O nas

Nadejszła wiekopomna chwila. Po 2 latach na blogspocie przechodzimy na własną domenę. Ten blog zostanie wkrótce zamknięty. Nie będzie już aktualizacji. Koniec. Od teraz zapraszam na


czwartek, 6 grudnia 2012

Na Pragie, panie! Czyli Ania warszawskie kebaby opisuje

Nasze relacje z Warszawy na razie zakończone, po Nowym Roku wybieramy się do stolicy ponownie. Dzisiaj jednak temat warszawskiego jedzenia jeszcze pociągniemy, bo Ania B. nadesłała recenzję kilku kebabów. Zapraszam do czytania i czekam na Wasze opinie.


Jeśli się kiedyś wybierzecie do warszawskiego ZOO i po trudach zwiedzania poczujecie się bardzo głodni, to niech Was ręka boska broni przed zakupem czegokolwiek na wprost kas biletowych ! Omińcie z daleka swąd starego oleju i inne, równie nieapetyczne odorki i pójdźcie dalej, przez park, kojąc zranione poczucie piękna, estetyki i powonienia widokiem hasających po murawie wiewiórek, kwiecistych klombów, lub jesiennych, złocistych platanów. Prowadzeni wdzięcznym widokiem dojdziecie na skraj parku, gdzie urzędują sobie niedźwiedzie. To przypomni Wam o tym, że bezwzględnie musicie się posilić. I tu pojawia się na horyzoncie, i to całkiem niedalekim horyzoncie, po drugiej stronie Al. Solidarności, pod nr 61 i 84 "Le Cedre". Wystarczy przejść na drugą stronę i mamy do wyboru, wg nastroju, upodobań i zasobów płatniczych, Restaurację Libańską - tam jeszcze nie byłam oraz bar o tej samej nazwie - tam byłam dwa razy.

Za pierwszym razem zamówiłam kabab w cienkiej bułce z kurczakiem i ostrym sosem i za drugim razem, a jakże, to samo.
Nie zapomnę wrażenia, gdy zatopiłam zęby (co za głupi zwrot, zatopić zęby, chyba sztuczne w szklance...) i poczułam: chrupkość bułki + jędrność sałatki + smak rozgryzionej odrobinki soczystego czosnku w połączeniu z pieczonym kurczakiem o smaku pieczonego kurczaka właśnie, a nie byle czego! Błogość....

Niewątpliwie ten pierwszy raz był najważniejszy! Wszystko idealne: bułka cienka, smaczna i chrupiąca, smarują ją sosem czosnkowym, potem mięsko fenomenalne, chrupki kurczaczek smakował, jak pieczony we własnym piekarniku, bez żadnych smakowych dziwolągów, a skórka..mmmm, do tego świeżutkie dodatki w postaci kapusty pekińskiej, ogórka, papryki i pomidora, polali mi to jeszcze sosem białym w niewielkiej ilości i czerwonym w większej. I ten sos, czerwony, pikantny, to jest sos, który nie tylko nosi nazwę ostry, ale taki rzeczywiście jest! A to jest fenomen wręcz, bo jako miłośniczka ostrości, kobieta zjadająca chrzan z kiełbasą, a nie odwrotnie, uwielbiająca wasabi i chilli i pieprz, byle dużo, nie mogę się nadziwić, że tam, gdzie sos nazywają ostrym, jest on zaledwie ostrawy, leciutko pikantny. Np. w Chabo w Kielcach tak dają. Pani w Chabo ostrzega, że sos strasznie ostry, a ja nie mogę się tego jakoś w ogóle dopatrzyć, tj. dosmakować.

Wracając do sosu z Le Cedre, należy się przygotować na to, że ostre jest naprawdę ostre i wskazanym jest zamówienie wówczas zimnego piwa (nie każde mają zimne, chyba tylko to beczkowane). No cóż, krótko mówiąc, zrobili mi dobrze tym sosem, więc zakupiłam u nich pastę chilli, a mają taką półeczkę ze spacjałami, no i cóż, stosuję w domu z wielkim upodobaniem :)
Jeśli ktoś nie lubi ostrych wrażeń smakowych, może sobie wybrać sos łagodny lub wersję mieszaną.
Obie wizyty w Le Cedre uważam za udane, a jeśli do tego dodamy cenę = 10 zł, to po prostu mamy libańską rozkosz kulinarną:
- cena przystępna, zwłaszcza jak na Wa-wę
- porcja świeżutka
- bardzo smaczne
- co ma chrupać, chrupie
- co ma być ostre, jest
- duuużo mięsa
- trochę może za dużo sosów, co skutkuje rozmiękczeniem końcówki bułki
- jakość trzymają, za drugim razem równie pysznie jak za pierwszym, choć może mniej mięsa było, widać młodszy kucharz był sknerą
Ogólna ocena tych doznań wypada znakomicie, polecam !
Następnym razem zamówię wersję z frytkami :)
Dla porównania jeszcze dwa miejsca kababowe.
Na wprost Politechniki Warszawskiej (przy Noakowskiego), mieszczą się kebebownie, jedna obok drugiej, z myślą o studentach zapewne. Tu skusiła mnie reklama, przemówiła do mnie tradycja i niezmienność od lat, a powinnam się lepiej zastanowić i dojść drogą dedukcji do wniosków, do których doszłam drogą organoleptyczną. Niestety, kupiłam. 
Krótko mówiąc, bo nie ma sie co rozpisywać:
- mięsa mało, bez smaku, więc jeśli zapomnisz, co zamawiałeś, to muszą Ci podpowiedzieć, bo po smaku nie zgadniesz
- sałatki jakieś takie nie kebabowe, mniej śródziemnomorskie, a bardziej spod Bialegostoku, jakby zestaw surówek, w dodatku niezbyt świeżych, różne kapuchy, o soczystości których trzeba zapomnieć, pomidorka i ogórka nie uświadczysz
- sos ostry jest średnio ostry
- cena studencka, 9 zł
Na koniec moja pomyłka, czyli kebab najbliższy, przy ul. Dickensa.
- mało mięsa
- mało sałatki
- niehlujna obsługa
- niehlujne przygotowanie
- cena 9 zł
Zjadłam, bo byłam bardzo głodna, a lodówce tylko światło....
Podsumowując dotychczasowe kebabowanie - jesli już, to na Pragie, panie, na Pragie! Po libańskie żarcie!
Pozdrawiam :)
AB

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czytaj także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...