O nas

Nadejszła wiekopomna chwila. Po 2 latach na blogspocie przechodzimy na własną domenę. Ten blog zostanie wkrótce zamknięty. Nie będzie już aktualizacji. Koniec. Od teraz zapraszam na


czwartek, 24 stycznia 2013

Wegetarianie w Sai-Gon, czyli relacja z Bydgoszczy

Dzisiaj kolejny wpis Agnieszki z bloga Zielony Jeleń. Czy wegetarianie mogą zjeść dobre azjatyckie danie? O tym dowiecie się z poniższego wpisu. Zapraszam do lektury:


Jakoś tak się złożyło, że musiałam pobyć chwilę w Centrum Handlowym Rondo w Bydgoszczy, które znajduje się przy ulicy Kruszwickiej 1. Zapomniałam kluczy do domu, a do przyjścia mojego lubego z pracy zostało jeszcze około czterdziestu minut. Początkowo nie wiedziałam co ze sobą zrobić, chodzenie po sklepach i oglądanie ubrań to nie dla mnie zabawa. Stwierdziłam, że zjem coś. W ten sposób chciałam umilić sobie czekanie.

Dookoła mnie same mięsne lokale – McDonald's, Baalbeck, orientalny Sai-gon, dodatkowo jakaś tam cukiernia... Czy uda mi się coś zjeść? Mac odpada, Ballbeck – może nawet zjadałabym tam jakiegoś "kebaba z warzywami", ale nie miałam akutat na to ochoty, słodkości – nieee... Nieśmiało podeszłam więc do wywieszonego menu baru Sai-gon i zobaczyłam, że mogę zamówić coś bezmięsnego – smażone warzywa z ryżem i surówką. Cena 5,90zł. Wow! To mi pasi! Zwłaszcza, że dawno nie jadłam czegoś orientalnego. Zamawiam. Pani sprawnymi ruchami nałożyła na talerz porcję warzyw, ryżu i surówkę. Zapłaciłam i udałam się do stolika by zabijać czas jedzeniem.

Przyjrzałam się nieco mojej potrawie. Ryż – jest, surówka – jest, warzywa – są – choć tak naprawdę była to smażona kapusta z grzybkami mun, plasterki marchewki oraz nieśmiało przebijające się cztery zielone fasolki szparagowe.



Nadszedł czas, by posmakować to danie. Warzywa były zimne i okropnie słone. Sól, sól i jeszcze raz sól. Uwielbiam słone potrawy, ale ludzie... Trochę umiaru proszę. Nie było to rewelacyjne, powiem szczerze – dość słabe. Sól zabiła skutecznie wspaniały, naturalny smak kapusty. Przyszedł czas na ryż. Również zimny, zbijający się w twarde grudki, które ciężko było rozbić plastikowym widelczykiem. On z kolei w ogóle nie był doprawiony, był bardzo jałowy, zupełnie bez smaku. Już straciłam nadzieję, że znajdę cokolwiek pozytywnego w tej potrawie. Okazało się jednak, że jedynym plusem tego dania była surówka. Miała wspaniały smak, lekko słodki, kapusta i marchewka była świeża, wyczułam w niej też odrobinę jabłka. Rewelacja. Następnym razem zamówię chyba tylko ją.

Pomimo moich najszczerszych chęci, zjadłam tylko połowę nałożonej mi, dość sporej porcji, szukając w warzywach i ryżu czegoś co mogłoby mnie zachwycić. Nie znalazłam i potrawa wylądowała w koszu na śmieci – bardzo tego nie lubię, ale nie lubię też jeść niesmaczych rzeczy. Nie wiem, być może dania mięsne mają lepsze, ja już tego nie sprawdzę. Ale na pewno nie polecam smażonych warzyw. Strata kasy – choć całe szczęście niewielkiej. 

Autorką wpisu i zdjęcia jest Agnieszka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czytaj także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...