiem za to, że była smaczna, ale czy warto dla niej wsiąść w auto i przejechać kilkanaście kilometrów? Nie sądzę. No i na koniec pytanie, które nasunęło mi się, gdy zobaczyłam ową reklamę na budce: są to „najlepsze zapiekanki w mieście”, bo są najlepsze, czy dlatego, że są jedyne?




Autorką wpisu i zdjęć jest Ania | www.dania-kontra-ania.blogspot.com

5 komentarzy:

  1. nie nie są jedyne. Druga strona ulicy i zapiekanki są z dodatkami typu mięso, szczypiorek tak jak na Kazimierzu. Oczy proszę blogerki oczy!!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dokładnie po drugiej stronie ulicy są również zapiekanki choć lepsze są bułki z piersią z kurczaka lub inne z ciepłym mięskiem. Czasami dobre czasami gorsze różnie z tym bywa.

    Co do tych zapiekanek opisanych we wpisie powiem tak nie są złe ale były lepsze jakieś pięć lat temu. Cena 5,5 czy 6 zł jednak wydaje mi się nie jest zbyt wygórowana jak na jakość tej zapiekanki.

    OdpowiedzUsuń
  3. dodam od siebie że te zapiekanki nie zmieniły się od 25lat (możliwe że więcej) :) no jedynie doszedł trochę później sos czosnkowy ^^ aahh i następnym razem polecam poprosić o spód bułki od bagietki :D :D jest przepysznie chrupiąca zawsze :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Narzekanie na brak dodatków przekreśla Panią Anię jako eksperta. Prawdziwa, tradycyjna zapiekanka, to bułka, pieczarki i ser, a jako dodatek keczup i ewentualnie szczypiorek/prażona cebulką (to akurat dość nowy wynalazek, dawniej wyłącznie szczypiorek). Zapiekanki z Kazimierza są jadalne właściwie wyłącznie dzięki temu, że ich drętwy smak zagłusza cała horda dodatków. Jakość i smak zapiekanki powinno się oceniać wyłącznie jedząc tradycyjną, podstawową wersję.

    OdpowiedzUsuń
  5. Narzekanie na brak dodatków przekreśla Panią Anię jako eksperta. Prawdziwa, tradycyjna zapiekanka, to bułka, pieczarki i ser, a jako dodatek keczup i ewentualnie szczypiorek/prażona cebulką (to akurat dość nowy wynalazek, dawniej wyłącznie szczypiorek). Zapiekanki z Kazimierza są jadalne właściwie wyłącznie dzięki temu, że ich drętwy smak zagłusza cała horda dodatków. Jakość i smak zapiekanki powinno się oceniać wyłącznie jedząc tradycyjną, podstawową wersję.

    OdpowiedzUsuń

Czytaj także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...