O nas

Nadejszła wiekopomna chwila. Po 2 latach na blogspocie przechodzimy na własną domenę. Ten blog zostanie wkrótce zamknięty. Nie będzie już aktualizacji. Koniec. Od teraz zapraszam na


czwartek, 10 stycznia 2013

Duża, chrupiąca, soczysta i pyszna, czyli zapiekanka U Pietruli

Jak pamiętacie, obiecałem zjeść jednego dnia burgera, kebab i zapiekankę. Burgera i kebab miałem już za sobą, przyszła pora na ostatnią obiecaną zakąskę. Miałem chęć szczerą kupić ją w Okrąglaku na Kazimierzu, jednak nie udało mi się tam trafić. Mój wewnętrzny GPS zwariował, dzięki czemu wracałem na Kazimierz dwa razy, ale nigdy do Okrąglaka nie dotarłem, a Wawel obszedłem trzy razy :D

Nie poddałem się jednak, skoro nie udało się na Kazimierzu, to spróbuję gdzie indziej. W przejściu podziemnym obok dworca PKP i Galerii Krakowskiej znajduje się kilka punktów z fast foodem. Przez chwilę krążyłem od jednego do drugiego, zastanawiając się, który wybrać. W końcu pchnąłem drzwi opatrzone napisem U PIETRULI. Pomieszczenie malutkie, dwie osoby już robią tłok. Wybór fast foodów dość standardowy, ale - UWAGA - reklamują się własnoręcznie robionym wołowym burgerem! W zestawie z frytami belgijskimi zaledwie 10 zł. Stwierdziłem jednak, że tego już nie wcisnę, a obiecałem przecież jeszcze zapiekankę.

Zapiekanki kosztują tam 5 zł. Jeśli chcemy jakiś dodatek, to wybierać możemy między salami, kurczakiem i chyba bekonem? Nie zapamiętałem. Każdy dodatek - 1 zł. Wybrałem kurczaka. Zapiekanka trafiła do pieca, a kurczak na elektryczny grill. Po 5 minutach padło pytanie o sos - zrezygnowałem z niego, bo chciałem poczuć smak zapiekanki.


Jak widać - solidny kawał buły. Na nim pieczarki i ser, a na tym mięso z kebabowego kurczaka.


Przyznam szczerze, że się bałem. Bo po pierwsze - okolice dworca to często pójście po linii najmniejszego  oporu, głodny podróżny zje wszystko. Po drugie - zjadłem wcześniej dwa rewelacyjne fast foody, więc szczęście musi się kiedyś skończyć.

Ha! Ależ się myliłem! Bułka była rewelacyjna - chrupiąca skórka, mięciutkie wnętrze, nawet po wystygnięciu nie była gumowata, tylko smakowała jak świeże pieczywo. Pieczarek było bardzo dużo - nie tylko pokrywały całą powierzchnię bułki, ale nawet miejscami tworzyły "górki". Poza tym - świetnie doprawione i soczyste. Ser - dużo ciągnącego się sera. Nie smakował jak wyrób seropodobny, smakował jak ser. A na tym wszystkim dużo soczystego, doprawionego na kebab kurczaka. Mimo, że byłem napchany jadłem ile mogłem. Po prostu żal mi było zostawić, takie to było dobre!

Nie wiem, czy można tę zapiekankę uznać za 100% krakowską, gdzieś bowiem przeczytałem, że oryginalna krakowska zapiekanka musi mieć szczypior w składzie. Tutaj go nie było, co nie zmienia faktu, że była pyszna.

Punkt U PIETRULI znajdziecie w przejściu podziemnym pod skrzyżowaniem ul. Lubicz i Basztowej.

Wyjeżdżałem z Krakowa najedzony i zadowolony.

To była ostatnia recenzja z Krakowa. Na razie. W najbliższym czasie wpadniemy tam na dłużej i dostaniecie od nas kolejną porcję recenzji z grodu Kraka.

4 komentarze:

  1. Muszę powiedzieć iż podziwiam Twoją odwagę, zjeść posiłek na dworcu :D
    Wolałabym być chyba głodna ;)
    Jak się okazuje Twoja odwaga została nagrodzona a ja mam uprzedzenia, ale ten jednorazowy dobry przykład i tak nie zmieni mojego nastawienia ;)
    Fajnie, że piszesz o Krakowie, będę tam na wiosnę to na pewno udam się w któreś z poleconych miejsc.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czasami lubię ten dreszczyk, skok adrenaliny - co dostanę? Na szczęście było pyszne, a poszukałem w necie i o tym punkcie się raczej pozytywnie ludzie wypowiadają. Wybieram się do Krakowa w lutym na dwa dni, więc parę recenzji jeszcze prxywiozę

    OdpowiedzUsuń
  3. Poprawnie powinno być "po linii najmniejszego oporu" ;-)

    OdpowiedzUsuń

Czytaj także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...