O nas

Nadejszła wiekopomna chwila. Po 2 latach na blogspocie przechodzimy na własną domenę. Ten blog zostanie wkrótce zamknięty. Nie będzie już aktualizacji. Koniec. Od teraz zapraszam na


sobota, 2 lutego 2013

Gdzie się podziały tamte kebaby niezapomniane, czyli Moń w Yassinie

Dzisiaj chyba ostatecznie zamkniemy temat kebabów w Yassinie. Zaczynali jak bogowie fast fooda, by skończyć... Zresztą, przeczytajcie sami. 


Niedziela (27.01) od początku zapowiadała się nieciekawie.
Brak czasu na śniadanie, autobusy kursujące, co godzinę (jak to w niedziele), burzliwy dzień na uczelni, plus całe 30 minut na dotarcie do pracy (zaraz po szkole).
Pytanie – gdzie tu znaleźć czas, by coś przekąsić. Wizja pierwszego posiłku o 21 (po powrocie z pracy) nie bardzo mi się uśmiechała. Kiszki marsza grają, a ja tak dawno nie jadłam kebaba (całe dwa tygodnie!) ;) W końcu każde usprawiedliwienie jest dobre.

W kieleckim Yassin jadłam bodajże 4 razy.
Pierwszy raz, niedługo po otwarciu – wspaniały, cudowny, pomyślałam wtedy, że jest to poważna konkurencja dla kultowego już Saray.
Drugi raz – już mniej fascynujący, konkurencji już nie dostrzegam, ale dalej jest OK. jak za te pieniądze.
Trzeci raz – zero zachwytu, jakieś to takie było… takie, jakie być nie powinno. Ale może pan-kebabowy miał gorszy dzień? Może się dopiero uczył?
Czwarty raz – z ostrym sosem ujdzie, czyli „coś” ocierające się o optymizm, co mogę powiedzieć o tym kebabie.

No i nadeszła niedziela. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że to będzie „ta ostatnia niedziela”.

Po drodze na przystanek, przechodzę zawsze przez rynek.
Można powiedzieć, że przymierałam głodem… a w Yassin, przez ostatni czas nie ma prawie w ogóle kolejek, kebab robi się w dosłownie kilka minut, no to jazda!

- Kebaba za 6 zł poproszę (najmniejszy, ten „promocyjny”, w chlebku. Zdążę zjeść po drodze, pomyślałam. Dałam dychę)

Dostałam reszty 2 zł.

- Ale ja chciałam kebaba za szóstkę a nie za 8 zł
- Nie ma
- Słucham?
- Nie robimy już kebabów za 6 zł. Ma być?
- Yyyy… no dobra, niech będzie. To poproszę w tortilli w takim razie. (ten zwykły za ósemkę, był do wyboru zawsze „tortilla / chlebek”
- Tylko pita.
- ???
- W tortilli za 10 zł.
- Aha… yy… to z sosem ostrym i kurczakiem, chociaż niech będzie

Patrzę jak pan-kebabowy zaczyna robić mój jedyny posiłek w ciągu dnia i zaczynam się bać.

Wybrał kurczaka z jakiegoś wiaderka – a obok kręci się góra mięsa.
Włożył do chlebka i BOOM! Do mikrofali, nucąc pod nosem jakieś egipskie melodie.
Następnie wziął dosłownie po szczypcie surówek i JEDNEGO ogórka. Wcześniej nabrały mu się może trzy – ale to chyba za duży przydział jak na kebaba za 8 zł, więc skrupulatnie wybrał tylko jeden plasterek… polał sosem i hop do grilla.

Dostałam, wyszłam, zaczęłam jeść po drodze.

Pierwszy kęs, nie jest źle.
Drugi kęs, dostałam się do kurczaka, ale okazał się jakiś taki dziwny, gumowaty w środku, prawie jak… Zaglądam do środka a tam piękne różowiutkie mięsko.
Pierwsza myśl: „K…! Surowy!”

Nienawidzę surowego mięsa, zawsze wszystko muszę mieć super wypieczone, usmażone i w ogóle, ale nie było czasu na zjedzenie niczego innego, więc stwierdziłam, że się jakoś przemęczę – w końcu ostry sos jest, jakoś to smakiem zabije ;)

Gryzę dalej, gryzę… i nagle czuję coś dziwnego.
Gmeram paluchem po języku i wyciągam…Włos! Patrzę na kebaba, a raczej do jego wnętrza i aż się musiałam zatrzymać. Ten kurczak nie dość, że był jeszcze ciut opierzony to w środku były kruczoczarne dwa włosy (niestety nie moje, bo moje są blond).

Pierwszy raz w życiu wywaliłam prawie całego kebaba do kosza, gdzie zawsze mówiłam, że wywalenie nawet końcówki to herezja. Moje studenckie 8 zł wylądowało w koszu.

Yassin, to ostatnia niedziela – dzisiaj się rozstaniemy.
Na wieki wieków. Amen!

Autorką tekstu jest Moń.

7 komentarzy:

  1. Biedna Monika, jej zawsze pod górkę <3
    Ale niestety mam podobne "doświadczenia" i wczoraj wolałam przejść pół sienkiewicza, żeby zjeść kebaba w Troy, zamiast iść do yassina którego mam pod samym domem : )

    OdpowiedzUsuń
  2. o dziwo ,mnie zrobili wczoraj normalnego ,dobrego kebaba z ostrym sosem takiej ilości jak lubię. hmmm

    OdpowiedzUsuń
  3. podobno w Voodoo też się źle dzieje ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze się dzieje. We wtorek wrzucę reckę.

      Usuń
  4. http://www.youtube.com/watch?v=RnqvkU9HF48&feature=youtu.be

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak - między innymi do zarzutów Mocnego się odniosę w recenzji :) Ja mam przeciwne wrażenie, choć w kilku punktach Mocny miał rację. Ale to we wtorek opiszę dokładnie.

      Usuń

Czytaj także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...