O nas

Nadejszła wiekopomna chwila. Po 2 latach na blogspocie przechodzimy na własną domenę. Ten blog zostanie wkrótce zamknięty. Nie będzie już aktualizacji. Koniec. Od teraz zapraszam na


czwartek, 17 stycznia 2013

Kielce to nie Ameryka, czyli American Beef Burger w Hollywood

Wyciągnął mnie koleżka BigBoy na burgery. Nowe miejsce otwarli niedawno, mówi, chodź zobaczymy, bo burgery mają. Ciekaw byłem, bo już mi na fan page SFP pisał o tym Karol H. Wsiedliśmy więc z BB w samochód i pojechaliśmy do Hollywood. A co! Raz się żyje, nie?

Hollywood to pub na ulicy Wesołej. Teraz otworzyli obok fast food pod tą samą nazwą:


Jest amerykańska nazwa, jest amerykańskie menu, powinno być OK, pomyślałem.



Zamówiłem więc American Beef Burger za 16 zł. Frytki i coleslaw w cenie. Do tego można się częstować nielimitowanie musztardą i ketchupem (Heinz) lub majonezem (Helmann's).

Wystrój knajpki fajny, tapety w stylu "american newspaper", dwie sale plus korytarz z dwuosobowymi stolikami. A potem wjechało moje zamówienie. Na pierwszy rzut oka wszystko było w porządku:


Ale potem już różowo nie było. Zacznę od końca:

Coleslaw: tylko z nazwy. W smaku to raczej surówka do kebaba. I do tego ... z kukurydzą. Spróbowałem i zostawiłem.

Frytki: na gorąco jeszcze dawały radę, po 3 minutach wystygły, były ciapowate i niesmaczne. Połowa została za talerzu.

American Beef Burger. Bułka: typowa, sezamowa. Trochę za sucha, ale przynajmniej nie rozpadała się podczas jedzenia, co zapisuję na plus. A w bułce...


Pomidor, bekon, mięso, ser, pikle (ogórek), cebula, sos. Niby wszystko jest, ale ... Na początku nie uwierzyłem w to co widzę, więc sprawdziłem jeszcze raz:


Wy też widzicie DWA kotleciki? Gdyby to były burgery po 100 g to bym się słowem nie odezwał. Ale te tutaj miały może po 50 g? Jeden wysmażony akuratnie, różowawy w środku, niezły w smaku, drugi natomiast wysmażony za bardzo, suchy. Prawie niewyczuwalne w tej wielkiej bułce. Bardziej czuć ten gruby lecz wąski pasek bekonu. To też ciekawa sprawa, bo bekon rzucony był chyba na sekundę tylko na grill - smakował surowizną, acz soczystość posiadał. Mięso wyjadłem, część bułki zostawiłem.

Podsumowując: chciałoby się napisać - jakie miasto, takie Holiłud. Fajny wystrój, ciekawe menu, miła obsługa, ale tylko tyle. Zawiodłem się na całej linii. Niby napchać się tym można. Ale jeśli liczycie na dobre, porządne burgery - to nie tutaj. Szkoda, bo Kielce bardzo potrzebują takiego miejsca. Nie skreślam ich. Dam im szansę i sprawdzę coś innego, mam nadzieję, że to był wypadek przy pracy.

Póki co na burgera będę jednak chodził do VooDoo. Tylko, że tam mają jednego jedynego Luizjana Cheeseburgera, a ja chciałbym od czasu do czasu zjeść innego burgera. I ciągle nie mam gdzie.

1 komentarz:

  1. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń

Czytaj także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...