O nas

Nadejszła wiekopomna chwila. Po 2 latach na blogspocie przechodzimy na własną domenę. Ten blog zostanie wkrótce zamknięty. Nie będzie już aktualizacji. Koniec. Od teraz zapraszam na


sobota, 19 stycznia 2013

Kryzys panie, czyli test "budżetowych" kebabów. Część 1.

Kryzys panie. Kryzys w Kielcach - widać to po pustkach na ulicach, szczególnie w weekendy. Ale najlepszym wyznacznikiem, że spada konsumpcja są ceny kebabów. Do niedawna sądziłem, że to jedyna "branża", która przetrwa wszystko, bo zawsze będzie mieć klientów. Przeszedłem się ostatnio deptakiem i zauważyłem jednak, że i tam kryzys puka do drzwi - nie ma chyba lokalu oferującego narodowe danie Polaków, na którym nie wisiałaby kartka z napisem: PROMOCJA! KEBAB 7 zł !!!

Postanowiłem sprawdzić, co za tę cenę dostaniemy. Czy produkt niskiej jakości, czy może promocja ma zachęcić do kupna większej wersji? Sprawdźmy więc. Jako pierwszy do testów wybrałem NUR Kebab.

Za 7 zł mamy do wyboru małą tortillę lub małą pitę. Nie ma ograniczeń przy wyborze mięsa - można więc wziąć kurczaka, "baraninę" albo mięso mieszane. Wybrałem pitę z "baraniną" i mieszanym sosem.

Zamawiając pitę spodziewałem się otrzymać kebab w cienkim chlebku, jak w Galerii Korona, House of Kebab czy Kebab na Paderewskiego. Okazało się jednak, że pita w Nurze to po prostu kebab w cienkim cieście:



No nic. Ciasto było gorące i chrupiące. Nic mu zarzucić nie można. Porcja jest wyraźnie mniejsza, niż pełnowymiarowy kebab, ale cóż - kosztuje 7 zł, a nie 10 czy 12 zł. A co w środku?

A nieźle. A nawet, jak na cenę 7 zł, całkiem dobrze. Pierwsze kęsy odkrywają nieznaczną przewagę surówek nad mięsem:


Jednak mniej więcej od połowy sytuacja ulega odwróceniu i to mięso stanowi główny składnik:


Paski "baraniny" są soczyste i dobrze doprawione. W surówkach nie znajdziemy niespodzianek w postaci np. kukurydzy. Są to klasyczne, dobrze dobrane surówki do kebaba. Sos mieszany jest leciutko pikantny i doskonale pasuje do reszty nadzienia. Zjadłem z apetytem.

Podsumowując: za 7 zł jak najbardziej polecam. Nie jest to danie na duży głód, ale na średni powinno się sprawdzić. Nie jest to kebab oszukany, czyli ciasto wypchane surówkami, w którym mięsa musimy szukać. "Baraniny" nie brakuje, towarzyszy nam od początku do końca. Całość jest oczywiście wyraźnie cieńsza, niż duży kebab, więc i ilość składników jest mniejsza, ale zostajemy uczciwie poinformowani, że to porcja mała. I jak na małą nie mam jej nic do zarzucenia. Smaczne i tanie. Warto.

5 komentarzy:

  1. Dlaczego baranina jest w cudzysłowie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo w tanich kebabach nie ma 100% baraniny. Nasza polska nie nadaje się do kebabów, a ta wschodnia jest bardzo droga. Dlatego to co kupujemy w kebabie jako baraninę jest w rzeczywistości miksem mięs spajanych łojem baranim.

      Usuń
    2. Dzięki, tak myślałam.

      Usuń
  2. Byłem w Kielcach na początku stycznia. Całkiem przypadkiem. Po dłuższym spacerze, idąc w stronę Milesa Davisa postanowiłem coś zjeść. Zatrzymałem się w miejscu, w którym po jednej stronie było wejście do restauracji udającej jakieś połączenie tex-mex z kebabowo-kiczowatą atmosferą i NUR. Zdecydowałem się na NUR, jako (chyba) bezpieczniejszy wybór i byłem zaskoczony. Wszystko było w jak najlepszym porządku. Obsługa uśmiechnięta, pita na pewno nie leżała kilku dni w dziwnym miejscu, sos, mięso i surówki bardzo dobrej jakości. Jadłem pitę z "baraniną" i poleciłbym to miejsce każdemu kto chce szybko zjeść coś, po czym sensacje żołądkowe nie są przymusem.
    Dzięki za bloga, jest świetny!
    A StreetFoodPolska.tv to już w ogóle genialny pomysł!
    Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, aż serce roście po takim wpisie :)

      Usuń

Czytaj także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...