O nas

Nadejszła wiekopomna chwila. Po 2 latach na blogspocie przechodzimy na własną domenę. Ten blog zostanie wkrótce zamknięty. Nie będzie już aktualizacji. Koniec. Od teraz zapraszam na


poniedziałek, 17 grudnia 2012

Jak dobrze napchać wora, czyli Luizjana Cheeseburger w VooDoo.

Po powrocie z Warszawy do Kielc najbardziej brakowało mi hamburgerów. Dużych, soczystych, podanych w pieczonej na miejscu bułce. Dlatego kiedy padł pomysł, by w sobotę spotkać się na wódeczce w VooDoo, od razu wiedziałem co sobie do jedzenia zamówię. Wybór mógł być tylko jeden - Luizjana Cheeseburger. Tak też uczyniłem.

Kiedy po kilku minutach kelner postawił przede mną talerz, łzy wzruszenia napłynęły mi do oczu. To było jak spotkanie po latach z przyjacielem, jak spłata ostatniej raty kredytu, jak pierwszy seks - coś, czego się nigdy nie zapomina.



Ogromna, pieczona na miejscu bułka kryła w sobie 200 g (na oko) soczystej wołowiny, bekon, ser, pomidora, ogórka, sałatę i... majonez.


Całość wieńczyły chrupiące fryteczki, które od razu posoliłem i posypałem pieprzem. A potem wgryzłem się... I odjechałem. Eksplozja smaku i soczystości.

Bułka pyszna. Chrupiąca skórka i mięciutkie wnętrze. Zdziwiło mnie trochę, że zamiast klasycznych sosów posmarowana była obficie majonezem, ale po kilku kęsach przekonał mnie ten zabieg. Majonez ciekawie zmieniał smak burgera, a jednocześnie dobrze całość nawilżał. Świeże warzywa chrupały w ustach i dobrze się komponowały zarówno z sosem, jak i mięsem. Roztopiony ser krył pod sobą soczysty i wyrazisty bekon. I to co najważniejsze - burger. Jak pisałem - na oko kotlet miał ze 200 g. Wysmażony perfekcyjnie - wierzch ścięty, środek różowy:


Mięso soczyste i doskonale doprawione, dawało ogromną radochę z jedzenia. Sok i sos spływały mi po palcach i brodzie, więc często sięgałem po serwetki, zagryzałem chrupiącymi frytkami, które posypane pieprzem i solą rewelacyjnie uzupełniały smak cheeseburgera. Jadłem i byłem szczęśliwy, a o to przecież chodzi. I ta cena... 15,70 zł to wręcz śmieszne pieniądze za taką ucztę.

Żałuję bardzo, że właściciele VooDoo nie rozszerzają oferty hamburgerów. Chciałbym by mieli do wyboru z 5 - 6 różnych burgerów, miałbym wtedy swój mały raj na ziemi, a przypuszczam, że amatorów na dobre burgery znalazłoby się w Kielcach całkiem sporo (mam rację, Mocny?).

U moich współbiesiadników królowała pizza, więc skubnąłem kawałek. Ta, której próbowałem była komponowana samodzielnie, na margheritę dorzucono pomidorki koktajlowe, świeży szpinak, czerwoną cebulę i tarty parmezan. Mimo iż bezmięsna, bardzo mi smakowała. Zauważyłem, że w VooDoo powiększyli wielkość placków:



Ciasto rewelacyjne, pizza z pieca opalanego drewnem smakuje po prostu o niebo lepiej niż pieczona w piecu elektrycznym. Bardzo smaczna kompozycja, polana oliwą z ostrymi papryczkami nabrała dodatkowego smaczku. Po burgerze byłem jednak tak najedzony, że wcisnąłem tylko jeden kawałek.

Podsumowując: kolejna wizyta w VooDoo Steakhouse & Pizza potwierdziła, że jeśli chodzi o burgery, to w Kielcach konkurencji nie mają (nie jadłem jeszcze burgerów w Gin Gerze),  śmiało mogą konkurować pod względem smaku i wielkości z tymi warszawskimi. Cena wręcz nieproporcjonalnie niska w stosunku do wielkości i jakości burgera. Kto jeszcze nie jadł, niech koniecznie spróbuje!

Na koniec jeszcze raz dodam, że domagam się większego wyboru burgerów! VooDoo - nie dajcie się prosić!

EDIT: video recenzja TUTAJ

8 komentarzy:

  1. jak dla mnie konkurencja i to duża dla burgerow z VooDoo sa Bekonburgery z RoyBena. Wieksza porcja niż ta prezentowana w poście, do tego kolba kukurydzy i surówka. Porcja naprawde godna polecenia i warta grzechu w tej samej cenie. W VooDoo natomiast miałam okazje próbować pizze, lasagne i właśnie burgera. O ile Burger i pizza były w porządku, tak lasagne była ewidentnie odgrzewana, jeszcze nie do końca ciepła i bardzo pikantna. To zniechęciło mnie do kolejnej wizyty w tym lokalu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu się nie zgodzę. W Roy Benie frytek było dużo więcej, natomiast burger był dwukrotnie mniejszy (kotlet) niż w VooDoo i suchy. Lazani ani makaronów w VD nie jadłem, bo makaronów generalnie nie lubię :)
      Moje wrażenia z Roy Bena tutaj: http://streetfoodpolska.blogspot.com/2012/02/w-samo-poudnie-czyli-bekonburger-w-roy.html

      Fakt, że było to przed otwarciem VooDoo, ale jakoś nie kusiło mnie żeby powtórzyć.

      Usuń
  2. a jaka konkretnie cena tego burgera?

    OdpowiedzUsuń
  3. 16 zł za taki posiłek, zazdroszczę :)
    Gdyby faktycznie mieli kilka rodzajów mógłbyś nie tęsknić do naszych warszawskich za 26 zł ;)
    Mnie się powinno jutro udać wybrać do Soul Food Busa (jeśli będą stali u mnie ), z chęcią sobie porównam z Burgeratorem, który od czasu zjedzenia chodzi za mną i chodzi...
    Żeby to jeszcze nie trzeba było wydawać blisko 50 zł na dwa burgery...
    Wiem, kupię sobie dobrej wołowiny u rzeźnika i zrobię sama, może chociaż na chwilę ten Burgerator się odczepi :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Burgeratora muszę odwiedzić, szkoda, że w weekendy nieczynny :/

      Usuń

Czytaj także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...