O nas

Nadejszła wiekopomna chwila. Po 2 latach na blogspocie przechodzimy na własną domenę. Ten blog zostanie wkrótce zamknięty. Nie będzie już aktualizacji. Koniec. Od teraz zapraszam na


wtorek, 8 stycznia 2013

Wielki, soczysty i pyszny, czyli Spiced Lamb w Moa Burger

Obiecałem na fan page Street Food Polska, że ponieważ najczęściej wchodzicie na bloga wyszukując frazę "Street Food Polska", to uczczę to jedząc jednego dnia burgera, kebab i zapiekankę. 23 lajki pod postem zobowiązują. Postanowiłem więc połączyć przyjemne z pożytecznym i wykonać zadanie w Krakowie. Po pierwsze dawno tam nie byłem, po drugie wybieramy się na testowanie krakowskich street foodów na dwa - trzy dni i rekonesans się przyda, a po trzecie - bo chciałem zakosztować krakowskich burgerów, o których do tej pory tylko czytałem.

A więc dotarłem do Krakowa około południa i skierowałem się od razu na ulicę Mikołajską 3, gdzie mieści się Moa Burger. Reklamują się hasłem "Fast food nowej generacji prosto z Nowej Zelandii". Nieźle brzmi. Podoba mi się.


Wybór burgerów naprawdę duży. Przez chwilę walczyłem z pożądaniem - ale gdybym wybrał Mamuta, czyli podwójną wołowinę (400 gramów !!!), to pewnie musiałbym zrezygnować z reszty planu. Z bólem serca musiałem więc wybrać coś innego mniejszego. Zdecydowałem się Spicy Lamb. Burger z jagnięciny? Nie jadłem jeszcze. A więc zapłaciłem 23 zł i po około 10 minutach dostałem na stolik zgrabną paczuszkę:


Rozwinąłem papier i... sapnąłem z uznaniem - robi wrażenie! Położyłem obok paczkę zapałek, żeby pokazać, że mówimy tu o naprawdę solidnym burgerze:



Wygląda, jakby były dwa kotlety, prawda? No nie, tak dobrze nie ma. Kotlet jest jeden, to drugie to cebulowe bhaji, czyli taki placek ze smażonej w głębokim tłuszczu cebuli pomieszanej z ciastem z mąki z ciecierzycy i przyprawami. A co jeszcze znajdziemy w środku?


Sałatę, pomidora, cebulę, relish chili, sos jogurtowy z nutą mięty i majonez.

Bułka. Najsłabsze ogniwo. Za długo przypiekana - góra była sucha i lekko gorzkawa. Dół nasiąknął sosami. Po 1/3 dosyć trudno się jadło.
Bhaji - świetny pomysł. W połączeniu z baraniną i jogurtem sprawiał, że burger smakował bardzo... wschodnio. Taki prawdziwy wschodni kebab w hamburgerowej bułce.
Burger. Genialny. Mięso soczyste, świetnie doprawione, zgrillowane idealnie - różowiutkie w środku, tak jak lubię.
Całość smakowała świetnie i ... inaczej. Smaki się mieszały, raz było słodko, raz kwaskowo, raz słono, raz ostro. Ale nie była to ostrość paląca - relish chili został złagodzony zarówno przez warzywa, jak i jogurt, nie wypala gardła, po prostu od czasu do czasu o sobie przypomni w bardzo przyjemny sposób.



Podsumowując: Spicy Lamb to zdecydowanie burger wart polecenia. Smak nietypowy, zupełnie inny niż burgerów wołowych. Świetne zestawienie dodatków, które nie dominują smaku baraniny, ale doskonale go podbijają. Wybaczam nawet za suchą bułkę, bo myślę, że to wypadek przy pracy. Przy następnej wizycie w Krakowie na pewno Moa Burger odwiedzę. Kusi mnie Mamut, kuszą też burgery sezonowe. Fantazji ich twórcom nie brakuje, więc jest w czym wybierać.

P.S. Połowę bułki zostawiłem. Wyjadłem tylko mięso. Gdybym wchłonął tego burgera w całości - musiałbym odczekać ze 4 godziny zanim mój żołądek pozwoliłby żebym coś jeszcze w niego wcisnął.

A potem zjadłem kebab, choć poszedłem po zapiekanki, ale o tym przeczytacie jutro.

13 komentarzy:

  1. no w końcu Kraków:) co jeszcze odiwedziłeś w mieście kraka ? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łukasz - byłem sam, miałem tylko 6 godzin, więc nie poszalałem. 3 miejsca odwiedziłem. Jutro drugie wrzucam, pojutrze trzecie. Jutro wchodzi recka z Sami Am Am.
      Wybieram się do Krakowa na dwa - trzy dni, bo sporo ciekawych miejscówek zauważyłem. Może w lutym, chyba, że jeszcze w styczniu się uda.

      Usuń
  2. błagam tylko o jedno, 100 gramÓW, 400 gramÓW itd.
    dziękuję i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. OK, piszę tak odruchowo, bo przez lata w knajp[ach słyszało się "Panie, polej pan 100 gram" ;)

      Usuń
    2. dużo osób tak robi, ale skoro mamy 100 kilogramów to tak samo mamy 100 gramów :)

      Usuń
  3. Super! Akurat pod koniec miesiąca wybieram się do Krakowa i chętnie skorzystam z recenzji :)

    OdpowiedzUsuń
  4. dobrze, że kraków mały to mozna spacerkiem między rynkiem a kazkiem się przechadzać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, to prawda, ale ja się pogubiłem, Wawel obszedłem 3 razy, a na Kazka wracałem 2 razy :D W sumie to ze 20 kilosów wyspacerowałem :D

      Usuń
  5. hehe no to rzeczywiście nieźle :) no to następnym razem GPS. Pamietaj do sami amm am i na kazek najłatwiej skręcić ze starowiślnej :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wielkie dzięki za wyjaśnienie czym jest drugi "kotlet" - ja myślałem, że jest to placek ziemniaczany. Muszę przyznać, że w pełni zgadzam się z opinią - jest wyśmienity - choć jadłem go po małej wódeczce
    ps. gdybyś kiedyś przejeżdżał koło trzebieni wstąp do orient expres

    OdpowiedzUsuń

Czytaj także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...