O nas

Nadejszła wiekopomna chwila. Po 2 latach na blogspocie przechodzimy na własną domenę. Ten blog zostanie wkrótce zamknięty. Nie będzie już aktualizacji. Koniec. Od teraz zapraszam na


środa, 19 grudnia 2012

Bułka z kotletem i sałatka dla królika, czyli jak nie robić burgerów

Zachciało mi się hamburgera. Dobrego, soczystego burgera w miękkiej bułce z piklami i sosami. Po wizycie w Warszawie i ostatnio w VooDoo, moje oczekiwania co do tej kanapki są jasno sprecyzowane: soczysty, duży kotlet wołowy, mięciutka bułka, pikle lub chrupiące warzywa i sosy. Całość ma się ledwo mieścić w ustach, a sok ma spływać po palcach i brodzie. Bekon mile widziany. Nie pogardzę również apetycznie roztopionym wyrazistym serem.

W Kielcach nie jadłem jeszcze hamburgerów w dwóch miejscach: Gin - Ger i Yummie. Ponieważ byłem akurat w Galerii Echo postanowiłem skorzystać z okazji i udałem się do restauracji Yummie. Zamówiłem Yummie Burgera (19 zł - frytki w cenie) i małą Pepsi (4 zł), zapłaciłem, usiadłem i czekam.

Po około 15 minutach dostałem swoje zamówienie:


Sałata podana osobno mnie zdziwiła - to dla królika? Nie mam. Ach... Należy ją sobie samemu włożyć do bułki lub jeść osobno. Osobliwy pomysł jak dla mnie. Spróbowałem. Porwana w kawałki sałata, trochę marchewki i kilka piórek cebuli, sterta kiełków na wierzchu i w tle daleko wyczuwalny jakiś sos na bazie torebki typu Knorr Sałatkowy. Łeeeee, nie dla mnie. I na pewno do burgera nie pasuje. Odstawiłem i już nie wracałem.

Frytki posoliłem, popieprzyłem i zaczynam jeść. Szału nie ma. Twardawe, w ogóle nie chrupkie. Połowę zostawiłem, bo po wystygnięciu były po prostu niesmaczne.

Ale, ale. Głównym bohaterem wieczoru miał być Yummie Burger. Spokojnie, nie zapomniałem. Chciałem tylko wprowadzić Was w klimat. Na pierwszy rzut oka spoko - duży jest:


Ale jak zajrzałem pod bułkę...


No to już k...wa jakieś jaja są! Nawet w najgorszych fast foodach ser jest ZAPIEKANY ! Położenie 3 zimnych plasterków sera topionego nie na kotlecie, ale na zimnym kiszonym ogórku na pewno nie spowoduje jego rozpuszczenia, szczególnie jeśli bułka była ledwo letnia. Ogórek - 3 grube, twarde plastry. Dodatkowo wychładzały kanapkę. Bułka - góra sucha, dół miękki. Żadnego sosu! Całość równie sucha co Kanapka Zbójnicka w McDonald's. Gdyby nie Pepsi zatkałbym się tym jak zlew po osiemnastce.
Sam kotlet znośny - zaledwie znośny. Właściwie jedyny jego plus to wielkość. I tyle. Nie najlepiej doprawiony i za długo smażony. Brak mu było tej soczystości, którą posiada choćby McRoyal, czy slow burgery z burger barów. Jadłem, bo naprawdę starałem się znaleźć w nim coś pozytywnego, ale niestety. W końcu dałem sobie spokój.

Podsumowując: za 19 zł wolę kupić dwa McRoyale lub Luizjana Burgera. Gdyby do tej kanapki dodano jakieś sosy, może byłoby to zjadliwsze. Ale to co dostałem było kompletną porażką. Nie warte tych pieniędzy. Wydumane podawanie sałaty osobno działa zdecydowanie na niekorzyść - wolałbym jeden liść dobrej, chrupiącej, nieprzyprawionej niepasującym sosem sałaty w kanapce niż surówkę dla królików w misce. A brak sosów jest już dla mnie kompletnie niezrozumiały. Gdyby burger był odpowiednio wysmażony, być może własnym sosem nawilżyłby tę kanapkę. Tutaj czułem suchą bułkę, twarde kiszone ogórki i źle doprawione mięso. To na pewno nie był smak dobrego hamburgera. Raczej bułki z kotletem mielonym, takiej, jaką zabiera się na szkolną wycieczkę. Sama wielkość burgera nie wystarcza, przynajmniej nie mnie.

P.S. Nie jestem w swojej ocenie odosobniony - obejrzyjcie sprawozdanie Mocnego.

12 komentarzy:

  1. Witaj! 2 dni temu znalazłam Twój blog i przepadłam do teraz :) Zarówno ja jak i mój małżonek zazdrościmy takiej częstotliwości zjadania fast foodów, bo sami jesteśmy ich fanami (zwłaszcza kebebów). Mieszkam w Łodzi, jeśli pozwolisz czasem podeślę Ci jakąś recenzję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tylko pozwolę, ale będę Cię cisnął żebyś pisała :))) Jasne, że chętnie opublikuję. Proszę tylko by w recenzji znalazł się adres miejsca opisanego, ceny i jeśli to możliwe - fotki. Pisz na streetfoodpolska małpa gazeta.pl
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Ja jako Łodzianin i czytelnik bloga też czekam na wpisy o łódzkich fast foodach ;-)

      Usuń
    3. mamy Łódź na uwadze po Nowym Roku :)

      Usuń
  2. Burger bez sosu? Jak ktoś w ogóle mógł na to wpaść. Prócz mięsa, dobry sos zwykle "robi kanapkę".
    Jak im w ogóle nie wstyd sprzedawać coś takiego, ten ser do tego i twardy ogór.
    Żenada nie burger.

    Mnie się w końcu udało wybrać do soul food busa, te 2 godzinki dziennie to mało czasu ;)
    Niestety muszę z żalem napisać, że dupska z wrażenia nie urywa.
    Burgerator nam urwał, a w każdym razie lekko naderwał, soul food nawet nie ruszył.
    Poprawna kanapka, pewnie- duża, ciepła, smaczna w sumie.
    Ale czegoś zabrakło.
    Moim zdaniem mięsu zabrakło soczystości (mimo iż było różowe) i - najważniejsze - zabrakło właśnie sosu... Tzn nie w sensie dosłownym, ketchup był i musztarda, ale one robią taki zwykły smak a nie super smak ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Barn Burgerze np. sosy podają dodatkowo w miseczkach. Bez sosów burger to porażka. W styczniu będę w Warszawie i Burgeratora nadrobię, bo każdy kto tam jadł to same pochwały wygłasza ;)

      Brak mi w Kielcach prawdziwych burger barów, jeden cheeseburger w VooDoo to za mało, a w innych miejscach są podobne do tego w Yummie :/ Muszę jeszcze Gin-Gera sprawdzić, bo wrzucałem tu recenzje nadesłaną i brzmi co najmniej dobrze.
      Dzięki za komentarz i pozdrawiam

      p.s. Nie pokusiłabyś się o jakąś recenzję? ;)

      Usuń
  3. Ja niedużo w sumie na mieście jem ;)
    Do burgerów mam największą słabość.
    Pizzy na mieście od czasu kupienia sobie kamienia nie jem wcale, o kebabie już pisałam że niezmiernie rzadko a zwykle i tak są to rozczarowania, największe w barze Efes co podobno najlepsze kebaby w Warszawie robi (jakiś konkurs był czy coś).
    Chińczyków nie jem bo zwykle śmierdzą i są z ryżem, a ja nie lubię.
    No i mało pozostaje tym sposobem ;)
    Będę jednak miała na uwadze oczywiście i kto wie czy mnie kiedyś wena nie najdzie ;)



    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To czekam na Twoją wenę? ;) O Efesie właśnie coraz więcej osób mówi, ze się pogorszył, aż dodałem do opisu bloga: "Czytając recenzje zwracaj uwagę na datę! Jeśli recka pochodzi sprzed pół roku coś mogło się zmienić..."

      Usuń
  4. a w sumie wszystko zaczeło się w wawie od burger baru przy puławskiej i olkuskiej, i jakoś teraz o nim cicho.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie rzucił mi się w oczy, jak byłem w Wawie.

      Usuń
  5. bardzo niedaleko warburgera i burgeratora, ogólnie stary mokotów

    OdpowiedzUsuń

Czytaj także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...